W końcu mogłam
zaszaleć. Nadszedł ten czas! Normalnie święto narodowe. Prawie odstrzeliłam sie na ten moment na galowo;) . Tak, tak, minął czas lekarskiego zakazu. Czas na orgazmy! Hura!
Wibratory zostały naładowane i to trzy, by czasem mocy nie zabrakło. Muzyka puszczona. Nastrój zrobiony..zaczynam tańczyć, bioderka lekko .bujają w takt muzyki , powoli rozbieram się pieszcząc swe ciało ..
Ja i wibrator- randka roku.
Nogi na boki i jadę tym dzikiem jak rolnik traktorem po polu. Aaaaauccc aaaa. Ooo jest jest.moj punkcik. Mmmrrrrrmruczeeee mrrrrr ...Robi mi się tak błogo, ciepło, niewiarygodnie. Wyginam kręgosłup. Czuję, że jestem na szczycie. Mruczeee coraz.glosniej Nie panuje nad sobą.
Mraaaauuu
Kot wskoczył na nogę. Nogi poszły do góry. Myslalam ze widze latające smoki !!! Jaki odjazd, fuck! fuck! , ale to ....to kot, ,kot poleciał z nogi jak z procy i przyjebał w okno. Mój wrzask, jego wrzask, orgazmy dwa. Ulalalalalal baby....poleciało z głośnika.
Miłego dnia i dystansu do siebie jak i do świata.
Ps. To taki żartobliwy wpis.