Syn przylecial ze szkoły. Jak nigdy nic nie mówił, tak od tego roku szkolnego nadaje jak szalony.
Zasiadł przy naleśnikach i rozpoczął monolog;
- Mamo, a wiesz....
Patrzyłam na niego, kiedy podescytowany opowiadał o kolegach ze szkoły. Patrzyłam na syna zastanawiając się, kiedy tak mi wyrósł. Mężnieje. Twarz robi się taka inna. Rysuje się na niej charakter, zatraca się rys dzieciństwa. I te włosy. I oczy, w pięknej ciemnej oprawie.
- Wiesz synku, piękne masz oczy.
- Bo patrzę na ciebie.
- Tak? - roześmiałam się
- Tak, a ty widzisz we mnie siebie.
- Hahahaha cudowny jesteś!
- Mamo, ale chodż tu - wstał od stołu - bo jeszcze czegoś nie robiliśmy.
- Czego? - podeszłam do syna.
- Tego!
I mocno we mnie wtulił się. Pieszczoch. Na jak długo?
Póki co bywaja takie pory dnia jak ten czy jak ta chwila o poranku.
- Starszy, Ty wiesz jaki byl zejebisty koncert i w ogóle rynek wroclawski...
- A ty wiesz - syn przerwał mój wywód z wczorajszego wieczoru - jak zajebiscie będzie jak mnie przytulisz....
Będę Cię kochanie tulić, bo dorastasz za szybko.Bo te chwile, czuję, jak stają się ulotne.
Mam cudownego, mądrego, wrażliwego sredniego cżłowieka. Raczka. Raczka, który wciaż podszczypje siostrę.
I mnie czasami też.
- Poszedłeś w końcu do łazienki??!!- zaryczałam zdenerwowana, bo ile można mówić, prosić.
- Andrzej, nie denerwuj się. zluzuj - odpowiedział z brechtem syn.
Dzieci bezbłędnie odkrywają nasze charakterki sprawdzając nas, rodziców, co rusz.

Kocham tego dzieciaka, naprawdę kocham :)
OdpowiedzUsuńSarkastyczna wyrasta z Niego bestia, ale o wrażliwym sercu :) Też Go kocham! :D :P
Usuń