piątek, 24 maja 2013

dialogi małżeńskie


Rozmowa małżeńska - na gg ....przykładowa :)


MĘŻUNIOOO

obstawiłem 3:1 dla borussii

Arte
aha
i co przegrasz?
:)

MĘŻUNIOOO
5 zeta
rotfl

Arte
moje majtki jednym słowem ? buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
:)

MĘŻUNIOOO
weśśie

Arte
sie sie sie sierotka marysia ......:dD:d:d

MĘŻUNIOOO
mariola jeśli juz ;)


Arte


oj, widzisz juz mi dupę przewiało :d


MĘŻUNIOOO
rotfl





A w tym czasie synek szedł z talerzem pełnym mleka. Rozlał na podłogę. Na podłogę nie dawno umytą i w ogóle!

- SYYYYNUUUUUUUU!!!!!!!!!!

- No co, zdarza się.... - i to mówiąc synek powycierał te mleczne kałuże  swoimi skarpetkami, które miał na stopach. Dance milk.

Nie było mocnych na mnie .......po

-KURWA!,

które samoistnie mi się wyrwało, ryknęłam:

- Ociec prać !!!!! 

Ojca nie było, za to okazało się, ze syn ma ręce.  I tak oto pierwszy raz w życiu  Starszy wyprał swoje skarpetki.





za uszami kobiet

Wsiadamy z synem do auta. Pierwsze co zrobił to ZAPIĄŁ PASY!!!
Było warto go "posłać na szybkę".
Wsiadamy, wysiadamy, wsiadamy, wysiadamy - zapina pasy.
Nie ma to jak własne doświadczenie.

Byliśmy u ortopedy. Szyna zdjęta. Starszy może śmigać.
A synek co?! On nie będzie chodził, on kuleje!!!  a wczoraj to w piłkę grał, z łózka skakał, na drabinki się wspinał.

O, żesz.......

Filozofia dzieci pozbawia mnie oddechu.

Warknęłam.

Ale  u syna jest  piękny gest - otwiera drzwi i nie wejdzie dopóty dopóki ja nie wejdę.
Zakupy też chciał nieść.

Nadzieja jest, ze wyrośnie na faceta ....


Córka dzisiaj godzinę zbierała się do przedszkola:

- Chcę tą sukienkę, nie,  chcę tą bluzkę ....ooooooooo tą, tą chcę ...to są moje spodnie?! to chcę ...


Kobiety też mają swoje za uszami.



Czasami mam ochotę wziąć ręcznik, wystawić palec i ......wszechświecie witaj! :)



Wpadła mama. Ściągnęła mnie z gwiazd. Ona normalnie żyć bez nas nie może. Wiedziałam, ze najlepsza opcja to zamieszkać w Bieszczadach, wśród owiec. No ale trudno ...

- Jejku mój biedny wnusio ...




Ten jęk ...Ble, bla ble biadolenia, a przecież nic się nie dzieje, ot strupolandia nożna.
Dostała ścierwo - niech nie jęczy, niech gotuje. Terapia zajęciowa. :)






wąż na placu zabaw

Wczoraj poszłam z chłopakami na plac zabaw. W piaskownicy walały się zapomniane zabawki. Gdzieś na ławce leżała czapka.
Wyglądało tak, jakby ludzi coś przegoniło. Kadr rodem z filmu katastroficznego. Hm...ciekawe ....
A może to wąż? :) Kumpela ostatnio wpadła na gada.


mms :)

No, ale bez jaj, dinozaur to to nie jest! :)
Chłopcy bawili się, ja miałam też swój ubaw. Czapka?! Różowa czapka, z daszkiem różowa czapka. Dotarło do mnie. Wstałam. Podeszłam. Nie wierzę. Przecież to czapka córki. Miała ją wczoraj! Widocznie zostawiła ją jak się bawiła. Bywa.

Jednym słowem - są jeszcze takie place, na których nic nie ginie! :)
A katastrofą jest, że córka wciaż zostawia swoje rzeczy, gdzie popadnie .



czwartek, 23 maja 2013

Autostopem przez Galaktykę

W końcu film się skończył.

Przewodnik "Autostopem przez Galaktykę" ma do powiedzenia kilka rzeczy na temat ręczników. Ręcznik, mówi, to najbardziej nieprawdopodobnie użyteczna rzecz, jaką może posiadać międzyplanetarny autostopowicz.

