Skoczyła na łóżko. W różowej firmowej bieliźnie sportowej oraz w różowych butach. Lady Pink. Bogini Nike. Zaczęła poruszać lekko biodrami, wprawiając całe ciało w wibracje.
- Jestem Nike, cała Nike, pokonaj mnie, odepnij skrzydła.....
- Jak cię dorwę swoją zaczarowaną pałką zamienisz się w Niobe - zamamrotał zza telefonu, od którego nawet widok żony w bieliźnie nie mógł oderwać.
- Wiesz, że zastygam. A wiesz, kiedy zastygam? kiedy przechodzę koło wystaw sklepowych i widzę kobietę z charakterem. Czerwone usta w czerni. Fajowo tak wyglądam. A ty wciąż jesteś taki obojętny.
- Kochanie, gdybyś nie wyróżniała się z tłumu to nie ożeniłbym się z tobą.
- Ale po co to zrobiłeś skoro masz mnie w dupie?
- Nie mam, Jesteśmy kumplami
- Aaaaa czyli mogę sypiać z kim chcę?
- Tylko z ojcem - rzekł syn, który wszedł nieoczekiwanie do pokoju - żaden dziad nie zabierze mi mamy.
- Tylko kobieta - roześmiała się.
- Mamo, ty nie jesteś lesbijką!
- Tak? a skąd wiesz?
Spojrzeli oboje.
- Wiesz twoja matka jest wyjątkowa.....wyjątkowo niemądra.
- Cała mama, zawsze żartuje głupio.
- Coś muszę robić. Jak nie żartować to ćwiczyć, prawda?
- A książki, mamo?
- Aaaa słuszna uwaga synu. Zatem wypad mi stąd, bo Kundera czeka. A wy gadacie. Głupoty jakieś...
Wyszli. Nie na długo. Drzwi się otworzyły.
- Przyniosłem ci kawę.
- Dziękuję kochanie.
Troska najwyższym dobrem rodziny.
Oto ona, kobieta specjalnej troski.
kupiłam czereśnie
by strzelać z pestek
w uparte wspomnienia
które straszą
widmem piękna
bo kiedyś przecież tak było
pięknie
kiedyś nie pamiętam
ale ktoś mi mówił
nie pamiętam kto
ktoś mówił
ze pięknie jest
więc pięknie musiało być
a nie jest
już nic nie jest
nawet kawa wystygła
smakując trupem upiornym
kością co stoi w gardle
bez szpiku
i słodzenia


