poniedziałek, 20 maja 2013

wisiorowato




I dzisiaj odleciał mi kamień - mój kamień szczęścia.
No to.....yyyyyyyyy.......cóż...





.


będę musiała chyba znaleźć klej i przykleić. 
Nie ma to jak łatanie szczęścia.






2 komentarze:

  1. Pamiętam trzecią randkę z moim mężem :) Miał bursztyn w kształcie serca, który, jak mówił, przynosił mu szczęście. Jak wyjmował go z kieszeni, by mi go pokazać, wyślizgnął mu się z ręki i spadając na beton potłukł się w drobny mak. Nie miał jak już posklejać szczęścia :(
    Twój wisiorek ładny. Szkoda by było go nie naprawić :) Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale Twój mąż nie stracił szczęścia - zyskał je w "nowej formie" :DDDD
    Choć bursztynu szkoda ...

    Wsiorek zostawiłam T - niech skleja co się da :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń