Wracam z rehabilitacji, śnieg w oczy, nieprzyjemnie. Z naprzeciwka mija mnie facet na rowerze. Tak jakoś popatrzył, obciął, nogi prawie zaplątał i nagle słyszę za sobą:
- Arte?!
Odwracam się, a to koleś z rowera złazi. Grubo.
- Tak -mówię zdzwiona a procesory palą sie w szukaniu - kto to? skąd?
- Cześć! Jestem K. Nie pamiętasz mnie?
A mam ? myślę sobie, że kurna, że jak? - impreza? koncert? wtf?!
- No nie Przepraszam, ale jak mi się przypomnisz bedzie miło.
- Bawiliśmy się razem. Jestem synem .......
Sąsiedztwo u babci na wsi. Prawie kuzynostwo. Jezu! Ale i tak nie pamietam, hahahahaha
- To nie pamietam cię. Pamietam D. i M., .ale chyba mały byłeś hahahah
- No wiesz co? hahahaha. Ale zatrzymałem cię, bo chce wiedzieć co ci się stało.
Rozmowa. Sam jest po wypadku -czołówka. Wszystko miał połamane oprócz kręgosłupa. 37 lat i rencista, bo krwiak mózgu też zrobił swoje.
- Kurde, to jak pedałujesz tu i tam to do zobaczenia w parku. Hahahaha, dwie ofiary rodzinne będą się rehabilitować.
Ale do śmiechu nie było mi. Nie narzekam na los. Naprawdę można mieć gorzej. O wiele gorzej.
Dość często wracam z rehabilitacji nie pół godziny, a godzinę, dwie. Nie dlatego że szuram nogami, a dlatego, że spotykam znajomych, dalszych, bliższych, ludzi, którzy mnie znają. Miło, naprawdę. Klimat małego miasta ma swoje uroki. Stanąć, pogadać w czasach wilków wydaje się być rzeczą niewyobrażalną, ale jednak istniejącą i jakże cenną.Człowiek bez człowieka dziczeje.
Uśmiechnęłam się na widok grupek ludzi, którzy jak za dawnych lat, zbici w swoje grona dyskutowali, czekając na wiejskiego dostawcę. Forma sportu, bo przecież towaru nie zabraknie, a facet stoi dość długo na osiedlu chcąc jak najwięcej towaru sprzedać. Ale on jest pretekstem, by wyjść z domu, spotkać się, pogadać.
O swoim życiu towarzyskim nie piszę. Ono się toczy. Jak u każdego. Albo i nie.Nieważne.
Odnotuję tylko fakt- baniak zza kuchennych drzwi znowu jest pusty. Znowu T będzie musiał zapolować w piwniczce swoich rodziców. A mnie z kolei, dyskusja na temat przechowywania kawy zmusiła do zanurkowania w googlu.
http://www.przyfilizance.pl/porady/jak-przechowywac-kawe-by-zachowala-swoje-walory.html
http://www.palona.pl/?artykul=82
http://pl.dallmayr.com/index.php?&navID=10
http://forum.gazeta.pl/forum/w,77,98408910,,kawa_ziarnista.html?v=2
I bądź tu człowieku mądry - czy kawę przechowywać w zamrażarce czy też jednak nie?!
---
Pla, pla, pla.......
- Arte?!
Odwracam się, a to koleś z rowera złazi. Grubo.
- Tak -mówię zdzwiona a procesory palą sie w szukaniu - kto to? skąd?
- Cześć! Jestem K. Nie pamiętasz mnie?
A mam ? myślę sobie, że kurna, że jak? - impreza? koncert? wtf?!
- No nie Przepraszam, ale jak mi się przypomnisz bedzie miło.
- Bawiliśmy się razem. Jestem synem .......
Sąsiedztwo u babci na wsi. Prawie kuzynostwo. Jezu! Ale i tak nie pamietam, hahahahaha
- To nie pamietam cię. Pamietam D. i M., .ale chyba mały byłeś hahahah
- No wiesz co? hahahaha. Ale zatrzymałem cię, bo chce wiedzieć co ci się stało.
Rozmowa. Sam jest po wypadku -czołówka. Wszystko miał połamane oprócz kręgosłupa. 37 lat i rencista, bo krwiak mózgu też zrobił swoje.
- Kurde, to jak pedałujesz tu i tam to do zobaczenia w parku. Hahahaha, dwie ofiary rodzinne będą się rehabilitować.
Ale do śmiechu nie było mi. Nie narzekam na los. Naprawdę można mieć gorzej. O wiele gorzej.
Dość często wracam z rehabilitacji nie pół godziny, a godzinę, dwie. Nie dlatego że szuram nogami, a dlatego, że spotykam znajomych, dalszych, bliższych, ludzi, którzy mnie znają. Miło, naprawdę. Klimat małego miasta ma swoje uroki. Stanąć, pogadać w czasach wilków wydaje się być rzeczą niewyobrażalną, ale jednak istniejącą i jakże cenną.Człowiek bez człowieka dziczeje.
Uśmiechnęłam się na widok grupek ludzi, którzy jak za dawnych lat, zbici w swoje grona dyskutowali, czekając na wiejskiego dostawcę. Forma sportu, bo przecież towaru nie zabraknie, a facet stoi dość długo na osiedlu chcąc jak najwięcej towaru sprzedać. Ale on jest pretekstem, by wyjść z domu, spotkać się, pogadać.
O swoim życiu towarzyskim nie piszę. Ono się toczy. Jak u każdego. Albo i nie.Nieważne.
Odnotuję tylko fakt- baniak zza kuchennych drzwi znowu jest pusty. Znowu T będzie musiał zapolować w piwniczce swoich rodziców. A mnie z kolei, dyskusja na temat przechowywania kawy zmusiła do zanurkowania w googlu.
http://www.przyfilizance.pl/porady/jak-przechowywac-kawe-by-zachowala-swoje-walory.html
http://www.palona.pl/?artykul=82
http://pl.dallmayr.com/index.php?&navID=10
http://forum.gazeta.pl/forum/w,77,98408910,,kawa_ziarnista.html?v=2
I bądź tu człowieku mądry - czy kawę przechowywać w zamrażarce czy też jednak nie?!
---
Dzisiaj to ja wpadłam do mamy na śniadanie. Nie ma jak maminy omlecik, ale czasmi też trzeba porozmawiać bez towarzystwa czujnych uszów.
- Nie wyczyściłaś Młodej kurtki po bananie i wiesz, ze ja to mówię, - opowiada mi matka - a Starszy zwrócił mi uwagę : Mama ma wszystko na głowie, mogła zapomnieć, a co ty myślisz!
- Hahahaha, no co ty? powiedział tak? I dobrze, nie komentuj.
Pla, pla, pla ....
- Kurde, te zdjęcia z przedszkola to jakiś obłęd. Nie chciałam nic mówić przy maluchach, ale Młoda wyszła jak zmęczona życiem sprzątaczka, znudzona, połamana wiejska baba, a syn jak od pługa oderwany. Obłęd.
- Co ty mówisz? Fajne masz dzieciaki. Weź przestań!
- Może i fajne, ale jak zobaczyłam te fotki to padłam z brechtu. Czy one są takie brzydkie, a ja cierpię na ślepotę matki? A swoją drogą ten fotograf to łajza. Nie sztuką jest pstrykanie, ale sztuką jest ustawienie modela. I do tego przekombinował z kolorami.
Pla, pla, pla ....
- Kurde, te zdjęcia z przedszkola to jakiś obłęd. Nie chciałam nic mówić przy maluchach, ale Młoda wyszła jak zmęczona życiem sprzątaczka, znudzona, połamana wiejska baba, a syn jak od pługa oderwany. Obłęd.
- Co ty mówisz? Fajne masz dzieciaki. Weź przestań!
- Może i fajne, ale jak zobaczyłam te fotki to padłam z brechtu. Czy one są takie brzydkie, a ja cierpię na ślepotę matki? A swoją drogą ten fotograf to łajza. Nie sztuką jest pstrykanie, ale sztuką jest ustawienie modela. I do tego przekombinował z kolorami.
Pla, pla, pla.......
Omówiłyśmy menu. Mama kończy 65 lat. Wpadają jej "czarownice", tzn. koleżanki od lat. Pozytywnie trzaśnięte babki. I rodzinka. Będzie tłumniasto. Super!
Babki żyją pełnią życia. Podróże, ludzie, odwieczne szaleństwo. Łapie ich energię. Na przyszłość.
Babki żyją pełnią życia. Podróże, ludzie, odwieczne szaleństwo. Łapie ich energię. Na przyszłość.
Sześćdziesiąt pięć lat! Niesamowite! W sumie z matki fajna babka, jak mnie nie wkurwia. A ma w tym wyjątkowy dar.
Ale jak mama nie świruje i jak mi nie odbija - mamy fajny kontakt. Zresztą dzieci patrzą- niech się uczą budowania dobrych relacji i wzajemnej troski. Hahaha, to tak egoistycznie, by samemu nie dostać miotłą na starość od własnych dzieciaków, hahaha.
Starość lubi mieć bzika, a wiek średni winien mieć wyrozumiałość.
Uczę się, uczę ...
I tak mamę dorwę w kuchni i ugryzę w piętę, jak za dawnych lat. A niech ma!
Starość lubi mieć bzika, a wiek średni winien mieć wyrozumiałość.
Uczę się, uczę ...
I tak mamę dorwę w kuchni i ugryzę w piętę, jak za dawnych lat. A niech ma!