sobota, 8 lipca 2017

dokończenie

Czymże jesteś dla nich? Na ogól przyjaciele lubią cię i cenią, raduje ich czasem twoja obecność i serce twe łudzi się, że bez ciebie obejść by się nie mogli. Gdybyś jednak oddalił się, gdybyś ich opuścił, czyżby odczuli brak i czyżby go czuli długo? Czy strata ta zaważyłaby na ich losie? Tak znikomym jest człowiek, że nawet tu, gdzie posiada zupełną pewność swego istnienia, nawet tu, gdzie obecność jego oddziałuje niezaprzeczalnie na drugich, nawet w pamięci, w duszy swych bliskich, nawet tutaj, trwać może jeno bardzo, bardzo krótko i bardzo, bardzo rychło musi się zamglić i rozpaść w nicość.j
Johann Wolfgang von Goethe – Cierpienia młodego Wertera




Zadzwoniłam do Moonka.
- Moonek, ale co ty do mnie piszesz?
- Nic mi nie jest,nie martw się. Jadę karetka do szpitala. Pól ciała mi odjęlo.
- Urąbało? i jesteś przytomny?
- Nie, miałem wysokie cisnienie 220 i coś dziwnego stało się z moją prawa stoną, sparaliżowało mnie...
- Sparaliżowalo Ci jedną stronę?!
- Tak
- A teraz co?
- Jest dobrze
- Nie męczę cie zadzwonię pózniej.
- Pa,



Siadłam. Blada jak byłam. Sparaliżowało? Wysokie ciśnienie? Poczułam się bezradna. Zagubiona. Nie chciałam, by usłyszał to w moim głosie. Racjonalnie Arte myśł, to nie czas na panikę.

Matka została wdową w wieku 45 lat, a ja....cholera, nie wolno tak myśleć.

Co to jest? Wysłałam smsy. Karola uzmysłowiła mi, ze to może udar. Udar w tym wieku? Owszem ma się, ale w garażu- wiertarkę udarową.

Co się stało?
Co jest Moonkowi?
Nie chce by coś mu było. Nie chcę. Chcę Moonka. Mooniek., wróć, wróć do domu, przecież my tutaj jesteśmy.

Starszy miał przecież  plan. W trójkę, bo Mloda poszła spać do koleżanki, mieliśmy obejrzeć film, naśmiecić popcornem i spać w jednym łózku. Mieliśmy zjeść torta urodzinowego i nawalić się szampanem. Lekko. We dwójkę. Miało być tak, tak fajnie. Jak zawsze. A zapachniało "nigdy"...

Telefon zabzyczał.
Sms " Wzięli mnie na badania".
Sms "Zadzwoń po ".

Oczekiwanie w bezradności. Myśłi tłukły sie okropnie rozsadzając czaszkę.

Oczekiwanie...
Oczekiwanie...
Oczekiwanie...
Oczekiwanie...
Oczekiwanie...
Oczekiwanie...
Oczekiwanie...
Oczekiwanie...


Jak cżłowiek czeka to patrzy na zegarek. Taki odruch, by przyspieszyć czas, by wiedzięć, by mieć za sobą, by móc już zrobić cokolwiek.
Wskazowki wlokły się, bo one zawsze to robią. Idą jak starcy. Człap, człap...

Oczekiwanie...
Oczekiwanie...
Oczekiwanie...
Oczekiwanie...
Oczekiwanie...
Oczekiwanie...
Oczekiwanie...
Oczekiwanie...


Telefon zadzwonił. Mooniek!!!

-  I co?
- Zostawiają mnie w szpitalu. Zrobili tomografię, pobrali krew, podłączyli pod kroplówkę. Przywiedziesz mi rzeczy?
- Przywiozę co chcesz. Jak się czujesz?
- Dobrze, ale słabo.
- A jak z paraliżem?
- Przyjedziesz to zobaczysz....
- Przyjadę, Tylko spakuję rzeczy. 


"Przyjedziesz to zobaczysz" najgorsza rzecz jaką może człowiek usłyszeć. Jeddna z najgorrszych rzeczy jakie cżłowiek może usłyszeć: "Prosze przyjechać ,z oabczyć"
Identyfikacja zwłok.
"Przestan, kurwa, Ate, mysleć. tu trzeba działaś, a nie....."
 Zaczęłam pakować rzeczy. Piżamka, ciuchy na wyjście, bo przecież wyjdzie, prawda? Arte przestań... woda, owoce, kosmetyki i szczoteczka do zębów. Koncetracja na drobiazgach. Zawsze jest tak, że cżłowiek koncetruje sue na drobiazgach, by nie rozsypać się na te drobne. 
Spojrzałam w google. Ok, Dam radę. Dla Moonka dam radę. Jak zwykle.

- Starszy jedziemy do taty.

Jest szpital. Winda wciągnęła nas na V piętro. Oddział neuroliczny, o jest, oddziął udarowy.

Oddziął udarowy nie brzmi dumnie. Brzmi chujowo.

Mooniek siedzial w swoich ciuchach roboczych na łózku. Jakiś dziwny. Blady. Osowiały. Wstrząsnięty. Podłączony pod kroplówkę - pępowina życia.

- Mooniek!!! Ty łobuzie, nie znasz innych atrakcji? Kocham adrenalinę, ale teraz wypieprzyłeś mnie w kosmos. Co jest mów. Jak paraliż?
- Cześć, odpuścił to było dziwne.......


Siedzieliśmy i gadaliśmy, Siedzieliśmy i gadaliśmy. Posżłam do lekarza dyżurnego.
 - Poki co wyniki są dobre. nie wiemy dlaczego.
- Ale są dobre wyniki? - powtórzyłam jakby łapiąc sie deski ratunkowej. Może to był incydent? Oby...
- Tak, ale w poniedziąłek sprawdzimy jeszcze parę rzeczy...
- Super. Dziękuję panie doktorze.


Dobre wyniki. Dobre wynki. Będzie dobrze. Musi być. Spojrząłam na łysa głowę męza i poczulam wzrruszenie.
Boże, ale ze mnie jest osioł. Jak niewiele wiem o miłości, a przeciez kocham go całym sercem.

Dla kogo to był kop, Boże, co?

- Będzie dobrze, kochanie, masz dobre wyniki...

Chłopaki pożegnali się, W niedzielę syn wyjeżdzał na obóz karate, na 10 dni.


W sobotę zostawiłam Młodą samą w domu. Wsiadłam na motor i pojechałam, by przytulić, pocąłować, pogadać. By być. To ważne, To ważne, by być. Tylko być .

Wracałam, gdy słońce było sercem piekielnym. Napiękniejszy zachód słońca.  Zachód pełen nadziei.


W niedzielę odprowadziłyśmy z Młodą syna. Wsiadł do autokaru pojechał. 

Zostałyśmy same.

Tak dziwnie zrobiło się.

- Wiesz, ze zawsze będziesz mieć szczęście? - rzekłam przy śniadaniu. Ranuy jaka ciza.
- Wiem, bo ty zawsze będziesz koło mnie - odparła córka.
- Będę - opdowiediząłm, myślać, bo ktoś musi być, my musimy byc.

We wtorek pojechałyśmy do szpitala. Odebrałyśmy Moonka. Wszystkie wyniki były dobre. NIC!
Więc co to było?


Nie wiem nikt. Lekarz pierwszego kontaktu był zdumiony. 

- W tym wieku udar???

Zlecił doadatkowe badania oraz konsultacje. Nikt nic nie znalazł. Wyniki dobre.
Lekarz przeżył drugi szok.

-  Przy takich wynikach takie objawy???

Neurolog stwierdziła, ze widocznie metabolizm na chwilę siadł, by odpocząć, i dlatego o mało Moonka nie trafł szlag  .

A gdyby w tym czasie auto prowadził? Gdyby nikogo nie było juz w pracy?


Ale i tak Moonkowi śmierć zajrzała w oczy. Przeszedł na dietę, jaką lekarz zalecil. Dietotyranem stał się i o niczym innym nie mówi. 

Goni mnie na rower. 

Odwrócenie ról.

Nudziarz stary.

I jak mmie wkurwi kupie czekoladę. I ptasie mleczko też. I na jego oczach to zeżre. I popiję piwem belgijskim. I zapalę. I porzygam się. 

Porzygam się.
Porzygam sie tym wszystkim.


Przeżyłam stres. Tak jakby ktoś światło w piwnicy zgasił.

- Tak, to było strasznie zabawne..........kurwa mać, uśmiałam sie po pachy tym żartem.



Pakuję rzeczy. Miało być morze, a będa Bieszczady. W Siekierezadzie opijemy naszą 13 roczncę ślubu. Ja piwem a Moonek wodą z cytryną....

Marzyłam o takiej knajpie wciśniętej w Cisną.  Tylko o niej teraz marzę.

Bieszczady, miejsce zapomnienia. Górski Styks.

Wyłaczam się.

Może przejdzie mi kaszel.
Może przejdzie mi stres

Jutro tylko dyplom odbiorę. Dopne walizki. I w drogę...



Patrzę na Moonka, cholera, ty łobuzie,,,,,,,,,bez Ciebie to nic.
Nudziarzu ty, ty dietotyranie.
Bądź mi, bądź mi.























5 komentarzy:

  1. Dobrze, że dobrze, ale było groźnie... 10 lat temu na neurze nazywali to TIA (przemijający atak niedokrwienny), taki strzał ostrzegawczy organizmu, prezentacja co zdarzyć się może. Dbajcie więc o siebie i pilnuj proszę meżowskiego ciśnienia. I w ogóle pilnuj cobyście zdrowo jedli i się wysypiali.
    Okropna taka adrenalina, nienawidzę bezradności człowieka w takich sytuacjach. Aby to był Wasz pierwszy i ostarni raz, żebyście w banalnym zdrowiu i szczęściu dalej sobie żyli.
    Ściskam bardzo mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby, dzękuję.......

      Wiesz, ile razy walczyłam, prosiłam.....potem olałam, bo ile mogę tłumaczyć dorosłemu człowiekowi, że straca sie? że nie jest sam.....doigrał się. Teraz niech dba sam. I robi to. Ale czuwaw, czuwam okiem smwym :)

      I mam nadzieje, że nie zmieni tego.

      Dziękuję jeszcze raz. :0

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Hmm... a jednak morze <3
    Ucałuj Moonka w tą łysą i bawcie się dobrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. został ucalowany:D dzięki a morze było mega!!! D

      Usuń
  3. ARTE! Matko kochana...
    Swoją drogą mężczyźni potrafią przekazywać informacje "pół ciała mi odjęło" a Ty widzisz tę połówkę wiele metrów od drugiej połówki.
    Wiesz... My za dużo dajemy z siebie. Walczymy jak idioci o pieniądze i przetrwanie. Nie dbamy o siebie a potem jest jak jest. Syn mojego listonoasza pół roku temu zmarł w wieku 34 lat na zawał. Najlepsza kumpela Rodzicielki miała wylew w wieku 46 lat. NIe pytaj jak Jej "życie" teraz wygląda.
    Dbajcie o siebie. Odpoczywajcie i wyjeżdżajcie na reset kiedy się da. W takich chwilach człowiek sobie uświadamia jak druga osoba jest dla nas ważna :)
    ściskam Cię mocno!

    OdpowiedzUsuń