czwartek, 25 lipca 2019

- Rozwiodę się z Tobą
- To nara.
- Dzieci ci oddam pod opiekę.
- No i dobrze.
- Wiem.

- Mamo, a kiedy rozwiedziesz się z tatą?
- Za rok.
- A to pewnie będzie z tym rozwodem jak z bieganiem...
- Synku, zauważ, że w końcu zaczęłam biegać.



Wszystko było w porządku, kiedy siedziałam pomiędzy chmurami a górami napawając się widokiem zmieniającej się aury. Wszystko było dobrze, gdy przemierzałam szlaki ciesząc się widokiem kwiatów i ptaków. Wszystko było dobrze, gdy dotykałam zimnych murów zamków.
Wszystko było dobrze, gdy rano wstając piłam kawę zamknięta w książce.
Gdy wróciłam wpadłam w pustkę.
W pustce nie ma się czego chwycić. A kiedy się siada to i tak spada się głową w dół.
Chaos jest pustką. Pustka jest chaosem. To jest piekło. Czymkolwiek nie rzuci się to to wraca. A jak nie wyrzucić z siebie to co przygniata?
Wpustce człowiek zabija się sobą.

Powiedziałam ci, że zmienię się. Zmienię się. Więc nie mogę marudzić. Muszę podnieść kącik ust w górę. Uśmiech. On rozjaśnia duszę. Trenuję co rano przed lustrem. To chyba jeden z trudniejszych treningów.
Życzliwość wypełza z uśmiechu. I luz.

Pamiętasz jak cieszyłaś się, że ludzie byli zachwyceni twoim pomysłem smażenia placów w kształcie zwierząt? Zamiast zadzwonić do ciebie krzycząc : - Ty moja inspiracjo.... to zmieszałam ludzi z błotem, że są tacy tępi. Rykoszetem dostało się tobie, ale to przez złą interpretację mojej wypowiedzi. Ale miałaś prawo tak odebrać. A chciałam tylko powiedzieć: -  popatrz, kochanie, jesteś najlepsza i niesamowita. Jestem dumna z ciebie.

 Oczami wyobraźni widziałam jak sama z tego zlewasz cała szczęśliwa. Tak łatwo było wzbudzać w tobie uśmiech. Uśmiech w którym kochałam wisieć. Nie mówiłam ci tego za często, prawda?



Mogłabym rzec, wiesz, w dzieciństwie chyba nabijali  mnie na pal emocjonalny, ale do jasnej cholery, chyba jestem dorosłą osoba, która uważa się za istotę myślącą w związku z tym mogłabym najpierw pomyśleć zamiast palnąć głupotę. Złośliwość jest cechą ludzi inteligentnych, ale mam gdzieś IQ. Lepiej być człowiekiem otwartym na świat,  miłym człowiekiem.
 Ileż to razy mówiłam, że prawdziwe piękno tkwi w prostocie?
Nawet na siebie byłam głucha.



To też jest do poprawki.

Moje przekleństwa są niczym wobec mojej agresywnej wybuchowości. To  nie jest odwieczny bunt czy niezgoda na ten świat. To jest zakleszczenie się w zatrzasku. Wycie cierpiącej osoby.

Zaleczę rany.

Dzisiaj nie rzuciłam nożem. Rękę zatrzymałam w pół drogi. Pohamowałam się.

Dzień za dniem będę toczyć walkę z sobą.

Dla niego będę miła. Jeśli to opanuję będę misiakiem dla świata.

Dam radę.

Dla siebie. Dla świata.

Dla ciebie. Naszej przyjaźni.

A może wrócisz?

Jeśli masz wracać ja muszę się zmienić.

Pamiętasz jak śmiałyśmy się z działki Rocha?

Zawsze wyobrażałam nas tam i zasypiałam z myślą o naszym życiu wspólnym.

Jesteśmy porąbane. Szalone. Fajne.

Tylko ty masz skrzydła anioła a ja rogi i ogon.

Szatan jest upadłym aniołem

Powstanę.
















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz