środa, 3 września 2014

funeral procession


Zasiedziałam się na tronie. Najlepsze miejsce na myślenie. Klatka dla myśli.  Równanie, jakie by nie było i z iloma by nie było niewiadomymi, to i tak,  zawsze w tym miejscu, ma jedno rozwiązanie. To tutaj wychodzi idealna puneta. Perfekcyjny wynik.Recepta na życie.
Diiiiiiing dooooooong...
Dzwonek do drzwi dzwoni? To on dzwoni? Tn dzwonek?!!
Zapomniałam jak brzmi sygnał dzwonka. Olewam. Nie ma mnie, nie istnieję.
Diiiiiiiiing diiiiiiiiiiiiiong.
Zaraz- rzuciłam w przestrzeń myśląc: "hm, może to listonosz przyniósł jakieś wezwanie ...."
Wyszłam z toaety. Szlag, nawet nie dadzą pomyśleć człowiekowi w spokoju. Olać wszystko z góry na dół, by nie powiedzieć, ze na wszystko to najlepiej ...  otworzyłam drzwi. A w progu kto stał? On i ona, nienagannie ubrani z nienagannymi uśmiechami. I jedna czarna teczka. W jego lewej ręce.
Wymiękłam ....
- Dzień dobry. Wróciliśmy, by porozmawiać o przyszłości.
Noż kurwa, ja pierdolę - w sam raz temat dla mnie. Idealny. I świetne towarzystwo, doprawdy- Świadkowie Jehowych.
- Ale co? Mam powróżyć wam z reki? - zapytałam się ironicznie - to nie ma sprawy, proszę o dłonie.
I wyciągnęłam swoją rękę ...
- Hahaha- ach te wyćwiczone śmiechy - nie, nie o to chodzi, chodzi o to czy możemy patrzeć w przyszłość optymistycznie...
Nie, no kurwa wymięknę. Perfekcyjny strzał na mój nastrój. Może moje drzwi promieniują moim duchem? Hm, potem muszę przyjrzeć się im z bliska.
- Jasne, ze tak - warknęłam - trzeba patrzeć w przyszłość optymistycznie, gdyby nie to, człowiek dawno strzeliłby sobie w łeb, prawda? A właśnie, może macie spluwę? Bang, bang...




Ich trening mimiki nie udźwignął moich słów. Po prostu strzelili baranim okiem aż wargi im się tak śmiesznie wygięły. Uśmiechnęłam się. Poprawili mi nastrój. Naprawdę. Tymi swoimi głupimi minami rozbawili mnie do łez. Chciałam im rzec- jedynka ze szkolenia gestów niewerbalnych, ale...
- Do widzenia - rzuciłam i trzasnęłam drzwiami. Mało kulturalnie, ale co tam.

Za oknem deszcz dalej z niesamowitym zacięciem obmywał szyby. Powinnam iść śladem przyrody - olać wszystko z góry na dół, ale zamiast tego, poczułam wewnętrzną powódź. Nie ma to jak jesienny klimat. Bez kolorowych liści na drzewach. I czekolady w szafce. I piwa w lodówce. I papierosów na półce. No dół jak nora.
Ból zęba, kolana, duszy - trójca, która powiesiła mój dobry humor na płocie niczym koszulę i poobcinała najpierw kołnierzyk, potem rękawy,  i guziczki i ciach ciach resztę materiału na gałganki, Może lalkę z tego zrobią?  Śmieszne rączki, takie krótkie i opadające bezsilnie w dół i nóżki dyndające: fik, fik.Czarne oczka, zielony nosek i fioletowe usta. Takie trupie. Nowy model zabawki  - Monster z osiedlowego podwórka.

"Twoje myślenie kreuje twoją przyszłość". Myślenie ...proces twórczy ...proces ...pralka reala...swoista suszarka dla sałaty, znaczy suszarka dla tych myśli, znaczy ten proces taki jest: myślenie niczym wirówka odrzucająca nieodpowiadające elementy. Wysuszanie z mokrości. Czymkolwiek ta mokrość jest.
"Myśl --> wzbudza uczucia i emocje,
Uczucia i emocje --> pchają do działania,
Działanie --> kreuje rzeczywistość."
Tak pisało na fb na Harmonii Istnienia.
Harmonia.
Ehe, chyba wezmę harmonijkę. I pognam na polne drogi, zasiądę pod wierzbą i pogram na niej.
Fałszywe dźwięki będą zagłuszać ciszę.
Nihil novi.
Nie myślę, więc mnie nie ma. René Descartes ujął tą rzecz odwrotnie. Pewnie dlatego, ze myślał.
Ale przecież wciąż jestem.
Jestem - aksjomat.
Gdyby myśleniem udało się siebie wyłączyć z systemu byłoby nieźle. Ale nawet w Matrixie technologia nie poszła tak do przodu. I nie pójdzie. Eutanazja jest zabroniona.
Jestem i leżę patrząc na krople, które spływają po szybie. Gonią się jak gęsi. Właściwie czemu nie?
Siadłam na rower wjeżdżając w deszcz.
Krople swoim łaskotaniem koiły ból. Jedna kropla zabawnie spłynęła po moim nosie wyskakując niczym Małysz ze skoczni. Hyyyyc. Niektóre lądowały na karku spływając w dół. Gilgotały.
Oczyszczenie w ulewie.W moczu aniołów. Urynoterapia wyższa. Święta.
Nie pomogła.





Pogrzebowa procesja trwa

Pogrzebowa procesja w moim umyśle trwa
Pogrzebowa procesja trwa
Pogrzebowa procesja w moim umyśle



16 komentarzy:

  1. Jak ja tych ludzi nie lubię... Mają po drugiej stronie ulicy- dosłownie jak wyjdę na klatkę wieżowca widzę ten budynek- swoją "siedzibę". Do mieszkania rodziców nie zachodzą, mam nadzieję że tu gdzie teraz mieszkam diabeł ich nie przygna!.
    Aj gdybym ja tak potrafiła olewać wszystko z góry na dół byłoby dobrze a tak.. Czasami głowa boli od natłoku myśli. Ach rower! Kiedyś uwielbiałam jeździć- jako dziecko miałam składak który dostałam od dziadka świętej pamięci- a teraz mam rower po bracie ale jest za duży na mnie a rower S. nie jest zrobiony i du_pa. Fajnie się tak "oczyścić" chociaż osobiście ja nie lubię nawet chodzić w deszczu...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rower i fotelik - wspólne wyprawy i radocha
      piękna rzecz - polecam ;)

      czasami jednak trzeba zmoknąc ...ech

      Usuń
  2. Ostatnio w deszczu biegałam. :P
    hehe u siebie na blogu też ostatnio pisałam o wizycie tych szarlatanów, a raczej jednego, bo wtedy jeden bosy kapucyn przyszedł

    Arte, po prostu żyj, analizowanie nic nie da. No chyba, że jobla chcesz dostać. Ale tego nie polecam. :)

    M.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam właśnie podobny nastrój, tylko, cholera, za oknem nie pada, nie można obmyć się łzami "wielkiego B". Kicha.

    OdpowiedzUsuń
  4. Okrutna bywasz...
    Jak do mnie babka wyskoczyła kiedyś "Czy nie uważa pani, że biblia to piękna książka" (czy coś takiego), odpowiedziałam "Ależ oczywiście! Sama należę do wspólnoty ewangelizacyjnej..." (i tu parę zdań zgodnych z prawdą na ten moment), a ona kopara w dół i poszszszłaaaa!
    Innego razu spotkałam dwie głoszące. Jedna - koleżanka z zerówki. Moja, własna, osobista. (W zerówce powiedziałam jej, że nie lubię jaj, bo nie chodzi na religię - o ja - najgłupsza rzecz jaką walnęłam w życiu chyba, przeprosiłam następnego dnia i przez kolejnych 20 lat jesteśmy w dobrych kontaktach). Ta druga zaczyna już.
    "Czy wie pani, że koniec świata...", na to koleżanka "Daj spokój, na nią to nie działa..." I normalnie pogadałyśmy o życiu doczesnym, znaczy co u kogo słychać.
    A co do myśli pozytywnych, ktoś mi pisał, że trzeba myśleć pozytywnie, w znaczeniu mieć nadzieję itp, że inaczej się nie da, czy to nie byłaś przypadkiem Ty? Pozdrowionka!
    Ludzie jak ludzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, bywam okrutna...i bezwzględna :)
      dzisiaj np. dzieci ograłam w bierki :)

      no dobrze- pozytyw istnieje nie tylko w fotografii :)

      ps. ale ja nie mam nic przeciwko nim, tylko ...no zły moment był

      Usuń
  5. Tylko Ci przerwali kontemplowanie na tronie :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Chcieli porozmawiać o przyszłości? Hmm chyba mogliby połączyć funkcje religijną z wciskaniem ubezpieczenia. Też dotyczy przyszłości a jeszcze może by zarobili.
    Apropo tytułu wpisu:
    https://www.youtube.com/watch?v=SdvgXBsmcXw
    Szkoda ze na swoim nie da się zatańczyć...;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mamooo Arte...
    Ja też chcę z Tobą porozmawiać o życiu.
    Tylko zamiast Biblii wezmę prawdę w szklanej butelce, albo i dwie....
    co Ty na to?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedługo będę bliżej niż dalej.
      Szkoda że nie uda sie pokonać tego blisko ale daleko-nieprawdaż?

      Usuń
    2. da się - :)
      tylko niech uporządkuję wrzesień a na początku października pomyślę ...nie ma bata:)
      psze o czas

      Usuń