I nastąpił ten dzień. Całą rodzinką pojechaliśmy do przedszkola. Weszłam i pierwsze co, rozjechanie kul. Stanęłam na niedyspozycyjną nogą. Normalnie czerepem zapukałam do bram piekieł. Ból taki, że nawet nie wyszło ze mnie nic. Może i dobrze Bo miałabym wejście niczym wejście chłopa do domu publicznego: "kurwa!" A tak. W ciszy rozbłysłam oczami. Zapowietrzenie bywa czasami wybawieniem.
-Oj -poszło zewsząd.
Bo wychowawczynie, bo rodzice, bo moja drużyna ...
- Nie nic, żyję, nie wiem, dziękuje.
Weszliśmy na górę. Zasiedliśmy w sali pełnej rodziców, dziadków i rodzeństwa.
Występ.
Dzieciaki śpiewały, tańczyły, deklamowały swoje strofki. Świątecznie tak. Miło. Poprzebierane. Dwa kurczaki, zajączek, baranek, pani wiosna, dwie pisanki.
Młoda była przebrana za kurczaka. wyszła na środek z drugim kurczaczkiem, mikrofon i powiedziała swój wierszyk. Wow!
A potem gdzieś odpłynęła. Wpatrywała się w deszcz za oknem. Dwa razy grzmot zagłuszył wszystko. Połowa sali podskoczyła. Młoda zaś nie oderwała oczu od szyb.
Końcowy taniec.
Dzieci stoją w trzech szeregach. Moje kurczątko z przodu, po środku. Wszyscy tańczą, skaczą śpiewają, a Młoda stoi jak słup i oczami wywija. Tylko oczami.
Zawsze mogłoby być gorzej, bo mogłaby dłubać w nosie.
uchwycona gdzieś Pani Nieśmiałość:)
Był to w tym dniu już drugi występ dzieciaków. Pierwszy był rano dla władz miasta. I jak to przy dzieciakach, każdy występ może przynieść coś nowego, nieoczekiwanego, niepowtarzalnego.
Dzieciaki, było to widać, były już zmęczone. Ziewały cudnie i uroczo.
Po występach dostały po słodkim poczęstunku oraz puzzle.
Starszy dał Młodej lizaka, oddał swojego specjalnie - za występ. Taki surprise.
Postawa Młodej rozwaliła wszystkich. Dyrektorka wraz z wychowawczynią powiedziały nam, że to cale nasze dziecko. Jak się podoba to to zrobi, bawi się i cieszy. A jak nie -zawiesi się i koniec. Nie chce czegoś zrobić to nie zrobi. Nie przekona ją nic. Nie to nie. Kropka. Indywidualistka, co będzie chodzić własnymi ścieżkami.
I drzyj matko i ojcze.
Ból zmartwił mnie, słaba noga, słaba wciąż ....fuck!
- Trzeba było śpiewać w przedszkolu - podsumował ją brat.
Młoda nie przejęła się śpiewała dalej.
- A ty zjedz mięso, a może coś dostaniesz - kuszę syna.
- Dobra, daj. - skapitulował dość szybko -A ja wiem co dostanę!
- Co?
- Wysyłkę do sprzątania!
- Dokładnie!
Kadr. Starszy sprząta łazienkę po sobie, Młoda czeka na swój prysznic a ja pedałuję na rowerku.
Wieczorem zaś, ja, mężulo i 47 Roninów.
Scena seppuku.
- Kurczę, a ja cieniara modliłam się nad strzykawką zawisając nad swym brzuchem!
Są takie obrazy, które każą spojrzeć na świat z innej perspektywy. Przeskoczyć przez płot własnego podwórka.
Mistrz Musashi, wskazuje m.in. takie reguły:
- Nie buntuj się przeciwko tradycyjnym zasadom.
- Nie poszukuj dla siebie przyjemności.
- Pozostań bezstronny wobec wszelkich zjawisk.
- Traktuj siebie lekko, a innych poważnie.
- Nie gań i nie krytykuj siebie, ani innych.
- Nie miej serca pełnego przywiązań i miłości.
- Nie pożądaj rzeczy.
- Nawet, jeśli odrzucisz swoje ciało, nie odrzucaj swojego honoru.
- Nie oddalaj się nigdy od Drogi Wojownika.
Żyj z całych sił
I uśmiechaj się do ludzi
Bo nie jesteś sam
Śpij, nocą śnij
Niech zły sen Cię nigdy więcej nie obudzi
Teraz śpij
Niech dobry Bóg
Zawsze cię za rękę trzyma
Kiedy ciemny wiatr
Porywa spokój
Siejąc smutek i zwątpienie
Pamiętaj, że
Jak na deszczu łza
Cały ten świat nie znaczy nic a nic...
Chwila, która trwa
Może być najlepszą z Twoich chwil...
Idź własną drogą
Bo w tym cały sens istnienia
Żeby umieć żyć
Bez znieczulenia
Bez niepotrzebnych niespełnienia
Myśli złych
Jak na deszczu łza
Cały ten świat nie znaczy nic a nic...
Chwila, która trwa
Może być najlepszą z Twoich

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz