spłonęły me wargi
w pożegnalnym pocałunku
myśli twoich
niewypowiedzianych
ale
serce które kocha
czuje
jak śmierć nadchodzi
więc dziękuję ci za ten gest
ostatni
bo mogło go nie być
ile to ludzi odchodzi
nie odwróciwszy nawet głowy
Wizja śmierci jest jak poduszka. Lubię się w nią wtulać w chwilach słabości. Właściwie większość czasu spędzam w łóżku. Czasami wyrwę się do życia, ale to chyba niepotrzebne są ruchy. Leżę i mówię do serca, by przestało bić, ale nie chce słuchać, choć czasami wyrywa się jak oszalałe. Do bólu tak. I nie chce odpocząć. Turla się we wszystkie strony, by zagłuszyć mój szept: "przestań żyć, no przestań, proszę cię ..." A ono jakby na przekór chce więcej jeszcze czuć i wciąż jest spragnione.
Zamykam oczy. Opuszczam ciało i wędruję przed siebie. Z ciemności wskakuję w kolory. Jestem bytem bez formy. Nie istnieję choć dryfuję w dziwnej, ciepłej przestrzeni. Spokój.....
- Mamo, wiesz, ze jesteś najfajniejsza? kocham ciebie - syn rzucił się na mnie przywracając do świata ziemskiego.
- Tak? nie może być - odparłam z uśmiechem. Smutek schowałam pod kołdrą. Niech się grzeje.
Starszy wtulił się mówiąc, ze własnie o takiej mamie marzył.
- Dziękuję kochanie, a wiesz, ze ja własnie o takim synku marzyłam i mam swoje cudo?
To nieziemskie uczucie tulić swojego dzieciaka. To ciałko, które wzrusza każdą swoją kostką. Rączki, które obejmują z taką ufnością i radością.
- A mogę grać na tablecie?
Uśmiechnęłam się "ach, ty dzwońcu, tu cię mam" : - Możesz.
Poleciał cały szczęśliwy. Nie zdążyłam sięgnąć po kołdrę, by wydobyć smutek, gdy wpadła Młoda:
- Kocham cię, będziesz moim pieseczkiem?
- Hau.
- Co piesku porzucili cie? nie martw się, ja się tobą zaopiekuje, zostaniesz ze mną. Chcesz wody i jedzonko? to masz.
Wystawiła rączki z których udając, jadłam i piłam mlaszcząc przy tym głośno i po piesku.
- hau, hau...
- Przytulić cię? no chodź - nie ma to jak drapanko pod bródką i w uszko...
- Hmmm.hau, mrrrrrr hau......
Poranek z dziećmi wskrzesił duszę. Powstałam, by zrobić śniadanie. O Mooniek jest. Gra jak zwykle.
- Ty, a po co ze mną ożeniłeś się?
- Byś nie była sama...uratowałem cię - odparł z taką szczerością, ze zachichotałam.
No tak, ale w sumie coś w tym jest: beznadziejny ze mnie przypadek. Tylko nie dla dzieci. Pewnie póki dziećmi są.
- Tato a mama umie nurkować i pływać pod wodą, wiedziałeś?
- I staje na rękach pod wodą.
O, jak Mooniek odezwał się to go i dzieci zauważyły.
- A to mama...
- No co? Jeszcze potrafię, choć w moim wieku nie wypada - słowa zabrzmiały w tonie zgryźliwości.
Tak, dokładnie, nie wypada. Zasady społeczne zabraniają szczeniackiej radości w wieku zaawansowanym.
No bo kto widział 42-letnią kobietę cieszącą się (wow! jeszcze potrafię!) chodzeniem po murku? Więc jak ktoś takową spotka może walić śmiało: - Arte? Pytaniem walić, a nie z reklamówki (nie daj Boże jeszcze z zakupami!), czy torebki czy plecaka.
- No własnie mamo, twoja reputacja...
Popatrzyłam na syna lekko zdziwionym lewym okiem, bo prawo zamknęło sie samoistnie. Reputacja? Fuck mać, co znowu?
- Reputacja? to nazywa się synu, wysportowanie, a nie reputacja.
Jaka reputacja? Chyba był na obiedzie u babci i babcia generalnie wytłumaczyła wnukowi zaawansowane dziwactwa mamusi. Bo babcia w dalszym ciągu ma problem z zaakceptowaniem córki. Zawiera się to w odwiecznej krytyce:
- Ja na twoim miejscu to ......
- Zrobiłaś tatuaż a nie masz sandałów, popieprzona jesteś ...
- Czy ty jesteś normalna? Jak ty możesz...
- Ty się dziecko opamiętaj, ty masz rodzinę....
- Ty do kościoła nie chodzisz, Boga w sercu nie masz, zobaczysz jak skończysz marnie, zobaczysz!!
Ja też cię, mamo, kocham.
Chory czas
OdpowiedzUsuńChore myśli
wypowiedziane słowa niewypowiedziane
paradoks życia.
Noc
Umieranie
męki
Koniec
A może początek?
poranek
Zmartwychwstanie...
Alleluja i do przodu!
Tatuaż? Forma terapii.
Ból
cierpienie
odradzają !
Pstryk/! pstryk!
Zatrzymujemy momenty
A kto nas zatrzyma?
W tym szaleńczym pędzie ku zagładzie?
:)
snikers? :D
Usuńmiłość?
chory czas, chory..........dlatego trzeba cos zmieniać, w sobie- by świat ciąż zachwycał i nas grzał, choćby dobrym słowem...
:DDDD
Ten wstęp - to trochę tak jakbym książkę czytała.. ;]
OdpowiedzUsuńNo a dalsza część notki - taka typowo Wasza :D :P
czyli fajowo ?:D
Usuńpozdro :)