Pojechaliśmy na "wielką wyprawę", by odciążyć trochę portfel. Jakie to super uczucie, gdy puszcza się kasę. Dużo kasy. I like it. Mogłabym wygrać w totka, naprawdę nie miałabym problemu co z tym zrobić, a tak puściłam tylko wypłatę.
Naprawdę łatwo to się robi, zwłaszcza gdy trafią się takie fuksy jak markowe buty, które są przecenione, na kurde ja pierdolę nie mogę, 100 zł. Myślałam, że przy kasie powiedzą - pomyłka, ale nie - ostatni para i cena na papa. Fajnie, że czekały na mnie:)
Kupiliśmy to i owo i wina trochę na wieczór i buty dla Młodej. Starszemu nie, bo synowi nic się nie podobało. Tylko marudził:
- Już tu jesteśmy pięć godzin, ja nie mogę, ja chcę do domu...
- Jakich pięć godzin? Oczadziałeś synu? Przestań marudzić. Zobacz buty.
Te nie, tamte ohyda, te brzydkie......Co sklep to samo - ohyda, nuda... Udusić gada to mało.
-Chłopie ty gorzej marudzisz niż baba, normalnie. Weź się ogarnij
- Ja chce do domu.
- A ja chcę ci kupić buty na zimę!
Nie kupiliśmy. Jedna para była w miarę dla syna, tyle, że po przymierzeniu nie leżała na stopie.
Pakujemy zakupy, gdy znikąd podchodzi do nas jakiś gościu . Jedno spojrzenie - menel. Pewnie znowu będzie smutna historia na wyrwanie zeta. Zniszczona twarz odezwała się:
- Przepraszam państwa, ale mam taki problem. Muszę wrócić do domu, a ciężarówka mi padła, a za ostatnie pieniądze zapłaciłem mandat...
Patrzę na mężula i widzę w jego oczach TO - rządzę mordu. Facet ma ewidentną alergię na żule. Misiak po prostu staje się nieprzyjemnym facetem.
- Dobra, nie interesuje mnie to, mów pan co pan chce?
- No pożyczyć, poprosić o 3 zł i 75 groszy, bo tyle brakuje mi do domu. Mieszkam w O..., wie pan gdzie to jest? I nocowałem tutaj niedaleko, ale muszę do domu wrócić...
Głos, głos, patrzę na kolesia, wytrzeszczam gały wraz z procesem poszukiwania obrazów w pamięci - ta twarz coś mi mówi ....nie, niemożliwe, a gościu w tym samym momencie mówi:
- Ja panią znam, ja nie zapominam twarzy, ja znam, pamiętam, pani nie wie, ale ja wiem....
- Co ja nie wiem, ty jesteś Tadziu, prawda?!
- Ten koleś był w sanatorium, menel numero jeden - poinformowałam męża.
- A co u ciebie Artuniu? jak kolano? bo widzisz, mi zabrali rentę, musiałem wrócić do pracy. Dalej jeżdżę ciężarówkami, a boli kręgosłup, ale co mam zrobić, muszę z czegoś żyć. Pomożecie mi?!
Ja zawisłam, rany, jak ten chłop się postrzał. Takiemu chyba już nic nie pomoże ...Kłamstwo goni kłamstwo....
- To niech żona zdecyduje.
Popatrzyłam na męża- co on mówi?!!! Buhahahaha
- Wiesz co? A nieważne, psze masz tu piątka ze względu na to sanatorium i znajdź się w tym domu.
No kurde, z racji czego mam dawać jakimś menelom na browara? Dobra czasami daję, tym szczerym. Mówi- brakuje do browara i ok. Prawda ma swoją cenę, hahahaha. A koleś tak naprawdę w sanatorium nie trzeźwiał dopóki miał kasę. A kiedy kasy nie miał to był trzeźwy i aż tak biedny, że wybierał z popielniczek pety, by mieć co zapalić.
Zaczęłam Młodą zapinać pasami, a Tadziu mężulowi nawijał coś na uszy.
- Powodzenia - rzuciłam Tadziowi a mężulowi - jedziemy.
Powrót do domu ...
- To był ten Tadziu co tak chlał i kiepy zbierał i miał co rusz dla mnie propozycje NIE DO ODRZUCENIA. Kurde, hahahaha, no nie mogę ....
- Właśnie dziękował mi i mówił, że ma żonę modelkę, bo to ten?
- Nooo a modelka z niej niezła - on ledwo z chaty wychodzi a ona z kochankami chleje, nasłuchałam się tego w sanatorium od chłopaków, którzy byli z nim w pokoju. Kurde, jaki ten świat jest mały hahahahaha
W sumie opieka należy się ludziom chorym. Nieważny status społeczny, zawód - ZUS naprawia co się da w każdym, hahahaha - do pracy, narodzie, do pracy. Uzdrowimy każdego. Tylko szkoda, że niektórzy czekają na sanatorium i czekają, a jadą ci co w dupie wszystko mają. Wręcz przeciwnie - szukają innych atrakcji, atrakcji, które pogorszą ich stan. Dla marnej renty. Nie rozumiem tego. No, ale pewnie chodzi o stały dochód. Ostatnio czytałam o kolesiu, który rzucił studia i koncentruje się na byciu wariatem dla uzyskania renty. Świat roi się od pomyleńców. A renta taka, że ci biedni rentowcy niezdolni do pracy muszą zapylać do pracy, czasami nawet po 10 godzin, by mieć za co żyć. Sanatorium było niezłą szkoła życia. Otworzyło oczy, oj, otworzyło ...
- Mamo ja chce pić! - Młoda zaczęła swoje ja chcę w aucie.
- Pytałam się, nie chciałaś to teraz czekaj aż dojedziemy
- Ale ja chcę pić, maaaamoooo
- Starszy masz jeszcze coś? To daj siostrze.
- Nie! to obrzydliwie.
- Obrzydliwe jest to co mówisz. Synu! Kto cie chował? - na to retoryczne pytanie odpowiedział mężulo:
- Chyba my.... po kątach.
- Synu, daj siostrze picie, nie bądź sępem.
- Dam, ale ubijemy interes?
- Co?
- No interes. Ja daję picie, a tymi pozwalasz oglądać filmy w piątki i w sobotę.
Zamurowało nas. Wyraziliśmy to dziwnym wielkim spojrzeniem na siebie jednoocznym. Co to kurde jest?
- Dobra. ale wiesz co, zachowujesz się mega super na brak mi słów. Pogadamy w domu.
Ręce mi opadły. Co temu kolesiowi wyrosło na mózgownicy, że tak postępuje? Pogadam sobie z synkiem, oj pogadam. Nie mówiąc już o tym, że i tak pozwalamy na filmy wieczorową pora, by i miłość do X muzy w synu rozbudzić.
- Masz, ale nie oddawaj mi.
- Oj, synu, synu...
- Dziękuję - Młoda jeszcze umie się zachować, nie wpadła jeszcze w wiek totalnego oczadzenia.
Cisza....ciemna droga, mijające nie kończące się białe pasy ...monotonia wieczornej ciemności....i mijających świateł samochodów....
- Znowu myślisz?! - wyrwał mnie głoś mężula z obserwowania szosy. Bo ja tak lubię patrzeć na przemijalność i się zawiesić.
- No, spłynęłam. Wiesz taka fabuła. Wybucha wojna, zgliszcza, wojna toczy się na maksa i nagle gdzieś w ucieczce ludów spotykają się ludzie, którzy znają się z netu, z jakiś tam stron, hahahaha, i nagle zderzenie w jakimś miejscu, w warunkach ekstremalnych, spotkanie w realu, i nagle widać, ze niektórzy byli sobą, inni udawali kogoś kim nie byli, mieszanka charakterów w momencie zagrożenia życia ...czaisz to no nie?!
- No właśnie, muszę cię w końcu odciąć od tego kompa ...
Syn od paru dni próbuje nie przespać nocy. Którejś nocy z pokoju dobiegało liczenie owiec -109, 110 ...
Machnęliśmy ręką, bo czytanie nie pomaga, warknięcie też nie, więc włączyliśmy opcję : luz, sam padnie. I owszem padł, ale po godzinie.
Dzisiaj syn znowu zaczął:
- To ja nie będę spał cała noc! Była umowa!
- To nie śpij - powiedziałam ugodowo, bo co mam powiedzieć, że mam ochotę mu odgryźć głowę?!
- Szlag! naprawdę?! - i uradowany poleciał terkocząc - no i zepsułaś mi plany, bo miałem już kryjówkę na komiksy ...
- Synu, nie przeklinaj, ja cię grzecznie proszę ...
Dzieciaki obejrzały Łowce smoków, kabaret. Przy Garfieldzie zasnął ich ojciec, a one dalej twardo lampią się w tv. W końcu ostatnie dni wolności i luzu. Od poniedziałku oboje wracają do swoich instytucji. Koniec biedronkowania - czas wrócić na utarte tory. Godzina 20.30 godzina snu i nie ma innej opcji.
I niech życie już nie skręca w stronę choroby.
- Macie bilet na wyjazd!
- Na wyjazd? Gdzie?
- A jak myślisz?
- Do łóżka?!
- Bingo! Dobranoc!
---------------
sanatorium, Tadziu i in.
http://arte1973.blogspot.com/search/label/sanatorium
Naprawdę łatwo to się robi, zwłaszcza gdy trafią się takie fuksy jak markowe buty, które są przecenione, na kurde ja pierdolę nie mogę, 100 zł. Myślałam, że przy kasie powiedzą - pomyłka, ale nie - ostatni para i cena na papa. Fajnie, że czekały na mnie:)
Kupiliśmy to i owo i wina trochę na wieczór i buty dla Młodej. Starszemu nie, bo synowi nic się nie podobało. Tylko marudził:
- Już tu jesteśmy pięć godzin, ja nie mogę, ja chcę do domu...
- Jakich pięć godzin? Oczadziałeś synu? Przestań marudzić. Zobacz buty.
Te nie, tamte ohyda, te brzydkie......Co sklep to samo - ohyda, nuda... Udusić gada to mało.
-Chłopie ty gorzej marudzisz niż baba, normalnie. Weź się ogarnij
- Ja chce do domu.
- A ja chcę ci kupić buty na zimę!
Nie kupiliśmy. Jedna para była w miarę dla syna, tyle, że po przymierzeniu nie leżała na stopie.
Pakujemy zakupy, gdy znikąd podchodzi do nas jakiś gościu . Jedno spojrzenie - menel. Pewnie znowu będzie smutna historia na wyrwanie zeta. Zniszczona twarz odezwała się:
- Przepraszam państwa, ale mam taki problem. Muszę wrócić do domu, a ciężarówka mi padła, a za ostatnie pieniądze zapłaciłem mandat...
Patrzę na mężula i widzę w jego oczach TO - rządzę mordu. Facet ma ewidentną alergię na żule. Misiak po prostu staje się nieprzyjemnym facetem.
- Dobra, nie interesuje mnie to, mów pan co pan chce?
- No pożyczyć, poprosić o 3 zł i 75 groszy, bo tyle brakuje mi do domu. Mieszkam w O..., wie pan gdzie to jest? I nocowałem tutaj niedaleko, ale muszę do domu wrócić...
Głos, głos, patrzę na kolesia, wytrzeszczam gały wraz z procesem poszukiwania obrazów w pamięci - ta twarz coś mi mówi ....nie, niemożliwe, a gościu w tym samym momencie mówi:
- Ja panią znam, ja nie zapominam twarzy, ja znam, pamiętam, pani nie wie, ale ja wiem....
- Co ja nie wiem, ty jesteś Tadziu, prawda?!
- Ten koleś był w sanatorium, menel numero jeden - poinformowałam męża.
- A co u ciebie Artuniu? jak kolano? bo widzisz, mi zabrali rentę, musiałem wrócić do pracy. Dalej jeżdżę ciężarówkami, a boli kręgosłup, ale co mam zrobić, muszę z czegoś żyć. Pomożecie mi?!
Ja zawisłam, rany, jak ten chłop się postrzał. Takiemu chyba już nic nie pomoże ...Kłamstwo goni kłamstwo....
- To niech żona zdecyduje.
Popatrzyłam na męża- co on mówi?!!! Buhahahaha
- Wiesz co? A nieważne, psze masz tu piątka ze względu na to sanatorium i znajdź się w tym domu.
No kurde, z racji czego mam dawać jakimś menelom na browara? Dobra czasami daję, tym szczerym. Mówi- brakuje do browara i ok. Prawda ma swoją cenę, hahahaha. A koleś tak naprawdę w sanatorium nie trzeźwiał dopóki miał kasę. A kiedy kasy nie miał to był trzeźwy i aż tak biedny, że wybierał z popielniczek pety, by mieć co zapalić.
Zaczęłam Młodą zapinać pasami, a Tadziu mężulowi nawijał coś na uszy.
- Powodzenia - rzuciłam Tadziowi a mężulowi - jedziemy.
Powrót do domu ...
- To był ten Tadziu co tak chlał i kiepy zbierał i miał co rusz dla mnie propozycje NIE DO ODRZUCENIA. Kurde, hahahaha, no nie mogę ....
- Właśnie dziękował mi i mówił, że ma żonę modelkę, bo to ten?
- Nooo a modelka z niej niezła - on ledwo z chaty wychodzi a ona z kochankami chleje, nasłuchałam się tego w sanatorium od chłopaków, którzy byli z nim w pokoju. Kurde, jaki ten świat jest mały hahahahaha
W sumie opieka należy się ludziom chorym. Nieważny status społeczny, zawód - ZUS naprawia co się da w każdym, hahahaha - do pracy, narodzie, do pracy. Uzdrowimy każdego. Tylko szkoda, że niektórzy czekają na sanatorium i czekają, a jadą ci co w dupie wszystko mają. Wręcz przeciwnie - szukają innych atrakcji, atrakcji, które pogorszą ich stan. Dla marnej renty. Nie rozumiem tego. No, ale pewnie chodzi o stały dochód. Ostatnio czytałam o kolesiu, który rzucił studia i koncentruje się na byciu wariatem dla uzyskania renty. Świat roi się od pomyleńców. A renta taka, że ci biedni rentowcy niezdolni do pracy muszą zapylać do pracy, czasami nawet po 10 godzin, by mieć za co żyć. Sanatorium było niezłą szkoła życia. Otworzyło oczy, oj, otworzyło ...
- Mamo ja chce pić! - Młoda zaczęła swoje ja chcę w aucie.
- Pytałam się, nie chciałaś to teraz czekaj aż dojedziemy
- Ale ja chcę pić, maaaamoooo
- Starszy masz jeszcze coś? To daj siostrze.
- Nie! to obrzydliwie.
- Obrzydliwe jest to co mówisz. Synu! Kto cie chował? - na to retoryczne pytanie odpowiedział mężulo:
- Chyba my.... po kątach.
- Synu, daj siostrze picie, nie bądź sępem.
- Dam, ale ubijemy interes?
- Co?
- No interes. Ja daję picie, a tymi pozwalasz oglądać filmy w piątki i w sobotę.
Zamurowało nas. Wyraziliśmy to dziwnym wielkim spojrzeniem na siebie jednoocznym. Co to kurde jest?
- Dobra. ale wiesz co, zachowujesz się mega super na brak mi słów. Pogadamy w domu.
Ręce mi opadły. Co temu kolesiowi wyrosło na mózgownicy, że tak postępuje? Pogadam sobie z synkiem, oj pogadam. Nie mówiąc już o tym, że i tak pozwalamy na filmy wieczorową pora, by i miłość do X muzy w synu rozbudzić.
- Masz, ale nie oddawaj mi.
- Oj, synu, synu...
- Dziękuję - Młoda jeszcze umie się zachować, nie wpadła jeszcze w wiek totalnego oczadzenia.
Cisza....ciemna droga, mijające nie kończące się białe pasy ...monotonia wieczornej ciemności....i mijających świateł samochodów....
- Znowu myślisz?! - wyrwał mnie głoś mężula z obserwowania szosy. Bo ja tak lubię patrzeć na przemijalność i się zawiesić.
- No, spłynęłam. Wiesz taka fabuła. Wybucha wojna, zgliszcza, wojna toczy się na maksa i nagle gdzieś w ucieczce ludów spotykają się ludzie, którzy znają się z netu, z jakiś tam stron, hahahaha, i nagle zderzenie w jakimś miejscu, w warunkach ekstremalnych, spotkanie w realu, i nagle widać, ze niektórzy byli sobą, inni udawali kogoś kim nie byli, mieszanka charakterów w momencie zagrożenia życia ...czaisz to no nie?!
- No właśnie, muszę cię w końcu odciąć od tego kompa ...
Syn od paru dni próbuje nie przespać nocy. Którejś nocy z pokoju dobiegało liczenie owiec -109, 110 ...
Machnęliśmy ręką, bo czytanie nie pomaga, warknięcie też nie, więc włączyliśmy opcję : luz, sam padnie. I owszem padł, ale po godzinie.
Dzisiaj syn znowu zaczął:
- To ja nie będę spał cała noc! Była umowa!
- To nie śpij - powiedziałam ugodowo, bo co mam powiedzieć, że mam ochotę mu odgryźć głowę?!
- Szlag! naprawdę?! - i uradowany poleciał terkocząc - no i zepsułaś mi plany, bo miałem już kryjówkę na komiksy ...
- Synu, nie przeklinaj, ja cię grzecznie proszę ...
Dzieciaki obejrzały Łowce smoków, kabaret. Przy Garfieldzie zasnął ich ojciec, a one dalej twardo lampią się w tv. W końcu ostatnie dni wolności i luzu. Od poniedziałku oboje wracają do swoich instytucji. Koniec biedronkowania - czas wrócić na utarte tory. Godzina 20.30 godzina snu i nie ma innej opcji.
I niech życie już nie skręca w stronę choroby.
- Macie bilet na wyjazd!
- Na wyjazd? Gdzie?
- A jak myślisz?
- Do łóżka?!
- Bingo! Dobranoc!
opętanie - od rana do wieczora tak |
---------------
sanatorium, Tadziu i in.
http://arte1973.blogspot.com/search/label/sanatorium
Klocki lego coś o tym czytałam... :P
OdpowiedzUsuńDzieci Was umieją podejść :D Fajnie u Was i te dialogi... Gdyby u mnie było tak bystro...
Dzięki, ja czasami wymiękam :)
OdpowiedzUsuńCóż za spotkanie miałaś, racja świat jest mały:)
OdpowiedzUsuńzagubiona
Moja mina - bezcenna :D
UsuńJa uciekam od meneli. zwyczajnie się ich boję :(
OdpowiedzUsuńale świat jest mały.. masakra "
co to na tym stole u Starszego??
no jak to co ? - lego :)
Usuńa menele to tylko gadają, i ryczą- phiiiii.........:P
Hmmmmmm... czy Synu czasem nie ogląda rodzinki.pl?
OdpowiedzUsuńLego pasja nie groźna i rozwijająca wyobraźnię, my tez w dzieciństwie mieliśmy szał, tylko że mnie bawiło składanie, a braci jedynie zabawa gotowymi zabawkami - zgraliśmy się chociaż raz ;)
nie ogląda :)
Usuńhahahaha idealna spółka :)))
Natomiast Starszy składa i nie bawi się - bawi go tylko składanie, montowanie, potrafi robić swoje projekty,