czwartek, 31 lipca 2014

sennie


Teściu miał gorączkę, którą zbijał tabletkami i choć źle się czuł to pracował w piwnicy rąbiąc deski do pieca. No i wyrąbałby się równo. Na szczęście i w końcu oboje wysłuchali naszych próśb i wezwali lekarza, a lekarz pogotowie.
Badania wykazały, ze teściowi siadły nerki.
W końcu od 2 tygodni nie pił ze mną piwa to się doigrał.
Z drugiej strony wyśpi się bez gadania teściowej. To też dobrze.

A gadaniem teściowa mnie wykończyła. Uratowała ją, przed mym gniewem, tylko moja ospałość. Zabiłam ja więc tylko wzrokiem a nie słowem.



Ospałość ma przygniata mnie straszliwie. Ostatnio nie robię nic tylko śpię.
Po prostu zasypiam.
Nie wiem, może jakiś włącznik mam w tyłku? Tylko siądę i już oczy zamykają mi się.
Zresztą na co mam patrzeć?

Na bałagan?
Pan od szafy stał się widmem.
Po paru dniach jednak zmaterializował się.
Aż ze wzruszenia łezka mi poleciała.

Tłucze się, a dla mnie jest to cudny dźwięk. Dźwięk obietnicy, że wszystko wróci do normy. Odzyskam przestrzeń i łóżko.
Na razie z piwnicy, po walecznym rzucie na czarne worki, znalazłam buty. Na obcasie. Hm, zjawiskowe to będzie zjawisko.
Na dodatek muszę wcisnąć się w jakąś sukienkę i na jutro przygotować się, tyle, ze jakoś nie chce mi się.
Nogi ogolić, fryzurę zrobić, kosmos jakiś.
No muszę przyjąć wygląd człowieczy, znaczy kobiecy.
Za jaką karę?

Mooniek ma być świadkiem na cywilce i niestety pamiętano, że ma żonę. Chciałam wziąć szybko rozwód tudzież rozchorować się, a tu pech- teściu nerkami nie chce podzielić się. Może i dobrze.
Trzeźwość mi nie służy.
Choć upijać zmysły można w różny sposób.

No to jutro zjem jakiś obiad, bo nie wypada odmówić. Tyle,ze jedzenie jakoś mi nie smakuje. Nudne jest. Płynów pewnie nie podadzą, więc pójdę zobaczyć czy mają strusie. Strusie. Jaja. Wielkie jaja.
Lubię jaja.

Syn dzisiaj oddał szczękę na wymiar.
- Wiesz mamo, miałam do wyboru kolory i będę miał aparat zielono, pomarańczowo, czerwony.
- Synu.....eeeee....serio? -ospałość nawet mnie zatyka.
- TAK!
Nie uwierzę dopóki nie zobaczę aparatu ortodontycznego. Te kolory kojarzą mi się ze smokiem albo z Woodstockiem. Jednym słowem - ogień z dupy. Przepraszam, z buzi.

Życie mija, a ja śpię.
Nuda jakaś wtargnęła.
Właściwie to mogę nie żyć.

Ale muszę się przebudzić.

Odkryłam boisko do siatkówki plażowej. Tylko z kim tu zgrać?
Będę walczyć ze znajomymi.
Może ktoś jednak tyłek ruszy? Bo fajnie jest tyłkiem poruszać.


Syn zaszył się w książkach, a córka poleciała na podwórko.
Godzina dwudziesta pierwsza-syn nadal przewraca kartki, a córka przewracała się z koleżankami na podwórku.


- Chodź do domu.
- NIE.

Patrząc na dzieci mam wrażenie, że moja dusza rozpadła się na pół. Każde z klonów coś zabrało mojego.
Córka towarzyskość i zabawę, a syn-samotność z książkami.

A mi co zostało?
Ospałość. Znowu sen morzy mnie ......przedsionek śmierci.









Przymierzyłam sukienkę.
- Ty jesteś chuda, widać, że ten brzuch ci spadł - zawołał syn - chuda jak wafelek.
Ten to wie, jak rozśmieszyć mnie.
- I nawet ładna jesteś .....
- Hahahahaha............ty już nie przesadzaj, Dzwońcu.
Na te słowa Mooniek opuścił swój port, znaczy kompa.
- Hmmmm......- zamruczał.

Temperatura na zewnątrz spadła, noc będzie jednak gorąca.




A propos syna. Wraz z kumplem dzielili się wrażeniami z obrażeń skóry.



Jak się żyje takie się ma obrażenia :)




I gorąco zrobiło mi się. Przegrałam w warcaby. I w kółko i w krzyżyk też.

- Mamo nie poddawaj się - zawołał syn, wierny kibic.
- Nie poddaję się synu, wiem, kiedy odpuścić.


Ospały mózg. By nie powiedzieć czegoś więcej ....









4 komentarze:

  1. U mnie taka senność była objawem ciąży ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawet nie mów ....ale co tam, każda opcja jest dobra :P

      Usuń
  2. Jaka senność? Gdzie w Twoim poście senność? ;) :)

    OdpowiedzUsuń