czwartek, 11 maja 2023

wyobraźcie sobie


Nieoczekiwanie wpadłam do niej do pracy. Nie było jej  za biurkiem. Współpracownik mruknął od niechcenia, że  wyszła do łazienki. Łazienki?- zapytałam głupio. Spojrzał na mnie i dodał, że z kubkiem po kawie wyszła, no poszła  umyć naczynia Dzięki- odparłam i wyszłam. Gdzie jest toaleta? A tu, otworzyłam drzwi i stanęłam w progu patrząc jak myje kubek. Skoncentrowana, z śmieszną miną. Ciekawe o czym tak zawzięcie myślała? o naszej ostatniej nocy? 
- Cześć kochanie...- mówiąc to zamknęłam drzwi.
 Była zaskoczona. Zaczęłam całować ją po szyi zaciągnęłam do kabiny toaletowej. Ledwo drzwi się zamknęły za nami wbiłam swe usta w jej wargi, całowałyśmy się mocno, namiętnie, oddechy nasze  stawały się coraz szybsze, dłonie zaczęły błądzić po skórze. Wzrastające pożądanie uciszyło wszystko, jeszcze szybciej włożyłam rękę do jej majtek,  wbiłam się  w nią palcami, zaczęłam pieprzyć, a ona oddawała mi się, zagryzała krzyk zębami  na mym ramieniu, doszła w niemym krzyku. Pocałowałam ją w czoło i wyszłam. Poszłam do pobliskiego baru prosząc o cholernie zimną colę.  "Jesteś boska, wiesz? za kwadrans powtórka?:D" wysłałam jej sms. Spojrzałam na ulicę. Biegła w moja stronę.

poniedziałek, 8 maja 2023

biodra 
parkiet 
hotel 
motocykl 
szampan 






zajadę po Ciebie
na motorze
do pracy
zdejmę kask
i popatrzę na ciebie
figlarnie
a ty poprawisz mi włosy
lubię jak patrzysz tak na mnie
czule
poprawiając niesforne kosmyki
wiesz Maleńka kreci mnie
to jak patrzysz tak
i gdy oddech twój czuję
na szyi mej
ze chce pieprzyć się z tobą
co noc
wiec zajedziemy do hotelu
zedrzesz ze mnie skóry
a ja z ciebie sukienke
rzucisz mnie 
na parkiet
i będziesz tańczyć
nade mną
taka naga
gorąca 
rozpalona
rękoma sięgam po twe uda
a ty z góry tak
polewasz
szampanem
który spijam
z wodospadu warg
a gdy leżę
pod twymi stopami
polewasz mnie
na schłodzenie
mego rozpalonego ciała
pożądaniem wobec ciebie
by zachłannie go wypić
z mego brzucha
tak
ja twój grall
ty moja religia
zatrać się ze mną
w pieprzeniu
wszystkich zasad






niedziela, 20 marca 2022

Sex w kościele

Weszły do kościoła. Strzelistość niektórych fragmentów zabudowy była niczym strzała wymierzona prosto w serce. Dożylne podawanie wiary. W środku panowała surowa cisza, ale jej sterylność była zaburzona  duszącym zapachem. Zaświecone świece rzucały światło, które ocierało się o niepokojące cienie między którymi tańczyły cienie nadziei.
Zasiadły w ławce. W milczeniu wypełnionym wzajemną tęsknotą  onieśmieleniem,  kolano dotknęło kolano. Tak niewinnie, niepewnie, ale ocierając się coraz bardziej rozkosznie. Wciąż bojąc się na siebie spojrzeć, milczały, a w ciszy odnalazły się ich dłonie.  I choć nadal nie miały odwagi spojrzeć na siebie to palce, łamiąc chwile wzrastającego napięcia, zaczęły się delikatnie głaskać, badać, splatać, pieścić,  rozpoznawać linie papilarne. Był to jak akt odbezpieczania kodów miłości.  W końcu na siebie spojrzały. Ich oczy zatopiły się w sobie. Między nimi przeleciała iskra zmieniając siłę oddechów. W  zimnej świątyni zaczęła wzrastać temperatura. Aniołowie zdjęli aureole czyszcząc rogi wystające spod jasnej gęstwiny włosów.
Ich usta same połączyły się w lekkim drżeniu nasączonym pragnieniem.  Pod wpływem własnego rozpoznania warg całowanie zamieniło się w zachłanną penetrację. Języki rozgrzewały zmysły, a   dłonie, cztery te dłonie  zaczęły lubieżnie błądzić, po udach, po piersiach, ocierając waginę, po plecach, jakby żądając w chciwych pieszczotach, każdego kawałka ciała dla siebie.  Pożądanie przyspieszało puls. Rozpinając bluzkę, całowała szyję schodząc coraz niżej po coraz bardziej rozgrzanej skórze, a język wyznaczał drogę między piersiami. Westchnęła, odrywając się na chwilę, by spojrzeć w jej oczy. Całując jej usta, oczy, przygryzając ucho z rozkoszą zamruczała:
- Mam teraz przeogromną ochotę złożyć ofiarę, ofiarę z ciebie w imię miłości, naszej miłości, kocham cie tak okrutnie, i tak rozpaczliwie pożądam, do bólu ... tak chcę cię smakować, wypieprzyć, z twojej rozkosznej cipki zrobić rękawiczki ...
 Ta roześmiała się lekko choć zachłannie przyciągając ją do siebie. Zmierzwiła włosy kochanki i zaczęła całować po jej twarzy. Oczy te cudowne oczy, usta tak pełne, spragnione, słodkie, nienasycone...Sacrum i profanum. Całując jej szyję, liżąc nieśpiesznie wygięcia  szeptała, niczym słowa dalszej modlitwy:
- Chcę Twojej perły ...chce Cie całą tu i teraz...chcę cię posiąść, zawładnąć, zjeść, wylizać, poczuć na sobie twoje drżenie, jęki,..... - przerwała wstając nagle. Pociągnęła ją za dłoń. Pociągnęła za sobą
Wepchnęła do konfesjonału. Rozchyliła jej nogi, zatapiając twarz w miejscu ich złączenia. Ręce w pośpiechu, niecierpliwe zdejmowały jej spodnie. Opór postawił pasek, zerwała go niecierpliwie. Wygięła się podniosła pomagając kochance. Kiedy ubranie wylądowało obok, na ziemi, jej język wtopił się w cipkę, a dłonie kochanki we włosy przyciskając jej twarz bezwstydnie do pochwy. Wilgotność warg rozkołysała ich wzajemne zmysły..

Jakiś głos wdarł się obok:
- W imię ojca i syna i ducha świętego. Proszę księdza chciałem się wyspowiadać ze strasznego grzechu...
- Aaaaachhhhhh
- Wiem, ze zgrzeszyłem, to moja wina...
- Yyyyhgggg

On mówił, a one jęczały.

Nad grzesznikiem.
On też pojęczał, nad sobą.
Taka pokuta i takie rozgrzeszenie.

A zresztą czyż grzech nie jest rozkoszą ?

środa, 27 listopada 2019

Siedziałam w pokoju śmierdzącym mną. Moim seksem. Który to już raz dzisiaj? Na szczęście masażer to nie kochanka i oboje nie mieliśmy dość. Spazmy, które przeszywały moje ciało oraz te fale ciepła dochodzące aż do stóp wprawiały mnie w znakomity humor. Tak, to jest jazda bez granic. Cudowna jazda.
Samotność wypełniona krzykiem. Krzykiem spełnienia. 

Sen.

Samotność.

Uczucia i emocje bez cieni złudzeń jakie rzucają inni ludzie. Nie mielone zębami odzyskują swój wymiar.
Przyglądam się.

Budzi mnie śmiech.




środa, 23 października 2019

patrząc przez okno

 drzewo nie ma już liści
a przed chwilą było w nie ubrane
ty też byłaś niedawno taka barwna
a teraz jest taki mrok

kolorowe dywany pod nogami
a w górze szarość na tle szarości
wiec nie dziw się
ze chodzę ze spuszczoną głową

pory roku zmieniają się,
niedługo drzewo będzie białe
a potem zazieleni się
ale moje serce nie ma  pór


chodź, chodź, wracaj, mam znowu milion pomysłów na wyjazdy, na odskocznię, na wariactwo, rzuć wszystko i chodź, mam idealne plany, ale serce niedoskonałe, lecz....ale...wszystko jest przegrane


wtorek, 1 października 2019


. Miłość to sztuka. I chyba umiejętność kochania nie jest dana wszystkim. Tak na dłużej. Bo czasami ogień jak szybko zapala się tak i szybko gaśnie. 
Ja mogę tylko żartować.
Chyba cały czas potrzebuję bodźców i to mnie gubi. Potrzeba malowania świata milionami pędzli i milionami barw, a może to po prostu poszukiwanie niemożliwego wciąż każe mi tak gnać?

 Nagle po 40-sce przyszło otrzeźwienie. Wiek czasami sprzyja: wygląda się lepiej, jest się siebie świadomą, swoich potrzeb, a życie nabiera innej mocy. Super power girl ;) Tylko, że rozłożone ręce opierają się o mury...jeb mnie świecie od tyłu. Nie będę zamykać ust w niemym krzyku ani chować twarzy w ramionach. 
Będę niczym łabędzica płynąca na jeziorze absurdu,


Myślę, że myślisz o mnie. Ale to tylko mój mózg paruje rozlewając nadmiar ciepła po uszach. Pieką z intensywności myślenia o tobie.
Wybucham szałem, rzucając ostrymi słowami dookoła. Rozpacz zamienia się w agresję. Nie, nie radzę sobie.
Tęsknię jak jasna cholera.



Zawsze muszę się napierdalać, jak nie sarkazmem, to alkoholem, to ze światem.

Jestem emocją w rękawicach bokserskich.
Niezgodą na bylejakość.
Niezgodą na to co jest.

Zmierzam ku nicości.

Jeńców nie biorę.


Od tej samotności zbiera mi się na wymioty.
Najgorzej utwkić między inteligencją a zidioceniem.
Najgorzej utkwić między dobrem a złem.
Najorzej być aniołem i suką przemiennie.
Dychotomia.
Rozdarcie się pomiędzy dwoma biegunami
Tylko seks doprowadza mnie do jednego brzegu.
Seks z kobietą może ocalić mnie?
Seks czy miłość?
Kim jestem?