niedziela, 8 listopada 2015

Xxxxx 3



cz. 1       http://arte1973.blogspot.com/2015/10/xxxxx-1.html

cz. 2    http://arte1973.blogspot.com/2015/10/xxxxx-2.html




Tłum ucichł. Zdumiona otworzyłam oczy.Przede mną stała kobieta. Wyróżniał ją strój i wysoko niesiona głowa. Kapłanka. Znałam ją. Ogarnęło mnie przerażenie, a dreszcz ściął skórę...
-  Witaj buntowniczko! - mówiąc to jednym sprytnym,  cięciem pozbawiła mnie ubrania. Szlag!, a myślałam, ze gorzej być nie może...Jej wzrok wbił się we mnie.....Kali? wytnie mi serce na żywca?...Tyle razy przecież chciała dopaść mnie. 


Zimnym ostrzem noża przejechała po mojej nagiej skórze. Od szyi, i w dół, w dół, ostrze zatrzymało się na wzgórku łonowym, W tym momencie jej oczy jak sztylety wbiły się w moje oczy i zimna stal powędrowała w górę, zatrzymując się na szyi .Lekkim nacięciem.uwalniała strużkę krwi, która zaczęła spływać nieśpiesznie w dół. Popatrzyłam na tą czerwoną dróżkę, która znaczyła moje bezbronne ciało. Podniosłam głowę. Tłum szalał jeszcze bardziej. Wśród tej wrzawy moja bezsilność zamieniała się w wściekłość. Resztka hardości  spięła mi mięśnie, chciałam się wyrwać. Kapłanka spojrzała na mnie z ironią i odwróciła się do tłumu, który nagle ucichł.
- Śmierć? - zakrzyknęła.
- Śmierć, śmierć - zaczęli skandować ludzie.
Odwróciła się do mnie:
- No cóż - mówiąc to oblizała nóż: - Śmierć.
Jej twarz zbliżyła się do mojej, ugryzła mnie lekko w ucho szepcząc: 
 -Wybacz.....
Łzy, nienawidzę ich, nienawidzę, gdy tak bezsilnie płyną. Zacisnęłam szczęki. Jeszcze bardziej zaczęłam rzucać się, by uwolnić się z więzów.
- Zaraz będziesz wolna - znowu paskuda wieśniacza pojawiła się koło mnie. Z nieprzyjemnym rechotem zaczął coś koło mnie czynić. Nie przestawałam szarpać się choć więzy wbijały mi się coraz bardziej kalecząc skórę,
- Dlaczego? dlaczego?- rzuciłam w stronę kapłanki - dlaczego - wyszeptałam bezsilnie.
-  Ofiary muszą być - odparł wieśniak.
- Spierdalaj ośle - na tyle było mnie stać. 
Gdzieś w tle było słychać wzrastający dźwięk bębnów. Szlag, zaczyna się przedstawienie. "Bo klapnięte uszko mam..", przepraszam, '"bo przedziurawioną szyję mam..." - zaśpiewało we mnie coś w środku. Rozpalono pochodnie, a tłum rozpoczął mruczenie swojej pieśni. Zaczyna być ciekawe, nie powiem. 



2 komentarze:

  1. Idziesz ostro, a ja jeszcze nie bardzo wiem o co chodzi. Jeśli chodzi o ścisłość nie wiem czy chodziło Ci o waginę, czyli po polsku pochwę czy raczej wzgórek łonowy, bo pochwa to raczej organ wewnetrzny, przed nim znajduje się przedsionek pochwy, otoczony wargami sromowymi (mianownictwo anatomiczne, tradycyjnego nie znam - wstyd, nie wstyd), ale jakbym sobie nie wyobrażała sceny powyżej opisanej to ostrze musiało się zatrzymać "u wejścia waginy" albo gdzieś w okolicy, na pochwie czy waginie to by musiała celować nim leżąc między nogami ofiary. Ale może w tradycyjnym języku polskim inaczej jest ;). Ten wywód - ot takie zboczenie ;).

    OdpowiedzUsuń