Przestrzenią ducha, gdzie może on rozwinąć skrzydła, jest cisza.
Mózg rozmiękł mi od powszechności. Kruszeją nie wyprowadzane kości.
Wycofałam się z życia.
Chociaż ostatnio kumpel wpadł:
- Dawaj mi swój numer telefonu, bo ostatnio chciałem cię wyciągnąć na piwo, i miałem tylko stary numer tela.
Reszta znajomych zjawia się jak dostaje ode mnie sms- "impra?". Więc w dupie mam.
Wszystko w dupie mam.
Przestaję scalać towarzystwo- bywajcie.
Teraz zajawka na samotność kontrolowaną: książki, rower, foto i kosz. I internet. A jak.
Moja izolacja najwyższą troską o duszę.
I radochą.
wzięłam siebie na celnik - nie będzie dobrze,oj nie
Jeśli doprowadzisz do porządku własne wnętrze,
to, co na zewnątrz samo ułoży się we właściwy sposób.
Eckhart Tolle
---------------------
Dzieciaki -
teraz zaczyna się nowy etap jazd, na szczęście rowerowej :D
Młodą jeszcze trapią łzy. Płacze, jak tylko jest coś nie po jej myśli.
Wyje, zalewa się własnym żalem jąkając, że nikt jej nie kocha.
Zaczyna to być nudne. Może powinnam wywieźć Młoda w Tatry jak wieje halny - wywieje z niej marudę?
- To nie marudność tylko trening kobiecego focha.
A kobietka z niej jest niezła....
- A co ty tak ładnie się uśmiechasz? Do mnie tak? - zapytał się Człowiek Widmo (pan od szaf) Młodej, a Młoda mu na to:
- Do pana, ładną ma pan wiertarkę ......
Syn za to stał się rekinem finansjery i ograł mnie w Biznesie po polsku. Zagrałam w prawdziwy biznes po polsku, zostałam puszczona w skarpetach.
majątek syna
mój majątek - 20 zł i wszystkie firmy oddane pod zastaw!!!! - po prostu Biznes po polsku :P
A poza tym, przysięgam, jeszcze raz przeczytam Koziołka Matołka, a czytam rano i wieczorem - sama wyruszam do Pacanowa ......
Twórczość ma jednak różne oblicza ;ddd
prawie jak Salvador Dali :)
A syn słowa piosenki napisał, pt "Wszyscy zabici" ......tekst niestety przepadł.
A poza tym zakończyłam, póki co rehabilitację, i nie muszę już wisieć.
lepiej uprząż na nodze, niż na głowie ;d
z widokiem na takie gażdżety ;0
Bajka na dzień dobry, bajka na dobranoc
Pewien człowiek chciał zobaczyć, jak jest w zaświatach. I pozwolono mu zajrzeć tam na chwilę. Zobaczył, wielki, wielki, wielki kocioł z bardzo pyszną potrawą. A wokół tego kotła siedzieli bardzo smutni ludzie. Byli okropnie głodni i wychudzeni, bo mieli łyżki o tak długich trzonkach, że chociaż mogli nimi zaczerpnąć z kotła - nie mogli ich włożyć do ust. Zaraz potem wpuszczono tego człowieka do pokoju obok. Był taki sam wielki kocioł z tą samą pyszną potrawą i tak samo długie były trzonki łyżek. Ale ludzie siedzący naokoło kotła byli weseli i zadowoleni. Po prostu - wpadli na to, żeby podawać sobie nawzajem jedzenie na tych długich łyżkach. Każdy karmił drugiego, nie siebie. I wszyscy się najedli.
I okazało się, że to właśnie było Niebo.
I okazało się, że to właśnie było Niebo.
Przypiski Kaziemierza Wójtowicza


.jpg)












