czwartek, 24 kwietnia 2014

Zycie jest jak .....



Lubię patrzeć w niebo. Poznawać konstelacje. Przypominać sobie mity. Tworzyć własne historie.

Gwiazdy nie są stale choć wydają się być niezmienne. One żyją - rodzą się i umierają. Nic nie żyje wiecznie, choć patrząc na niebo, jak kiedyś patrzyli greccy filozofowie, ma się wrażenie niezmienności i istnienia stałych.
Wszechświat wydaje się być czarny i nieprzenikniony. A jednak prawda jest inna. Jest bardziej nieokiełznany i złożony, nieprzewidywalny. Kolorowy. Czasami wystarczy zmienić spojrzenie. Nie uciekać, nie omijać, dociekać.
Mieć otwarty umysł. Dla siebie.
Warto czasami przebiec się po drogach nieznanych.
Zadziwić się.
Odkrywać.
Czarna dziura niczym czarna dupa.
Zasadzka grawitacji.
A przecież kiedyś była to była gwiazda.
Starość ma różne oblicza.
Na przykład oblicze białego karła.
Wszystko to lepsze niż rozpad materii.
Rozmienienie się na drobne.
Wszystko ma swój początek w obłoku. Obłok gazów niczym obłok myśli.
Synteza termojądrowa.
Synteza zainicjowana grawitacją.
Przyciąganie, wymiana, tworzenie, rozpad.
To ciepło powoduje, że gwiazda rozbłyska, nie zapada się sama w sobie.
Zimno dobre jest chyba tylko w prosektorium.
Równowaga pozwala na istnienie dwóch sił.
I choć reguła Pauliego nie pozwala, aby więcej niż dwa elektrony zajmowały ten sam obszar przestrzeni w tym samym czasie.Ale....jednak odkryto ze pewna grupa cząstek nie podporządkowuje się tej regule. 
Jedno jest w tym wszystkim pewne -im mniejsza długość fal tym większa energia. Im większa energia tym szybszy ruch, im szybszy ruch, tym większe ciśnienie.
Jesteśmy jak te gwiazdy, gasnąc potrafimy rozpalić się na nowo. Wzbogacenie materii dokonuje cudu.


I dusza ludzka choć wydaje się być lekka to jednaak jej masa może zadziwić. Materia. Cząstki słowa, synteza - bum. Ciśnienie.


Lubię patrzeć sobie w niebo ...