niedziela, 19 maja 2013

pech

Syn oszalał na punkcie angry birds, a córka dostała fioła na punkcie Scooby Doo i meksykański potwór. Niedziela zesłania Ducha stała się u nas niedzielą punktową, a raczej fiołową. Masakra jakaś.
- Mamo kocham cię -  niczym armatnia kula, miała rozkruszyć mój mur oporu.
Choć za wiele nie opierałam się. W poszukiwaniu spokoju dałam się dzieciakom naciągnąć na ich szajby. Niech mają. Opętało ich zło świata doczesnego. Mnie opętał ból, aż łzy leciały.
Cały dzień był jakiś dziwny. Zrobiłam sobie kawę. Zapomniałam. Więc zrobiłam sobie herbatę. Torebkę z herbaty wrzuciłam do kawy. Tak kawę znalazłam.
Szukałam papierosów. Były gdzieś. Ale gdzie? .....Znalazłam w toalecie - normalnie w muszli sobie dryfowały. Nie do uratowania ....
Wpadła kumpela. Drink na odegnanie pecha. Jeden, bo jutro jazda będzie a i owszem, ale samochodem. Schowałam wódkę do lodówki. Otwieram lodówkę - wódką wali. Hm..... Bywa. T zajrzał do lodówki i padł  - zapomniałam zakręcić butelkę, więc procenty się wylały.
Dostałam swojego ducha - znak na zmianę nawyków - szlag trafił całą paczkę papierosów, pól litra wódki i kubek kawy.
Wszystkie używki.....Jezu........., wtf?!
Teraz zaczynam się bać!!!!


;P











2 komentarze:

  1. Czasem miewamy takie gorsz dni:)Mi ostatnio wszystko z rąk leciało,a miałam piec ciasto.Naszczęście się udało,aż byłam zaskoczona:)Dziś trochę źle się czuję,jak co miesiąc,ale mam nadzieję,że jutro już będzie lepiej.

    zagubiona

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno będzie lepiej, musi być :)

    OdpowiedzUsuń