środa, 7 czerwca 2017

o sraczce :)



“Człowieka należy zaakceptować w całej jego pełni, 
również jako gówno i jako trupa. 
Dzięki akceptacji obsceniczności, ekskrementów i śmierci, 
pozyskuję energię duchową, 
z której mogę dowolnie korzystać” 
(Salvador Dali Szalone życie Salvadora Dali








Prawo konstytucyjne walało się wraz z notatkami z asertywności przykrywając wydruk z wykładów o finansach publicznych. Postawiony kubek kawy nie zasłaniał leżących wyrzutów sumienia. Kurwa bezradności przerzuciła mnie na strony ciekawostek historycznych. Relaks. A w głowie tylko huk:
- Nic nie umiesz, nic, wszystko miesza ci się, ygh...audyt wewnętrzny to art 273 o finansach, a  konstytucja art 7 - działamy w granicach prawa a artykuł 8? najwyższe prawo...kultura organizacyjna.....kontrola obiegu informacji, FOG, prokurator...komisja rewizyjna...

Zbliżający się termin egzaminu podniósł lekko poziom stresu. Lekko, by nie było, ze jestem lekkoduchem. 
Muszę cokolwiek wiedzieć, bo nie lubię nie wiedzieć, i z lat nauki wiem,  że do  ściemniania potrzebna jest choć minimalna wiedza, więc muszę cokolwiek wiedzieć na wiarygodność niewiedzy, by móc palcem wskazać kierunek, gdzie jest szczyt góry lodowej.  

Puszczona muza wciągała mnie w notatki. Cyk, cyk, cyk....cyk? cyk? to nie bit muzy,  to.........szlag, znowu jajka przypaliłam! 


Przyleciał syn. On wie, kiedy ma wracać.

- Co tak wali?
- Jaja, przypaliłam.
- To tak można?
- Wszystko synu można, wszystko.
- Ty to zdolna jesteś - i zbrechtał.- Mamo będę miał czerwony pasek.
- Wow! Serio? I ty jesteś moim synem? Gratki brachu! - uściskałam go, aż zajęczał.
- Po tobie to mam.
- Twoja wiara mnie powala. Ty, to weź,  wyryj za mnie ten materiał i idź na egzamin co?
- A ty miałaś czerwony pasek?
- Synu, twoja matka była bucem. I tak zostało. Przykro mi, ale za to jestem dumna z ciebie i twoich wyników. Gratki mocarzu. Zdolniacha!
-  Dzięki i gówno prawda. Jesteś naj.
 - Hahaha,  dziękuję. Ty dla mnie też jesteś wszystkim. I serio masz pasek? 

Po rozmowie z synem wróciłam do notatek, ale zawiśniecie spowodowało, że jednak uciekłam do lektury z ciekawostek historycznych. 
Zamki w kontekście posiadanych rozwiązań sraczych to interesujący temat, jednak gównianych spraw miałam ponad uszy. Weszłam na inny artykuł.

"Na samym forum romanum stała świątynia poświęcona Cloacinie – bogini ścieków. Co ciekawe – zapożyczona od Etrusków Cloacina była także patronką udanego życia seksualnego, przez co z czasem zaczęto utożsamiać ją z piękną Wenus. Kto by pomyślał… Wenus, bogini piękna, miłości i gówna" *** 

Czyż miłość nie jest gówniana? Bywa Jakież to powiedzenie, w tym kontekście, jest prawdziwe  i trafne, prawda? 
Niech nam żyje Wenus!. Ku nie zatkanym flakom. Bebechom bez gazu. Ku shitty love. Wysraniu się.

Choć pełnia szczęścia, jak mawiał mój zacny kolega - to dwaj bracia: Francuz i Anal. Bliźniacy siostry Miłości. O defekacji, z powodów nadmiaru szczęścia, nie wspomniał. Muszę go popytać. 
O to gówno, o ten anal. O tą całą gamę szczęścia i miłości.
Niech zbuduje mi nowe horyzonty.
Ja poleję wódkę.
Całe morze wódki. Za tydzień cała ekipa wpada do mnie na opicie dyplomu, bezrobotności i urodzin. Wyjątkowy rok też trzeba opić w połowie, by był mega i w pozostałych miesiącach. Za sukcesy i prawdy wszelakie. Za za cud życia i manię prędkości. Za cud niepamięci. I wybaczenia sobie błędów.

Zbrechtałam z dalszej części artykułu ***.

Klaudiusz, jeśli można wierzyć Senece, zakrzyknął umierając:
 -„Biada mi! Myślę, żem się zafajdał!”

Można pomyśleć: oto nieszczęśnik musi odchodzić, gdy tak kocha się w życiu, ale on tylko odszedł do bram piekieł z mocnym pierdem. Walnął sobie trąbkę pożegnania. Dziwne, że nie zabił tą swoją otoczką śmierci. jak Jezus. Ten to musiał z tyłka strzelić mega mocno skoro zmartwychwstał.

"Więcej Światła" - nabrało dla mnie nowego znaczenia. Czyżby Goethe chciał się przyjrzeć własnemu ostatniemu "dziełu" ? Tak, tak, może też się zafajdał....

Mam nadzieję, że nie sfajdam się na egzaminie. Wystarczy mi to wiadro gówna, które trafiło na moją głowę. 


Wracam do notatek:
 - Kompetencja menadżerska, struktura podległości, szantaż emocjonalny....szantaż emocjonalny.. ....lęk, poczucie winy, nerwowość, złość, nadmierne poczucie obowiązku...

Cięcie. 

Idealne. Bez kapania. Rana idealnie zatkana  gównem.
Z betoniarki gówna wylazł Feniks.




Wenus z Milo. 
Wymowne teraz, prawda ? :D








-------------------------------------------------------



O gównie coś wartym, tylko tutaj:


http://www.okultura.pl/teksty/kadmon/skatologia-czyli-czarna-sztuka/

cyt.

"W czasach antycznych i średniowiecznych, wędrowni handlarze oferowali na targach różnego rodzaju ekskrementy. Rozwinął się czarny rynek, na którym sprzedawano po bajońskich cenach autentyczne i podrabiane fekalia"







"Nic, co ludzkie, nie jest obce. Literaturze. Pierdzeniem fascynowali się Swift, Puszkin i Witkacy. Bez onanizmu nie byłoby Gombrowicza, a i Słowackiego trudno sobie wyobrazić."



---------------------
*** https://ciekawostkihistoryczne.pl/2014/02/23/gowniana-historia-cala-prawda-o-robieniu-kupy-w-cesarstwie-rzymskim/2/

2 komentarze: