Zadzwoniłam do mamy, by przyszła do syna. Syn dostał zakaz na tv, kompa, więc towarzystwo wskazane. Nie mogłam ot tak go zostawić. Musiałam jechać po córę do przedszkola, a znając życie wizyta na placu zabaw będzie w drodze powrotnej murowana.
Zadzwoniłam do matki.
- Będę, ale za pół godziny.
- A co?
- No chcę jechać na cmentarz, twoja babcia ma imieniny
Zanim pomyślałam warknęłam:
- A co trup ci ucieknie?!
I wyłączyłam telefon. To nie było miłe, ale kurde, przecież za godzinę też może pojechać!
Zanim wyszłam przyszła mama.
- Wiesz, pomyślałam sobie, ze pojadę jak wrócisz ...
Czasami tak bywa -jakiś odlot w nieznane. Niedawno nie mogła przyjść bo szła na Majówkę. Super - tylko, ze naprawdę była potrzebna. I tak oto zwyciężyła głęboka wiara - człowiek przegrał z Bogiem. Gdyby oglądała z wnukami Wojnę Klonów wiedziałaby, że "pomagając innym, pomaga się sobie".
Córka po drodze do domu puściła nawijkę:
- A pani powiedziała,ze jak są smutki to odejdą, a jak nie, to zostaną...
- A co? smutno ci było?
- Tak
- Bo?
- Bo tak
-Jak?
- Chciałam być z mama w domu i z braciszkiem....
Po przedszkolu dzieciaki spotkały się na placu zabaw. Syna ściągnęlam telefonem, tzn babcia go przyprowadziła. Super bawił się w berka. Skakał, biegał z tą szyną na nodze jakby jej nie było. Przepiękny był to widok. Zdumiewający wręcz. Zwłaszcza wspinaczka. Jak gdyby nigdy nic.
- Mój przyjaciel ma gips. Nie widziałem swojego przyjaciela w gipsie. Niesamowite!!! - . wydarł się kumpel Starszego.
Reakcje dzieciaków są kapitalne. "Mój przyjaciel..." myślałam, ze tylko tak w Stumilowym Lesie mówią.
W końcu ekipa zmachana gonitwą zasiadła na huśtawkach. Zaśpiewali:
- Jestem Ajron Men
Zejdź mi z drogi bo zabiję cię
W rękach noże mam
Powyrzynam wszystkich, mówię wam
Jak kto wkurzy mnie
Wtedy ja nie opanuję się
U mnie jeśli są Piersi to z kurczaka. Syna śpiew zadziwił mnie. W przedszkolu drugie życie toczy się.
Co on jeszcze umie? wie?!
Nic nie chce mówić.
Ja też nie mówiłam.
Kod genowy nie do przeskoczenia.
Zadzwoniłam do matki.
- Będę, ale za pół godziny.
- A co?
- No chcę jechać na cmentarz, twoja babcia ma imieniny
Zanim pomyślałam warknęłam:
- A co trup ci ucieknie?!
I wyłączyłam telefon. To nie było miłe, ale kurde, przecież za godzinę też może pojechać!
Zanim wyszłam przyszła mama.
- Wiesz, pomyślałam sobie, ze pojadę jak wrócisz ...
Czasami tak bywa -jakiś odlot w nieznane. Niedawno nie mogła przyjść bo szła na Majówkę. Super - tylko, ze naprawdę była potrzebna. I tak oto zwyciężyła głęboka wiara - człowiek przegrał z Bogiem. Gdyby oglądała z wnukami Wojnę Klonów wiedziałaby, że "pomagając innym, pomaga się sobie".
Córka po drodze do domu puściła nawijkę:
- A pani powiedziała,ze jak są smutki to odejdą, a jak nie, to zostaną...
- A co? smutno ci było?
- Tak
- Bo?
- Bo tak
-Jak?
- Chciałam być z mama w domu i z braciszkiem....
Po przedszkolu dzieciaki spotkały się na placu zabaw. Syna ściągnęlam telefonem, tzn babcia go przyprowadziła. Super bawił się w berka. Skakał, biegał z tą szyną na nodze jakby jej nie było. Przepiękny był to widok. Zdumiewający wręcz. Zwłaszcza wspinaczka. Jak gdyby nigdy nic.
- Mój przyjaciel ma gips. Nie widziałem swojego przyjaciela w gipsie. Niesamowite!!! - . wydarł się kumpel Starszego.
Reakcje dzieciaków są kapitalne. "Mój przyjaciel..." myślałam, ze tylko tak w Stumilowym Lesie mówią.
W końcu ekipa zmachana gonitwą zasiadła na huśtawkach. Zaśpiewali:
- Jestem Ajron Men
Zejdź mi z drogi bo zabiję cię
W rękach noże mam
Powyrzynam wszystkich, mówię wam
Jak kto wkurzy mnie
Wtedy ja nie opanuję się
U mnie jeśli są Piersi to z kurczaka. Syna śpiew zadziwił mnie. W przedszkolu drugie życie toczy się.
Co on jeszcze umie? wie?!
Nic nie chce mówić.
Ja też nie mówiłam.
Kod genowy nie do przeskoczenia.
