Słowa turlają się pomiędzy nami. Stają się hamakiem. Kamieniem w bucie. Uwierają. Koją. Drażnią. Usypiają. Gra w słowa.
Czy one mają jakieś znaczenie?
Prawda jest ukryta pomiędzy krzakiem róży a pokrzywami. Leży rozbrechtana w słońcu. Rozpuszczona.
Leniwa.
Smaży swój tłusty brzuch.
Nażarła się pychy albo szaleństwa.
Nie rusza się.
Nawet nie ma grymasu na swym ryjku pełnym samozadowolenia.
Prawda w przeciwieństwie do kłamstw nie potrafi grać. Jest jaka jest.
Prawda jest widzem w teatrze kłamstw.
Kłamstwa to idealna trucizna. Słodka trucizna. Lep od, którego w końcu można zadławić się.
Ile razy mogę w życiu wymiotować?
Pytasz się dlaczego wciąż słucham muzyki.
- Dlaczego wciąż chodzisz w słuchawkach?
Właśnie po to, by nie słyszeć słów ludzkich.
Muzyka moją ścianą, a mnie niech ścina słońca blask.
Wypalam sobie oczy patrząc w niebo.
Nie chcę nic słyszeć.
Nie chcę nic widzieć.
Chcę tylko dryfować pomiędzy nutami.
Jestem Masajem pośród traw złudzeń, Skaczę wysoko. Nogami udeptuję marzenia.
Kupię potem kozik. Wystrugam krzyż. Przecież bez krzyża to nie nagrobek.
Postawię go. Na zdeptanych marzeniach.
I posadzę. I różę. I pokrzywę,




