środa, 5 sierpnia 2026

Na koncercie Chłopcy z Placu Broni zagrali swój sztandardowy utwór O Ela, straciłaś przyjaciela. Są w nim słowa "poszedłem po rozum do głowy, kupiłem nóż sprężynowy".
Dostałam ataku śmiechu.
Będąc w górach kupiłam taki nóż, a właściwie oprócz spężynowca kupiłam  jeszcza dwa noże i tak z nimi  siedziałam  pod namiotem, na trawie, po turecku chcąc wystrugać aniołka. Nie szło mi, więc postanowiłam zostawić na zimę struganie diabłów.. Może w takim układzie coś mi wyjdzie? Jednak zestawy rzeźbiarskie przejrzałam już teraz, by nie zdziwić się porażką.
Mogłabym tak opowiadać tobie do rana.
Ale po co.
To już nie mój czas.
Opowiadam blogowi który został wyłączony z użytku publicznego.
Jak mówiła Plath, by pisać trzeba coś przeżyć. Strąciłam się z tronu boskości. Miesiącami z niego złaziłam. Teraz czas na zmianę szat.
Czasami warto burzyć stare konstrukcje, tylko ten sentyment, a może cień miłości, który tam pozostał każe klęczeć z głową na kolanach. Wstaję, by budować na nowo świat.

Na zlocie wyciągnęłam hełm wikinga i absyntha. Tylko jedna laska ze mną piła twierdząc, że lubi bimber. To nas rozbawiło i zjednoczyło. Piła ze mną równo.
- Jak ja lubię klnąć i chlać. Kocham ten stan. W końcu żyję...
-A ja już nie chcę klnąć. Nuda...
-No co ty kurwa pierdolisz?
Polałam
Okazało się, że po 28latach małżeństwa powiedziała sobie i małżeństwu dość spotykając człowieka, który zaczął o nią się troszczyć. Można? Można. Spełnia się w końcu i czuje co to znaczy kochać.
-Wiesz to było takie bum
Padłam. Ironia losu. Gdzie ja to słyszałam?
- Bum to takie pierdolnięcie, ze nie ma mocnych i chuj.
- Gocha a ty jesteś kurwa zajebista wiesz?
- Wiem
- I seksowna. Ostra z ciebie suka.
- Ale tylko w łóżku.
Ze smiechem ryknęła
-Nie, no ja cię kocham...
Polałam
-Wypijmy za wolność i bumy
Laska miała na imię Sylwia.
Jej facet poleciał po wino, które kazano nam pić z butelki za przemianę Sylwii.
Marek puścił Wodeckego po czym zaczął ssać paluchy leżących kobiet. Targaliśmy ze śmiechu. Edziu zdjjął buty
-A teraz twardzielu wciągaj moje paluchy
w skarpetach...
Poszlam po pelerynę wampira. Natalia wbiła się w nią i w hełm.
-A zębów nie masz?
-Mam ale nie wzięlam,wieszhigiena.
-A przestań co ty pierdolisz
-No właśnie, ze nie pierdolę
-Nie? To cię wciągnę do namiotu.
- Uwazaj na slowa...
Roześmiałysmy się.
-Natka, dawaj performance, zagryź Sylwię
Natalia niewiele myśląc wpadła na Sylwię zaczynając ją gryźć w szyję a chłopaki robili foty.
Potem one zaczęły się całować.
- Wy się całowałyście? - zapytał się lekko zszokowany chłopak Sylwii, gdy do niego dotarło to, co zobaczył.
-Nie, wampirzyca mnie gryżła.
Zlały.

Mogłabym tak opowiadać, ale po co.
Dni nasze minęły.
Moje życie jest moim, a twoje twoim.

Nie chcę pokazywać, że... to jest czas zejścia z tronu. Tylko, życie wciąż ze mne kpi. Dratycznie.
Poszłam pod scenę.
Kolesie śpiewali

chciałem cię trzymać za rękę
czule szeptać kocham cię
ale nie spodziewałem się takiego finiszu
odeszłaś do niego, upokorzyłaś mnie


 Dopadło mnie. 
Chciałam tak, a nie mogłam.
Chcieć to móc, więc skąd ta niemoc
Związane dłonie, zaszyte  usta, zbetoniałe serce.


Przecież każdy dzień powinien być wypełniony tobą. Z tobą powinnam budzić się, zasypiać, myśleć czym zaskoczyć cię za dnia, czy słowem miłym czy gestem. Chyba na tym polega miłość. By być, rozpieszczać, dbać codziennie. 
To piękna miłość.
Troska i wparcie. Przytulenie.

Tylko trzeba chcieć. Tylko trzeba kochać.

Miałam zawsze wrażenie, że to nie Ty powinnaś być koło mnie, a jednocześnie wpadałam w  panikę na myśl, że znikniesz. Nie wyobrażalna dychotomia uczuć. A jednak w nas coś wzrastało, mieniło się, ale przebiłaś tą bańkę. 

Znikłaś.

Żyję.

Tylko nie wiem co myśleć.
Nadal nie wiem co myśleć.

Nie wiem co czuję.

Kocham Cię, a jednocześnie wiem, że ty to nie ty. A jednak wciąż zasypiam przy tobie.
Tak jak nigdy.

Jeśli to jest miłość to przetrwa.
A jeśli nie przetrwa to była złudzeniem. Potrzebą dwóch wrażliwych dusz. 

Nie boli mnie, że z inną sypiasz i jej szepczesz to co mi szeptałaś.
Nie boli mnie Twoje szczęście.


To nie jest obojętność, to jest miłość,

Każdego dnia bądź szczęśliwa.














Ecce homo


"........Połowa moich książek pachnie masturbacją. Palce wyznaczają kierunek życia. Sięgają po pochwę, książkę, kieliszek. Trzymają pierś, penisa, papierosa. Piszą na klawiaturze. Łapią za kromkę. 
Ciało jest niczym rzeźba dla dłoni. Ręce, by nie wisiały samotnie w powietrzu zostały przytwierdzone do barków, zaś barki mają swój piedestał. Ecce homo......" 

- Piszesz? - zapytała się wchodząc do pokoju. Oderwałam się od klawaitury. 
- Yhy...przeczytać ci? 
- Jeśli możesz... 
Siadała koło mnie, na brzegu łóżka. Lubię patrzeć jak słucha. W tym akcie nadstawiania ucha śmiesznie przekręca głowę, tak lekko w lewą stronę, niczym mała ptaszyna zasłuchana w śpiew innych ptaków. Mam wrażenie jakby chciała z tego gwaru wyłowić ten jeden jedyny dźwięk, który ujmuje jej serce. Zawsze przy tym przymyka powieki, jakby tym samym zamykała  wszystkie zmysły, by nie zaburzyły jej fal odbioru. Patrząc na nią nie mogę się powstrzymać, by nie pocałować ją w szyję. Jest taka piękna, kusząca, moja. Delikatnie odgarnęłam jej włosy ... ten zapach, chciałabym by stał się moja skórą. Oblekę się nią i będę chodzić dumna w tej nagości.
- Tylko nie zaczynaj ...- powiedziała z lekkim uśmiechem. Zapatrzyłam się w te dołki. Zawsze pojawiają się, gdy uśmiecha się  w ten sposób. Lubię zatracać  się w nich. Chciałabym tam zawiesić hamak, położyć się w nim i lekko bujać się, w takt jej kroków. Każdy ma swoją wizję raju. 
- Przepraszam ...... - odparłam przygryzając dolną wargę. Ten odruch pojawił się przy niej. Hamulec dla spragnionych ust. Ciężko jest powstrzymać przed pochłonięciem tego pierwiastka, który jest częścią duszy. 
Zaczęłam czytać. Położyła mi rękę na kolanie.. Moja skóra, jak zawsze, pod dotykiem jej palców, zapaliła się. Przeszedł mnie dreszczyk. Cudowne mrówki budziły zmysły. W sile odczuć  zagubiła się treść. Czytane słowa stały mi się obce. Chłonęłam już tylko jej obecność.

- Stało się coś ? - zapytała się mrużąc oczy. 
- Moja skóra wciąż reaguje rozpalaniem pod dotykiem twoich palców... - odparłam szeptem.
- Przecież dłonie mam zimne, zobacz - delikatnie musnęła mnie po ręce. Ciarki zamieniły się w eksplozję...
- Nie dla mnie - odparłam całując jej usta.
- Proszę czytaj, czy my zawsze musimy się bzykać?
- Zawsze, nawet po setce... - mówiąc to odłożyłam laptopa. Moje palce dotknęły jej twarzy. Spojrzałam głęboko w jej oczy......