HAHAHAHAHA

Wleciałam do wc. Siiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiik. Wc to dopiero uszczęśliwia .!
Po moczu czuję, ze starzeję się.
Naprawdę.
Sikając zastanówcie się. Może też to poczujecie?!
Wszystko się zmienia.
I jak człowiek je to tyje.
A kiedyś było to niemożliwością.
Starość staje się okresem cudów - niemożliwe staje się możliwe.


Istnieje wiele wątpliwości związanych z życiem. Kilka najbardziej znanych to: Dlaczego rodzi się człowiek? Dlaczego umiera? Dlaczego tyle czasu między jednym i drugim lubi nosić zegarek elektroniczny?


I jakby mi było mało dostaję sms - Dobranoc mój Czarny Aniele, trzymam Cię za twą dłoń, tak mi łatwiej.
Więc odpisałam - Moje ręce, czarne skrzydła ....
Chyba każdy potrzebuje w szarości odskoczni.
Moja słowna.


Jeśli ludzie nie poruszają nieustająco ustami, zaczynają pracować im mózgi. 


Czasami lepiej nie myśleć ....






cytt. http://pl.wikiquote.org/wiki/Autostopem_przez_Galaktykę_(powieść)




Xena

Oglądamy w trójkę Xenę - Wojowniczką księżniczkę. Tragedia - łódka tonie. Ludzi po przygniatało. Xena ratuje kumpelę, Gabriel(ę). Kumpela we krwi. A córa na to bez jakiegokolwiek entuzjazmu :

- To ketczup, a nie krew.




 - Widzicie, ratuje mordercę. Przecież to przestępca, a jednak nie zostawia go na pastwę losu. Jest dobrą kobietą no nie?!
- Tak ja ty, mamo - powiedziała córka.
Dostałam ataku śmiechu. Lekkiego.
- No tak , kochanie, no tak ......

A Xena dla mnie jest lepsza niż jakiekolwiek polskie gniot. Wszystko to baja, ale tutaj przynajmniej pośmiać się można. Odlecieć w inna przestrzeń.
A gdy puszczają ten serial to w z bibliotek nikną książki na temat mitologii. Wierzcie albo i nie.
Przygody Xeny są lepszą zachętą poznania bogów niż język polski.
:P





niejadek

- Co zjesz na śniadanie?

- Nic.
- Dlaczego?
- Nie jestem głodny....


Godzinę później....

- Synu możesz zjesz w końcu coś? cokolwiek?
- Nie!
- Dlaczego?
- Bo chcę zostać trupem!
- Trupem?!
- Nooo, kościotrupem.

AAAAAAA!!!!!!!!!!! Trupiego tematu wolałam nie rozwijać, dotknęłam tylko ręką czoło synka, sprawdzając czy aby czasem nie ma gorączki ....niestety, nie miał ..


Dwie godziny później ...

- Mamo zrób mi bułkę z masłem i z sałatą.......


 Uffff, odzyskał rozum! Pytanie czy na długo ...
:P







środa, 22 maja 2013

- Jestem Ajron Men

Zadzwoniłam do mamy, by przyszła do syna. Syn dostał zakaz na tv, kompa, więc towarzystwo wskazane. Nie mogłam ot tak go zostawić.  Musiałam jechać po córę do przedszkola, a znając życie wizyta na placu zabaw będzie w drodze powrotnej murowana.
Zadzwoniłam do matki.
- Będę, ale za pół godziny.
- A co?
- No chcę jechać na cmentarz, twoja babcia ma imieniny
Zanim pomyślałam warknęłam:
- A co trup ci ucieknie?!
I wyłączyłam telefon. To nie było miłe, ale kurde, przecież za godzinę też może pojechać!
Zanim wyszłam przyszła mama.
 - Wiesz, pomyślałam sobie, ze pojadę jak wrócisz ...

Czasami tak bywa -jakiś odlot w nieznane. Niedawno nie mogła przyjść bo szła na  Majówkę. Super - tylko, ze naprawdę była potrzebna. I tak oto zwyciężyła głęboka wiara - człowiek przegrał z Bogiem. Gdyby oglądała z wnukami Wojnę Klonów wiedziałaby, że "pomagając innym, pomaga się sobie".

Córka po drodze do domu puściła nawijkę:
- A pani powiedziała,ze jak są smutki to odejdą, a jak nie, to zostaną...
- A co? smutno ci było?
- Tak
- Bo?
- Bo tak
-Jak?
- Chciałam być z mama w domu i z braciszkiem....

Po przedszkolu dzieciaki spotkały się na placu zabaw. Syna ściągnęlam telefonem,  tzn babcia go przyprowadziła. Super bawił się w berka. Skakał, biegał z tą szyną na nodze jakby jej nie było. Przepiękny był to widok. Zdumiewający wręcz. Zwłaszcza wspinaczka. Jak gdyby nigdy nic.
 - Mój przyjaciel ma gips. Nie widziałem swojego przyjaciela w gipsie. Niesamowite!!! - . wydarł się kumpel Starszego.
Reakcje dzieciaków są kapitalne. "Mój przyjaciel..." myślałam, ze tylko tak w Stumilowym Lesie mówią.
W końcu ekipa zmachana gonitwą zasiadła na huśtawkach. Zaśpiewali:

 - Jestem Ajron Men
Zejdź mi z drogi bo zabiję cię
W rękach noże mam
Powyrzynam wszystkich, mówię wam
Jak kto wkurzy mnie
Wtedy ja nie opanuję się



 U mnie jeśli są Piersi to z kurczaka. Syna śpiew zadziwił mnie.  W przedszkolu drugie życie toczy się.


Co on jeszcze umie? wie?!


Nic nie chce mówić.
Ja też nie mówiłam.


Kod genowy nie do przeskoczenia.







miałam kiedyś ja ...

Zadzwoniłam do mamy:

- Ogarniaj się kobieto i chodź na śniadanie, zapraszam.


Jedzenie w samotności nie smakuje. Syn wprawdzie jest w domu,  ale już poleciał rysować swoje "duperszmity" - jak w przedszkolu na to mówią,  żądając przy tym ciszy i spokoju.
Artysta maluje -reszta świata milczy.


angry birds w wykonaniu Mistrza :D




Sobie rozmawiamy, gadamy, pytlujemy .......

- Wiesz - rzuciła mama tekstem przy sałatce - ja też miałam śliczne i mądre dzieci.
- Tak? I co? Już nie żyją?! - zapytałam się wstrząśnięta użytym przez matkę czasem przeszłym.



wtorek, 21 maja 2013

sanatorium

c.d. sanatorium ...

Pijemy winko w trójkę w pokoju. W końcu "trafiła" nam się butelka i okazja. Godzina 21.00 - za godzinę "godzina policyjna".
- Słuchajcie tylko bomby spadają na moją głowę. Zawsze coś ... Agusi nie będzie, bo mąż przyjechał i poszła spać do niego. Będę musiała udawać, że Aga prysznic bierze. O, Boże jak to będzie, ja nie wiem....Lejcie winko, lejcie, muszę się wyluzować. No jak to będzie?
Zaczyna się dialog, która pielęgniarka ma dyżur. Żadna z nas nie pójdzie sprawdzić, bo na wdechu trudno się mówi. A wydech swój zakazany urok ma.
Ciekawe która ma dyżur? Ta fajna, czy esesmanka, hm.....no ta blondyna też ostra, może była pielęgniarką więzienną?! Chichoczemy....
- Puścisz wodę, a sama będziesz już w piżamce i powiesz, że Aga prysznic bierze, najprościej.
- Albo kupę robi. Jak się robi to się nie hałasuje prawda?!
- Albo bądź na golasa w ręczniku, wypłoszysz od razu..

Chichoczemy.
Kolonia normalnie: Co tu robić gdy kumpela wyrwała się na randkę.
Dziwne, ze nie można choć jednej nocy spędzić z własnym chłopem. Przecież istnieje coś takiego jak przepustka. Przepustka z koszar, hahahaha.....Seks w dzień na lajcie, ale i też chodzi o ten sen w tych ramionach. O pobudkę. I w ogóle .....zrobiła się nam rozmowa o tęsknotach.
 - AAAAAAAAAAAA!!!! Lecę dziewczyny, mam 5 minut!!!!
- Ale przyjdź później, dokończymy bibkę.
- No!, zobaczę.


Same czekamy na cowieczorne rytualne:  puk, puk i tekst przedsennej modlitwy:
- Wszystko w porządku? Wszystkie są panie?

Czekamy, a piguły nie ma, a tu 22.20! Hm, może ekipę badają alkomatem? Ha, ha, ha ...
-Wiesz co, a może zrobimy użytek z tych pstryczków i zadzwonimy po pielęgniarkę same? - dostałyśmy głupawy.
A tu ......
Puk, puk ....
- Proszę.
Drzwi się otworzyły. O, żesz, esesmanka .Ups.......

- Dobry wieczór. Wszystko w porządku?
A my głupawa. Śmiech ...
- Tak, wszystko - koleżanka wyjęczała przez łzy śmiechu - dobry wieczór.
Dostałyśmy wzrokową reprymendę, aż się na baczność chciało stanąć.
-Dobranoc
- Dobranoc

Uffffff.......

Ciekawe jak Ani poszło....


Kwadrans  później SMS - -Dziewczyny ! udało się, ale nie przyjdę, boję się esesmanki. Pa.


Rano Ania wleciała do naszego pokoju z impetem krzycząc od progu:

- Dziewczyny wybaczcie, że wpadam, ale muszę wam opowiedzieć wczorajszą akcje. Nie wiem skąd Bóg mi dał tyle sił, ale udało się. Była esesmanka i tym swoim głosem - Jest ta druga pani? zmroziła mnie na chwilę ale spokojny uśmiech wrócił do mnie, na prawdę nie wiem skąd miałam tyle sił i odwagi i odpowiedziałam - Taaak, z uśmiechem . Mówię wam to było przeżycie, tyle bomb na moja biedną głowę. Jak poszła to otworzyłam wino Ani, no nie mogłam z tych nerwów naprawdę. Bo wiecie, a gdyby się wydało? O rany, tyle bomb na moją głowę, naprawdę .....


Parę godzin później, ale tuż przed kolacją:


- Dziewczyny, wiecie co, znowu Agi nie będzie na noc. Przyjdę do was z winem, co?





c.d.n ;P







kopara w dół

Syn dzisiaj od samego rana miał focha. Nie chciał stawać na nodze. Bo rana boli. Bo ...Czasami nie chce mi się słuchać. By nie zabić.
- Rób jak uważasz,  a ja tam się w życiu nie poddaję - rzuciłam sobie przez ramię i zaszyłam się w gazecie.
Niech rysuje, cieniarz jeden i se mruczy pod nosem. W nosie to mam. No zezłościł mnie ....Obym nie wybuchła!

Zadzwoniła mama, że zaprasza na kawę, że sernik gotowy.

- Idziesz ze mną czy sam zostajesz?
- Idę -  wyrwało się synowi - bo wiesz mamo, ciebie też boli a chodzisz.

O! coś jednak przemyślał. Wow! I to jak!

Poszliśmy na sernik. Mamusi nawet śniadanko zrobiłam. Co jak co, ale kanapki mi wychodzą. Fajnie jest sprawić komuś przyjemność.

Pik, pik, telefon.
sms - Pozdrawiam. Proboszcz
odp - Pozdrawiam. Zakonnica
sms - Tęsknię za Siostrą.
odp.  -O, Boże ...;P
Sanatoryjne znajomości wciąż do śmiechu doprowadzają. Kurczę, fajnie było...


Syn rozkręcił się. W trójkę poszliśmy na plac zabaw. Dzieciaki grały w piłkę, wspinały się. Musiałam syna hamować słowem, co by nogi nie przeforsował.  Z płotu chciał skakać! Pokazał mi Biegnącego Stefana, hahahaha i w ogóle wygłupiał się na maksa.
Uf, jest dobrze. Ulga niesamowita. Przynajmniej jego noga wraca do formy. I humor.




Kolacja. Siedzimy przy stole.
-Dziękuje mamusiu, że siadłaś koło mnie - powiedziała córa.
Bo ja nie mogę sobie siąść, gdzie chcę. Musze koło niej. Jak nie zapomnę. A jak zapomnę jest wrzask. A tu proszę jakie miłe słowa. No, no no ...
- Młoda ale jakbyś siadła tutaj to byś siedziała między nami, chcesz?! 
- Chcę!
Syn wstał, odsunął krzesło dla siostry mówiąc:
- Proszę.
- Dziękuję -  odpowiedziała Młoda  siadając między nami.
I nawet nie marudzili, ze zupa za gorąca!

Dzieciaki potrafią zaskakiwać!  I  nie dostali piłką ode mnie po głowie!!!! Oj nie!!! Mówiąc zwyczajnie - czasami kopara mi opada. Te dzieci są moje?!


;P