Gdyby ci co tworzą, kierowali się czystą logiką nie byłoby dzieł, bo np. gdzie w tym wszystkim miałaby się odnaleźć abstrakcja, surrealizm, gdzie w tym logika?
Albo Dziady?
Gdy popatrzymy na piramidy, to te dzieło powstało wbrew logice, no bo jak?
Choć przecież trzeba było użyć rozumu, by jednak powstało.
Na wszystko można spojrzeć tak: czasami logika, choć czystym rozumem jest, to trzyma nas w układach stricto przyziemnych, matematyczne wykresy określonych ról.
Czasami myśl trzeba wypuść z rąk logiki, niech frunie i nakreśla na nowo świat. Barwny, inny, pociągający, który porywa, inspiruje, pozwala na bezgraniczny uśmiech.
Żyjemy w galaktykach: galaktyka rodziny, galaktyka pracy, galaktyka sąsiedzka etc
nie mniej jednak każdy człowiek choć jest planetą co wędruje po swojej orbicie to ma jednak własne życie.
I choć życie wpisuje nas w określone pola, rotacje to nie mniej jednak gdzieś to JA funkcjonuje samodzielnie, ma własne marzenia, myśli, pragnienia.
Wbrew logice tak, coś co karmi dusze, a czymże bez duszy byłby świat?
A uczucia jakiekolwiek co mają do logiki?
Choć bez rozumu nie ma nic....
Umysł i dusza to architektura Gaudiego.
Zatem nie można zapominać o swoich marzeniach, uczuciach. Role społeczne to jedna rzecz, a "ja" to druga.
Bycie matką, żoną, partnerką nie zwalnia od bycia sobą. Nie można podporządkowywać się. Trzeba pamiętać, że własny świat też jest ważny.
Synchronizacja, a nie rezygnacja.
Synchronizacja, a nie poświęcenie.
Szaleństwo jest niezłą strawą dla duszy.
Czasami trzeba oderwać się od reala.
Przecież nic nie musi być, tak jak jest.
Sztywność łamie kręgosłup.
A Albert Einstein co rzekł?
Jeśli „a” oznacza szczęście, to a=x+y+z; x – to praca, y – rozrywki, z – umiejętność trzymania języka za zębami.
Logiczne zatem jest, że trzeba duszę wzbogacać, bo bez niej to nic, nic, nic. :)