czwartek, 20 sierpnia 2015

w kolejce ...

.Stoję przy kasie, jako druga osoba stoję, w końcutak blisko wyjścia z tego sklepu i nagle odzywa się głos za mną :
-Dzien dobry pani...
Odwróciłam się, hm....jakiś sztajmes. Do mnie?nie wiem, ale odpowiedziałam:
- Dzien dobry,
Odpowiedziłam nie wiedząc komu,hm... może to osoba z która wspołpracowałam?, bo z róznymi ludźmi pracowałam i czasami naprawde nie wiem, kto wita się ze mną na ulicy... wiec kultura nade wszystko....Facet uśmiecha sie mówiac: 
- To ja , ten łobuz z karuzeli...
AAAA!!! - wyrwało mi się głośno w głowie.
 - Z panią tak miło zawsze się rozmawiało, a ja juz tam nie pracuję, do Hamburga jadę...i... -  tak gada i ciach!, przede mną stanął z tanim winem ....- Ale pani ma ładna cerę, gdybym taka  miał ....
- To byłby pan kobietą! 
 - Hahahaha, ale pani jest sliczna, naprawdę napatrzec się nie mogę -  i cmok mnie w ramie! Fuck!!!, opadłam opierając się wzrokiem o kasjerkę: powiekami  wystukałam morsem: - : kasuj go pani, kasuj, bo pierdolnę ...Skasowała...!!!! On poszedł,  a ja walnełam śmiechem ....skubaniec wrócił, znowu cmok w ramię,: 
- Pani naprawdę jest super!
I poszedł......Nie wiem jak reagować w takich sytuacjach. Popatrzyłam na kasjęrkę:
- Wczoraj Janosik, dzisiaj on...wymiekam przy takich typach....

Jak reagować? Walić w pysk? Nie wypada, zreszta to nie mój styl. Robić zadymę? Też nie mój styl.

Wiec cóż pozostaje mi być cipą, miękka cipą.
Przepraszam, miłym człowiekiem.

A Wy, co zroblibyście?

środa, 19 sierpnia 2015

próby pisania :)





Każdy ma jakiś obraz w sobie. Wspomnienia są niczym elektrony. Prąd życia jest nieustanny. Zatrzymuje go tylko brama śmierci. Ale tylko na chwile.A potem dusza nas unosi. Bez niej, marna egzystencja. I brak szans na odrodzenie. 


Pamiętam ten pokoik w hotelu małego miasteczka,w którym domy tuliły się do siebie, a przechodnie trącali się ramionami w wąskich uliczkach.
Prowadziły do niego skrzypiące, drewniane schody z chwiejącą się poręczą. Drzwi były duże, stare toporne. Miałam wrażenie, że nie są to drzwi, a portal do innego świata. Weszliśmy. Mała izba z szarymi  ścianami była odpychająca, ale jednak miała swój urok. Było to dziwne miejsce. Po prawej stronie stała rozłożona wersalka, która wciskała się w ścianę, jakby nie chciała istnieć, zaś po lewej zamontowano malutką umywalkę. Pod oknem stał kulawy, niewielki,  drewniany stół, a przy nim, niczym strażnicy, tkwiły dwa krzesła. Zapach środków czystości mieszał się ze stęchlizną rozkładającego się czasu, który zatrzymał się tutaj. Pierwsze słowa jakie wypowiedziałam stały się poniekąd moim przeznaczeniem.
- Tu powinna stać maszyna na której będę pisać. Widzę siebie: moje samotne ja płaczące w rytm stukających czcionek.
- Z takimi cyckami nigdy nie będziesz samotna - mówiąc to rzucił bagaż w kąt - Patrz, a tu stoi łóżko, które musimy przetestować.  Wiesz jakie jest spragnione nowej historii? -rzucił się na wersalkę, która stęknęła - słyszysz, jaka już jest głodna. Ona cierpi, ja też cierpię.
Mówiąc to pociągnął mnie za rękę. Wpadłam na niego. Jego ręce wplatały się w moje włosy, zaczął mnie całować. Mocno, zdecydowanie, pożądliwe. Jego żar rozpalił mnie. Poddałam się dotykowi, który uwiódł mnie w krainę rozkoszy.

niedziela, 16 sierpnia 2015

poranek....

spłonęły me wargi
w pożegnalnym pocałunku
myśli twoich
niewypowiedzianych
ale
serce które kocha
czuje
jak śmierć nadchodzi
więc dziękuję ci za ten gest
ostatni
bo mogło go nie być
ile to ludzi odchodzi
nie odwróciwszy nawet głowy


Wizja śmierci jest jak poduszka. Lubię się w nią wtulać w chwilach słabości. Właściwie większość czasu spędzam w łóżku. Czasami wyrwę się do życia, ale to chyba niepotrzebne są ruchy. Leżę i mówię do serca, by przestało bić, ale nie chce słuchać, choć czasami wyrywa się jak oszalałe. Do bólu tak. I nie chce odpocząć. Turla się we wszystkie strony, by zagłuszyć mój szept: "przestań żyć, no przestań, proszę cię ..." A ono jakby na przekór chce więcej jeszcze czuć i wciąż jest spragnione.
Zamykam oczy. Opuszczam ciało i wędruję przed siebie. Z ciemności wskakuję w kolory. Jestem bytem bez formy. Nie istnieję choć dryfuję w dziwnej, ciepłej przestrzeni. Spokój.....

czwartek, 13 sierpnia 2015

Sanok - Solina: foto

Sanok to fajne miasteczko. Ma przemiły rynek i zamek,
 gdzie mozna obejrzeć obrazy Tomasza Beksińskiego.
Wartotam spedzieć cały dzień 
Niestety wyjechaliśmy jak zwykle późno i tylko wpadliśmy do Skansenu.
Czego nie mogłam przeżałować, bo chciałam spotkać się z mrokiem pana Tomasza.
Trudno, moze następnym razem ...

A w drodze powrotnej pojechaliśmy nad Solinę.




Sanok :))))



 - mamo, co ma czołg? dżdżownice?

wtorek, 11 sierpnia 2015

skok

- Yhy - odpowiedziałam synowi otwierając lodówkę. Jeść? Bleeee...
- No, mamo nie mów tak ...
- Ale jak? - wyciagnęłam wodę i trzasnęłam drzwiczkami. Przy takich temperaturach to tylko płyny wchodzą. I internet.
- Zawsze jak mówisz "yyyyhyyy" to nigdy nie słuchasz.  Co powiedziałem?
No i złapał mnie, mój detektyw uczuć, na odjeździe. Faktycznie nie słuchalam. Za to zdziwiłam się poczynionymi przez syna obserwacjami. Chyba rodzic musi pamiętać, że jest na celowniku dziecka. Dzieci to radary, a nie ludzka tkanka.
- No dobra, nie słuchałam, przepraszam. Możesz powtórzyć?

wtorek, 28 lipca 2015

Wetlina ...:)


- To gdzie w końcu jedziemy? Mazury czy Bieszczady?
- Gdzie chcesz.....
- Dawno nie byliśmy na poloninach....

Gdzie te czasy wedrówek z placakami? No gdzie? Ech...

Pojechaliśmy. Do Wetliny. Na pole namiotowe, skąd można wejść do rzeczki. Choć w Ustrzykach też można, ale tutaj, w Wetlince, woda jest głebsza. Jak tonąć to na całego. 
Każdy turysta wie, ze po wędrówce górskiej  najlepszą kapielą na świecie jest wejście do rzeczki. Nawet w ciuchach. A co.


Po drodze wpadliśmy do sklepu. Kupiliśmy namiot. Większy. Dla przestrzeni i komfortu życia. Nie kupiliśmy za to stolika ani krzesełek. To byłyby już luksus. Aczkolwiek kupiliśmy sobie materac. W końcu kości wiekiem skruszone..

sobota, 18 lipca 2015

Twierdza Kłodzka- Labirynt i Kłodzko







Kłodzko i Twierdza - cz. 1


Kłodzko ma uroczy stary rynek, piękny most, fajny klimat.
Lubię tu wpadać, zasiąść pod fontanną, oprzeć się o most.

Warto zobaczyć wiele rzeczy, ale Twierdzę trzeba obowiązkowo.


Twierdze zwiedza sie ok 3 godzin - góra i labirynty.


Przewodniczka opowiadała ciekawie o losach twierdzy i prostych żołnierzy.

Ich los naprawde był przesrany. A jak? Trzeba to usłyszeć :)