To był zwykły dzień zwykłego tygodnia. Wstałam rano z niechęcia do porannego wstawania. Z miejsca wszystko olałam. Olałam tak kulturalnie, prostym sikiem prosto do muszli. Poranny prysznic niczym porannna modlitwa babci musi być. Polazłam. Z mruczandem:
- No ogolę się na łyso, normalnie nie mogę ...
- Boże, dziękuję ci za majtki czyste ... wydobyło się z szafy, w którą się wkopałam w poszukiwaniu bielizny. Uf, jest też koszulka. dżinsy, bluza, buty, chusta, kurtka -voila, gotowe.
Hm? Chyba coś jeszcze ...
Śniadanie wrzuciłam do plecaka. Dałam buziaki śpiącym ryjkom i mijając matkę w progu wyszłam z domu. Szybki papieros na otrzeźwienie. Cholera szyby zamarznięte. Czas skrobanek zaczyna się. Ręce drętwieją, ale drapię i drapię przerzucając w głowie zawartość szafy mając nadzieję na zlokalizowanie rękawiczek. Ech, pewnie wszystkie pogubione ....
Zimno, trzęsę się, włażę do auta, zdrętwiałym rekami trzymam kierownice. Wsteczny, ręczny w dół (pierwsza radocha: pamiętałam, pamiętałam) i jazda. Moje ręce!, cholera ...Z Nosowską mruczę:
ja przepraszam państwa
najmocniej za zgrzytanie
zębami Jezu, mówię wam
ja bez wyjazdu do Indii
dłużej rady nie dam,
słyszałam, że w Indiach
oświecenie ulicami razem
z krowami z krowami ulicami,
mam już spodnie khaki
KURDE! co za krowa by mi wlazła pod maskę! Pisk, grrrrr.....postukałam się w głowę, znaczy przesłanie niewerbalne wysłałam, by się kobieta zastanowiła nad swoimi porannymi ulicznymi występami.
Dojechałam spóźniona.
Standard.
Hm, dojechałam spóźniona?! dojechałam spóźniona?
Zawsze dojeżdżam z lekkim spóźnieniem. ale dojeżdżam
Ha, ha, ha....
- Wiecie, że dzisiaj odkryłam prawdę swą życiową?zawsze dojeżdżam z lekkim spóźnieniem - krzyknełam w stronę chłopaków.
Spojrzeli.
- Mówisz o pracy czy znowu o seksie? Bo o pracy to wiemy...
- Nie, o załamaniu czasowym mówię, hahahahaha, co wy mi z tym seksem?
Spojrzeli. Wzrokiem rozłożyli na części pierwsze mówiąc jedną gałką, tą nie przymrużoną: - przecież cie znamy....
- No dobra, ogólnie tak mówię, że ogólnie tak mam. ha, ha, ha ...że dojeżdżam hahahaha spóźniona hahahaha.. Ale co wy z tym seksem od rana?? no no no,,,,czyżby działo się coś?! Opowiadać mnie tu, opowiadać człowieki ...
Ja chyba chłopaków nieźle wytrenowałam. Bo nawet jak wezme długopis i zrobię tak:
- Hm? Długopis ... - zastanawiając się czym pisać, bo piórem pisze mało czytelnie, to sami zaczynają snuć jakieś dziwne insynuacje, mówiąc, że to ja. A o czym można myśleć trzymając w rekach długopis?! Że trzeba dokumentację wypełnić. Ha, ha, ha ...Czasami lepiej mniej czytelniej, hahahaha
Co by nie mówili, ze świnie kawę piją polazłam po małe co nieco.
Wyszłam w wielka szarość, wiatr zawiał smutnym chłodem. Zatrzęsłam się zapinając do końca zamek od kurki, chowając ręce w kieszeni, spuszczając głowę.
Było już jednak za późno.
Wpadło mi coś w oko, zapiekło pod stopą, zakręciło pod piątym żebrem.
Pączki w pobliskiej piekarni kupowała już inna kobieta
Gdzieś po drodze rozpierdzieliłam sie o kant zwykłego dnia. Idąc, za późno schowałam się i nie potrzebnie rozglądałam się. A zasada mówi: - nie oglądaj się, idź prosto, zawsze!
I tak gdzieś po drodze uszło ze mnie życie.
Smutek się wdarł po cichaczu i zamieszkał w prawej pięcie. Lewa noga boli. Straciłam równowagę po prostu.
Wieczorem próbowałam posklejać się magicznym trunkiem. Wino, Hey i smażenie naleśników. Muza zwabiła Młodą, która uczepiona nogi jak koala drzewa krzyknęła radośnie:
- Tańczymy?
Wygłupy me były bez entuzjazmu.
W progu stanąl mężulo. Popatrzył:
- Znowu bez prądu?
Ano, unplugged. Tak po prostu....
Zaczynają się uroki zimy... siąpanie nosem, wstawanie 15 minut wcześniej, odśnieżanie auta i zgrzytanie zamrożonych wycieraczek... Jak ja to lubię...
OdpowiedzUsuńekstremalny sport normalnie: machanie łapkami w przytupie....
UsuńArte! Ty normalnie niewyżyta seksualnie jesteś! I taka wyłuzdana hahaha
OdpowiedzUsuńzagubiona
:DDDDDD mówisz jak mój mężulo! :D:PPPPPPP
UsuńKurczę, ja dziś też bez prądu. ;) :) Coś w powietrzu jest czy co? ;)
OdpowiedzUsuńmoże? któż to wie?! :)
Usuń