środa, 14 czerwca 2017

wyrocznia

Wyrocznia jest jedna, delficka. Reszta to podróby w iście chińskim stylu, pomimo, że to własnie tam, w Delfach, wsiąkła krew smoka, a nie kofeina, ani nie wino, to jednak ta wyrocznia nie jest chińską wyrocznią, a grecką.
- A niech pytia, niech pytia - mawiali Grecy. I tak oto wieszczka dostała na imię - Pytia, pomimo, że nie pytała, a odpowiadała. No ale cóż, Grecy zamieścili świat na skorupie żółwia, więc nie ma co się dziwić. I mieli Platona.
Ktoś, Absolut?, potrzebował mieszanki kawokrwistej i złożył zamówienie. Nie mówię o kawie mieszanej tamponem z drugiego dnia tych dni - już widzę minę Dalego, wąsy opadnięte w skarpety, choć sam kupą chciał malować - ale o czartowskiej mieszance życia i śmierci. Apoteoza. Przyroda potrafi wiele. Właściwie potrafi wszystko.
Intuicyjnie czując, jakby jakiś swąd z krwawego ekspresu, znajomi postanowili w tym roku przybyć na moje urodziny. Zdziwiona, ale, ale zamknęłam zdziwienie w słowie to miło. Bo to miłe jest gdy są ludzie blisko tak, którzy są blisko i chcą być tak blisko. Pomimo, że im ktoś jest bliżej to oddalam się. Łamię sobą wszystko. Wiarę, nadzieję, kręgosłupy. Opowiadam bzdury, na nienawiść, potępienie. Przegranie. Zatracenie. Rzućcie we mnie przekleństwem i idźcie sobie. Ja wam pomogę. A oni uparcie tkwią.
Apoteoza pisana motorem? Życie pisane dwoma kołami? Wyrocznia tego, co od lat wisi w powietrzu. Słowo "zginiesz" weszło w ich słownik. Dlaczego mam zginąć, tego nie wiem.
Jakoś wyjątkowo nie czuję się na siłach by odchodzić.
Szłam odrętwiała po pincentnej kawie wypitej nie wiadomo kiedy, po
Nie czuję już niczego. Chcę tylko żyć.Tak po prostu. Nie wadząc nikomu.















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz