wtorek, 28 maja 2013

Jest 2.20. Ból rozrywa moje kolano. Właściwie całą nogę. Po kościach daje mi równo.Od paru dni czuję mdłości. Prawie egzystencjalne. Jakoś tak jednak dryfuję dziwnie na morzu niepokoju.

 - Hm, może jesteś w ciąży?
- Może, bo ja wiem co ty robisz gdy ja śpię?
-Albo mi pamiątkę przywiozłaś z sanatorium. - i się śmieje, żartowniś, mać jego.
- O tak, pacanie - i T dostał poduchą w łeb.
- No już raz tak było, kupowanie podpasek, mydlenie oczu i niespodzianka pod choinkę.
Było tak, było, T dowiedział, że będziemy mieć drugie maleństwo  w Wigilię. Miesiąc po tym jak ja się dowiedziałam. Co jak co - ale umiem trzymać jęzor za zębami! Czasami :P)
Ale do śmiechu mi nie jest. Bo nie wiem co jest, co dzieję się.
Oprócz tego, ze dzieci jadą na wycieczkę.
- A ja nie pojadę - rzekła córka ze łzami w oczach - bo będę daleko od ciebie i będę tęsknić ....
-Oj córuniu, jedziecie tylko na czas pobytu w przedszkolu. Będą tam zwierzaki i inne atrakcje i hot-doga zjecie. Nie martw się. Będzie fajnie.A ja po Ciebie przyjdę.
 - Mamo, ale mów mi: kochana córeczko.
- Dobrze kochana córeczko.

Kochana córeczka z kochanym synkiem i kumplem synka latali po podwórku. Syn dostał zadanie -opiekę nad siostrą. Czas- 10 minut. Z balkonu widziałam jak pięknie uczą Młodą wspinać się na drzewo.
Zatęskniłam za dzieciństwem.

Jako dziecko było mnie pełno wszędzie i niemożna było ode mnie wyciągnąć jakichkolwiek zeznań. Byłam taka, jakie teraz moje dzieci są. A ja się dziwię. Ech.

- Nie twój interes -  rodzina wciąż się z tego śmieje,  jak odszczekałam się dziadkowi,  a miałam 4-5 lat.

A teraz przez zasiedzenie skarżę się jak stara baba. Ha!
Ale to wszystko jest dla mnie nierealne. Dziwne jakieś.
Czasami czuję się jakbym stała na poboczu życia. Tu życie mknie, a ja stoję i patrzę.
Przestaję istnieć.

A propos niebytu to byłam z T na cmentarzu zapalić lampkę mojemu ojcu.
- Wiesz, ze matka chce zmienić nagrobek?
- Nie, nie mówiła mi nic. -odpowiedziałam zdziwiona.
 - Mówiłem jej, ze płytę można poprawić, a ona, ze chce kupić nowy, podwójny.
- Ehe, chyba dla mnie.


poniedziałek, 27 maja 2013

 Jakoś nie mogę zasnąć. W klatce pali nerw. Puls w skroniach wystukuje prawie S.O.S.  Dryfuję w marzeniach, w smutku,  gdzieś w meandrach zagubienia szukając pozytywnych myśli by spleść siatkę bezpieczeństwa  i wyjść na powierzchnię, gdzie świeci słońce, a świat jest prosty. Tylko głupcy się nie boją. A wiara w sprawiedliwość to taki most drewniany z brakującymi dechami. Można wpaść, choć droga prosta.
W oczekiwaniu na wyrok........
Uśmiecham się, gubię się w "bitwie" z dziećmi, w ramionach T ., w rozmowach, w filmie, a na dnie duszy mały skrzat niepewności napierdala młotem swym - hej, jeb, hej, jeb ....a co to będzie?! co?! co to będzie?!
A przecież nie mam wpływu na to co ma być.
Przecież liczy się tu i teraz.
Problem może rozwiązać się sam - wpadam pod samochód, wiec na cholerę mi myślowy kwach?!
No właśnie.
A jednak.
Może nie potrzebnie szukam dziury w całym. Przecież nie wiem jak bedzie.
No właśnie "nie wiem".

Erich Maria Remarque (Paul Remarque)
W życiu zwycięża tylko głupi; mądry widzi przed sobą zbyt wiele trudności i traci pewność siebie zanim zacznie działać
.

Coraz bardziej jestem zmęczona tym wszystkim.
Nawet nie rozbawił mnie sms:
Zimny dzień a ja tulę się w skrzydła Czarnego Anioła

Powoli układam myśli, by nie ześwirować.
Za mną prawo i papiery, a przede mną wszechwładna instytucja.

Słowa Maluchów- Kocham Cię mamo!, Jesteś najlepsza na świecie!, 
i T. -moja siła, życie, a reszta, no cóż, jeśli coś nie pasi to trzeba tak ustawić, niczym mebel, by pasiło.

Cokolwiek będzie przyjmę na klatę. Jak zawsze.
A niech tam, niech los dopełnia się.

Niech spokój wraca.

Chociaż dzisiaj z dzieciakami odtańczyliśmy w kuchni taniec jednonożny - hopka, przy którym śpiewałam zagłuszana śmiechem dziecięcym
- Bo jesteśmy szaleńcami, szaleńcami i życie kochamy i sałatę też, bo fajnie jest! Hej!

Po czym z Młoda przygotowywałyśmy śniadanie. Młoda "kroiła" nożem pod moją ręką. Nóż wypadł. Zranił mi stopę, ale lekko.
Bywa.








niedziela, 26 maja 2013

Córki charakterek wgniata w dywan, zawija i wynosi w przestrzeń.

W tv "leci" program X Faktory.

- Młoda do kąpieli i to już.
- Nie! bo ja to oglądam. Pójdę jak będzie przerwa.

I koniec dyskusji.
Toż to 4 lat nie skończyło i proszę - obroni swoje zdanie słusznie argumentując.


Byliśmy u dziadków.
- Babciu, ale ty masz pomarszczoną skórę.
- Bo stara jestem.
Dziadek w obronie żony swej wypalił:
- A ty masz pomarszczone spodnie.
Na co moje dziecię odwróciło się plecami do dziadka, wystawiło swój tyłek i poklepało się w zadek!!!!

Oczy wyszły nam z orbit i ogarnął nas śmiech. Nie do opanowania. A córka się wyprostowała, poprawiła włosy i skokami udała się do drzwi wyjściowych.

Oby zawsze miała silny charakter. I nie dała się życiu.
Ja jej łamać nie będę. Niech rośnie w siłę.
I syn też. Też potrafi.
Pewnego dnia wkurzyłam się na niego, nakrzyczałam.
- Będziesz się w końcu mnie słuchać?!
A on przez łzy:
- Nie zawsze mamo, nie da się ......
W takim momencie takie słowa. Szacun.  I ma rację - dzieci mają swoje wizje i niech rosną na ludzi niezależnych.

Dzisiaj zostawiliśmy syna na podwórku. Ganiał z kumplem, a my poszliśmy z Młodą do dziadków. Nie było nas około 2 godzin. Pierwsze koty za płoty. Odcinanie pępowiny trwa w najlepsze.


Oby znalazły swoją drogę w życiu........







DZIEŃ MATKI




ale mam nosa!:D



Córka tak narysowała, pewnie przy pomocy pań :))))
I zarecytowała:

- Dziękuję ci mamo, za to, że dałaś życie mi .....iiiiiiiii, nie pamiętam...

W sumie to od piątku tak lata i mówi. A mnie wciąż się jakoś łezka w oku kręci.

Syn się wtulił i obiecał, ze dzisiaj będzie grzeczny.

- Mamo jesteś najlepszą mama pod słońcem i zawsze będziesz. Kocham Cię.



Dzisiaj idziemy do naszych mam. Najpierw do mojej, potem do mamy T.
Prawie jak co niedzielę, sobotę.
Takie pieszczochy z nas, hahahahahaha
;P





piątek, 24 maja 2013

dialogi małżeńskie


Rozmowa małżeńska - na gg ....przykładowa :)


MĘŻUNIOOO

obstawiłem 3:1 dla borussii

Arte
aha
i co przegrasz?
:)

MĘŻUNIOOO
5 zeta
rotfl

Arte
moje majtki jednym słowem ? buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
:)

MĘŻUNIOOO
weśśie

Arte
sie sie sie sierotka marysia ......:dD:d:d

MĘŻUNIOOO
mariola jeśli juz ;)


Arte


oj, widzisz juz mi dupę przewiało :d


MĘŻUNIOOO
rotfl





A w tym czasie synek szedł z talerzem pełnym mleka. Rozlał na podłogę. Na podłogę nie dawno umytą i w ogóle!

- SYYYYNUUUUUUUU!!!!!!!!!!

- No co, zdarza się.... - i to mówiąc synek powycierał te mleczne kałuże  swoimi skarpetkami, które miał na stopach. Dance milk.

Nie było mocnych na mnie .......po

-KURWA!,

które samoistnie mi się wyrwało, ryknęłam:

- Ociec prać !!!!! 

Ojca nie było, za to okazało się, ze syn ma ręce.  I tak oto pierwszy raz w życiu  Starszy wyprał swoje skarpetki.





za uszami kobiet

Wsiadamy z synem do auta. Pierwsze co zrobił to ZAPIĄŁ PASY!!!
Było warto go "posłać na szybkę".
Wsiadamy, wysiadamy, wsiadamy, wysiadamy - zapina pasy.
Nie ma to jak własne doświadczenie.

Byliśmy u ortopedy. Szyna zdjęta. Starszy może śmigać.
A synek co?! On nie będzie chodził, on kuleje!!!  a wczoraj to w piłkę grał, z łózka skakał, na drabinki się wspinał.

O, żesz.......

Filozofia dzieci pozbawia mnie oddechu.

Warknęłam.

Ale  u syna jest  piękny gest - otwiera drzwi i nie wejdzie dopóty dopóki ja nie wejdę.
Zakupy też chciał nieść.

Nadzieja jest, ze wyrośnie na faceta ....


Córka dzisiaj godzinę zbierała się do przedszkola:

- Chcę tą sukienkę, nie,  chcę tą bluzkę ....ooooooooo tą, tą chcę ...to są moje spodnie?! to chcę ...


Kobiety też mają swoje za uszami.



Czasami mam ochotę wziąć ręcznik, wystawić palec i ......wszechświecie witaj! :)



Wpadła mama. Ściągnęła mnie z gwiazd. Ona normalnie żyć bez nas nie może. Wiedziałam, ze najlepsza opcja to zamieszkać w Bieszczadach, wśród owiec. No ale trudno ...

- Jejku mój biedny wnusio ...




Ten jęk ...Ble, bla ble biadolenia, a przecież nic się nie dzieje, ot strupolandia nożna.
Dostała ścierwo - niech nie jęczy, niech gotuje. Terapia zajęciowa. :)






wąż na placu zabaw

Wczoraj poszłam z chłopakami na plac zabaw. W piaskownicy walały się zapomniane zabawki. Gdzieś na ławce leżała czapka.
Wyglądało tak, jakby ludzi coś przegoniło. Kadr rodem z filmu katastroficznego. Hm...ciekawe ....
A może to wąż? :) Kumpela ostatnio wpadła na gada.


mms :)

No, ale bez jaj, dinozaur to to nie jest! :)
Chłopcy bawili się, ja miałam też swój ubaw. Czapka?! Różowa czapka, z daszkiem różowa czapka. Dotarło do mnie. Wstałam. Podeszłam. Nie wierzę. Przecież to czapka córki. Miała ją wczoraj! Widocznie zostawiła ją jak się bawiła. Bywa.

Jednym słowem - są jeszcze takie place, na których nic nie ginie! :)
A katastrofą jest, że córka wciaż zostawia swoje rzeczy, gdzie popadnie .



czwartek, 23 maja 2013

Autostopem przez Galaktykę

W końcu film się skończył.

Przewodnik "Autostopem przez Galaktykę" ma do powiedzenia kilka rzeczy na temat ręczników. Ręcznik, mówi, to najbardziej nieprawdopodobnie użyteczna rzecz, jaką może posiadać międzyplanetarny autostopowicz.

HAHAHAHAHA

Wleciałam do wc. Siiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiik. Wc to dopiero uszczęśliwia .!
Po moczu czuję, ze starzeję się.
Naprawdę.
Sikając zastanówcie się. Może też to poczujecie?!
Wszystko się zmienia.
I jak człowiek je to tyje.
A kiedyś było to niemożliwością.
Starość staje się okresem cudów - niemożliwe staje się możliwe.


Istnieje wiele wątpliwości związanych z życiem. Kilka najbardziej znanych to: Dlaczego rodzi się człowiek? Dlaczego umiera? Dlaczego tyle czasu między jednym i drugim lubi nosić zegarek elektroniczny?


I jakby mi było mało dostaję sms - Dobranoc mój Czarny Aniele, trzymam Cię za twą dłoń, tak mi łatwiej.
Więc odpisałam - Moje ręce, czarne skrzydła ....
Chyba każdy potrzebuje w szarości odskoczni.
Moja słowna.


Jeśli ludzie nie poruszają nieustająco ustami, zaczynają pracować im mózgi. 


Czasami lepiej nie myśleć ....






cytt. http://pl.wikiquote.org/wiki/Autostopem_przez_Galaktykę_(powieść)




Xena

Oglądamy w trójkę Xenę - Wojowniczką księżniczkę. Tragedia - łódka tonie. Ludzi po przygniatało. Xena ratuje kumpelę, Gabriel(ę). Kumpela we krwi. A córa na to bez jakiegokolwiek entuzjazmu :

- To ketczup, a nie krew.




 - Widzicie, ratuje mordercę. Przecież to przestępca, a jednak nie zostawia go na pastwę losu. Jest dobrą kobietą no nie?!
- Tak ja ty, mamo - powiedziała córka.
Dostałam ataku śmiechu. Lekkiego.
- No tak , kochanie, no tak ......

A Xena dla mnie jest lepsza niż jakiekolwiek polskie gniot. Wszystko to baja, ale tutaj przynajmniej pośmiać się można. Odlecieć w inna przestrzeń.
A gdy puszczają ten serial to w z bibliotek nikną książki na temat mitologii. Wierzcie albo i nie.
Przygody Xeny są lepszą zachętą poznania bogów niż język polski.
:P





niejadek

- Co zjesz na śniadanie?

- Nic.
- Dlaczego?
- Nie jestem głodny....


Godzinę później....

- Synu możesz zjesz w końcu coś? cokolwiek?
- Nie!
- Dlaczego?
- Bo chcę zostać trupem!
- Trupem?!
- Nooo, kościotrupem.

AAAAAAA!!!!!!!!!!! Trupiego tematu wolałam nie rozwijać, dotknęłam tylko ręką czoło synka, sprawdzając czy aby czasem nie ma gorączki ....niestety, nie miał ..


Dwie godziny później ...

- Mamo zrób mi bułkę z masłem i z sałatą.......


 Uffff, odzyskał rozum! Pytanie czy na długo ...
:P