środa, 7 października 2015

gwiazdami pisane....


Jechaliśmy do dentysty. Znudzona spojrzałam w lusterko.
- Ej, może usta sobie zrobię, patrz takie....oooo,takie ...
- Prowadzę.....
-A ja robię seksi minę, weź, patrz - ponownie podniosłam wargę, powywijałam co się dało i z taką miną wpatruję sie w mężulka  - y bydę tak ciem csałofać... - zasepleniłam.
- Głupek! jakbym chciał glonojada to poszedłbym do rybnego.
- Chyba zoologicznego, to tak a propos inteligencji ...

niedziela, 4 października 2015

bo ja chcę...




Dramatyczna chwila .....


Pojechaliśmy na festyn. Festyn jak festyn, parę budek z dziwnymi rzeczami. Jedyną atrakcją, jak dla mnie, był napój we flakonie z palmą.
- Ale został jeden smak, bo inne skończyły się.
- Tak? a jaki został ?
- Limonkowy.
- To moze być. A jakie były?
- Wiśniowy i cytynowy.
- A to luz, mała strata. Najlepszy został, niech pani leje.
- Ale mogę podać tylko w kubku, bo palmy też sie skończyły.
- Nie, ja  chcę palmę!

foto :)


 :) Poranek w obiektywie - tereny po których biegam, które głaszcza moją duszą :)





czwartek, 1 października 2015

tygodniowy przegląd myśli :)

- A skąd się biorą dzieci?
Zerknęliśmy na siebie z Moonkiem w akcie paniki. Bo jak rozmawiać z sześciolatką o seksie? Jak wyważyć słowa na wiek? I to w aucie ...
- Młoda chodzi ci o to, skąd biorą się dzieci w brzuszku mamy czy ogólnie, wiesz tak metafizycznie, pytasz się skąd wziął się człowiek?
Zapadła cisza. AAAAA hahahaha, bezgłośnie rechoczę się do Moonka -zamurowało, zamurowało...
- Nie, skąd biorą sie dzieci w brzuszku. - Młoda to jednak nie strudzony zawodnik.
- Więc ...

poniedziałek, 21 września 2015

moment z dnia, a może dwa ...

Człowiek musi być drobiazgowy. Wszystko nazywać. Nawet w seksie został w końcu wykuty termin sapioseksualizm, a przecież od dawna mózg przeważał nad ciałem. Zresztą, trudno by wargowy botoks wygrał z potegą słów i wyobraźni, choć z zapachem, owszem mógłby przegrać. Instynkt zwierzęcy potrafi obudzić się, kiedy feromony tańczą na włoskach w nosie.  Ale czy obudzenie musi oznaczać cokolwiek? Przecież można stanąć i tylko zachwycać się, jak się zachwyca człowiek, kiedy jabłonie zakwitają. A kiedy one tak pachną i kwitną to o rżnięciu nie myśli się wcale to a wcale.

środa, 9 września 2015

.biegnę...



zapisałam w kalendarzu
nie zapomnij umrzeć
by pamiętać
bo zapominam
 żyjąc
pomiędzy
lukami
swej
pamięci
że jest czas  
i na to 
by umrzeć



poniedziałek, 7 września 2015

a tak o dupie, po prostu ...

No i stało się. Młoda poszła do szkoły. Pierwszego dnia mina foch wyrózniała ją sposród usmiechniętych twarzyczek. Dzieciaki ciekawie rozglądały się dookoła, a Młoda z pasją oglądała swoje buty. W klasie pogubiła się. Inne dzieciaki hura na ławki, a Młoda......poczekała na mnie. Nie chciała, jako jedyna, cukierków, którymi pani częstowała. Nie, bo nie. Aspołeczna. Po mamie. W dupie caly swiat.

- Na ósmą mam wstawać? nie wstanę, będę nie wyspana,..

sobota, 29 sierpnia 2015

drzewa.....

Pojechałam przed siebie. Słońce lekko przygrzewało. Wpadający  przez otwarte okno wiatr mierzwił mi włosy przynosząc świeżość o którą trudno było w tym rozgrzanym powietrzu.
Mijałam pola zmęczone suszą. Mijałam lasy, z których wiatr porywał suche liście. Tańczyły  przed maską auta niosąc na swych skrzydłach jesień, a miedzy nimi pląsały promienie słoneczne jakby tuląc je w swych ramionach. Oto ostatni pocałunek przed upadkiem.
Muza i radość rozpierały moje ja. Poczucie wolności unosiło mnie ponad wszystko. Przecież jeśli zechcę to nie zatrzyma mnie nikt. Nic nie zatrzyma mnie. Jeśli tylko zechcę ...tylko te krzyże mijane po drodze kazały zdejmować nogę z gazu. Nie liczyłam ich, ale było ich dużo, za dużo. Może kiedyś też tak skończę. Będę żelaznym wspomnieniem pośród zbóż. Niemą pamięcią o śmierci. Tu, tu, tu, tu można zginąć, bo przecież odejść można wszędzie. Nie ma dobrych miejsc na umieranie. Może jedynie ramiona ukochanej osoby, może ...Ale nie chciałabym ich naznaczać odciskiem smutku, zostawiać na rękach śmierć. Dłoń, ostatnie tchnienie życia, pierwsze tchnienie śmierci zmieszane z odciskami łyżki wpadającej do talerza z rosołem. Złączenie życia i śmierci w akcie konsumpcji na stole kuchennym czy też w barze mlecznym.
Ale dlaczego  nie być skoro można być? Po co być skoro można nie być?
Liście tańczyły, wiatr chłodził, słońce ogrzewało, a głośniki charczały....

piątek, 28 sierpnia 2015

w poszukiwaniu zgubionych dni ...

Rano wpadł syn do łóżka, mojego łóżka:
- Mamo, przeczytałem prawie cała książkę.
Oto bóstwo poranka - żywotne, gadatliwe , pełne energii. I całusne. Też cię kocham.
 - Super  - jęknąwszy spojrzałam na zegarek. Wpół do ósmej to nie pora na moje wstawanie. - Synu, daj spać, bądź człowiek ...
Znowu dostałam calusa i pobiegł. Jak stado koni normalnie. Tup, tup, tup...sen zatrzymałam mocno, tak mocno, by nie popękał jak lustro...  zasnęłam.
Do łózka wpadla Młoda:
- Mamo co dzisiaj mamy?
- Srodę,.
Zamyśliłam się.
-Środę? - hm....srodę? zastygłam -  Środę? Nie, dzisiaj jest czwartek.

Czwartek? A nie środa? I zamarłam. Co dzisiaj mamy?! Nie wiem...Sięgnęłam po telefon i nie wierzę, nie wierzę...