piątek, 6 grudnia 2013

Mikołajkowy dzień :)))

No i był dramat, bo mama nic nie dostała od św. Mikołaja. Starszy przeleciał wszystkie poduchy w domu, bo a nuż może jeszcze coś się gdzieś zawieruszyło :)))
- Mamo, a ty nie masz prezentu?!?!
- Widocznie niegrzeczna byłam
- Byłaś, byłaś!!
!!
Syn po chwili dostał oświecenia:
- A może wieczorem św. Mikołaj wróci i dostaniesz?
- Pewnie tak.


Dzieciaki były zadowolone ze swoich prezentów. Czy trzeba czegoś więcej?!
Ale przejęły się bardzo, że mama nic nie dostała ...
 - Wiecie, Mikołaj najpierw odwiedza dzieciaki, potem dorosłych.

Syn od razu ubrał nową koszulkę. Natomiast Młoda wyczuwając niezwykłość dnia zażyczyła sobie odnalezienia czapki mikołajowej, w której dziarsko wparowała do sali przedszkolnej.

Starszy po drodze przeprowadził organoleptyczne badanie zamarzniętych kałuż - po prostu wywinął niesamowitego orła. Rozbawiło mnie to okrutnie, bo i w okrutny brecht padłam. Syn zresztą też. I nie tylko my....hahahaha.

W szkole na korytarzu grała muzyka, były Mikołaje, aniołki i diabełki. Ogólne zamieszanie wskazywało, że to będzie niezwykły dzień. Kolejny luźny dzień, bowiem wczoraj  Starszy wraz z klasą, w ramach prezentu mikołajkowego, pojechał do operetki.
- Nuda, tańczyli, śpiewali.
- Teatr lepszy?
 - Nooooo, a to mi się nie podobało.
Dzisiaj natomiast drugoklasiści tłoczyli się do wyjścia- jechali do kina.


Uwolniona od dzieciaków popijając kawkę wymyśliłam sobie, poruszona reakcją dzieciaków, że co tam, ale dla siebie też mogę być świętym Mikołajem. Poleciałam na miacho.
Kupiłam prezenty.

Pakując odkryłam, że owszem wszystkim kupiłam tylko nie sobie, hahahahaha. Jak to się stało, nie wiem. Chyba za bardzo zajarałam się kupionymi prezentami dla innych. Zwłaszcza do T - w końcu pojawiła się TA ksiązka!! tralalalalalaa....


Syn, jak wparował do domu, przyjął słuszną taktykę.
- Mamo, a może jednak jeszcze coś jest pod poduchami? - jak rzekł tak zanurkował w poduchach.
- Może? 

Krzyk zadowolenia zagłuszył muzykę.
- O, kurczę...,mamooooo, Mikołaj był!!!!
- No co ty? serio?! Pokaż, nie wierzę...
- Noooo, popatrz - i pokazał prezent.
-Mamo, a może dla ciebie coś jest?
- Może?
Poleciał do sypialni. Zakopał się i nagle krzyk:
- Mamo, patrz! Jest!!!
- Ej to prezent dla taty, przeczytaj.
Przeczytał.

- Aha, o rany, znowu zapomniał o tobie?
- Wiesz, mam was to mi już to szczęścia nie jest nic potrzebne.
- Tak wiem. - a po chwili syn dodał - ale na pewno ucieszyłabyś się z nowej książki?
- Jasne. A może zresztą wieczorem wróci?
- Biedna mama, masz ode mnie buziaka - powiedziało moje kochanie przytulając się do mnie.

No słodki bywa, słodziutki ....

 Odebrałam później córkę z przedszkola, a w tym czasie syn został w domku sam. Nie chciał iść, wolał złożyć wyścigówkę.
Młoda wyszła z sali targając reklamówkę.
- O to tu też był Mikołaj? - zapytałam udając zdziwienie.
Był! Mówiłam wierszyk i piosenki śpiewaliśmy. Taki stary był ten Mikołaj.
W reklamówce znalazł się zestaw klocków i trochę słodyczy. Super.

Ledwo weszliśmy do domu, Starszy już był w przedpokoju.
- Młoda zaglądaj po poduchę, tam coś jest!
Młodej pisk powiedział wszystko - było! :)


 Potem poszliśmy do mojej matki Tam dzieciaki też splądrowały poduchy wśród których odnalazły wielkie wory słodyczy. Oj będzie miał co tatuś jeść, oj będzie, hahahaha.
I znalazła się prezent dla babci. I czekolada dla mamy.
A jednak coś, super.


Teraz czekam na swojego Mikołaja. Wiem, ze będzie. Zawsze jest.
Mam tylko nadzieję, że wróci szczęśliwie do domu, bo pogoda robi się coraz gorsza .....





8 komentarzy:

  1. Niestety dzisiejsza pogoda nie zalicza się do tych najpiękniejszych, jeszcze gdyby tak nie wiało...

    OdpowiedzUsuń
  2. to chyba diabelskie gazy są..........:P

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, ze dotarł i jeden i drugi Mikołaj :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano :DDD Mikołaj dotarł, na szczęście, ale bez prezentu - kurier nie dotarł ...:(
      :)

      Usuń
  4. ja też nic nie dostałam. dałam M. prezent szybciej i on mi tez.
    To wiesz co zrobił Starszy? zapakował mi od siebie słodyczy i zawołał że znalazł prezent dla mnie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jaki piękny gest- przekochany syn :)))

      a moje wciąż przeżywają, ale mówię spokojnie - na kominku został i Mikołaj wróci :)))

      Usuń
  5. Chyba też byłem niegrzeczny bo nic mi Mikołaj nie przyniósł. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Ty, łobuzie :))))


      Mikołaj w końcu przyniósł mi prezent. Dzieciaki znalazły pod poduchą prezent dla mamy i afera się skończyła :) :P

      Usuń