czwartek, 24 listopada 2016

przemijanie



”Pa­mięć jest straszliwa. Człowiek może o czymś za­pom­nieć, ona nie. Po pros­tu odkłada rzeczy do odpowiednich przegródek. Przechowuje dla ciebie różne sprawy al­bo je przed tobą skry­wa i kiedy chce, to ci to przypomina. Wy­daje ci się, że jes­teś pa­nem swojej pa­mięci, ale to odwrotnie - pamięć jest twoim panem.”
~John Irving

“Pozostali z Nas palą papierosy i piją kawę z kubków, dłonie Nam się trzęsą i mamy podkrążone oczy. Poruszamy się powoli, a jedyne, co żyje w Naszych oczach, to lęk.”
~ James Frey

„Są dwie drogi, aby przeżyć życie. Jedna to żyć tak, jakby nic nie było cudem. Druga to żyć tak, jakby cudem było wszystko.” Albert Einstein





Siedziałam u dentystki. Na fotelu siedziałam, a nie na kawie. W tle leciało radio. Pewnie brzęczałaby i mucha gdyby nie jesienna pora roku. Językiem przejechałam po zębach. Niepotrzebnie. Poczułam coś co porównałam do zmurszałości i dostałam wewnętrznego ataku śmiechu. Nie objawia się on na zewnątrz niczym wyjątkowym. Ot, mam tylko podniesiony prawy kącik ust.





Uczepiłam się owej zmurszałości jak dziecko maminej spódnicy. Moją wyobraźnię zalały stare macewy. One stoją niczym zęby w szczęce. Tak krzywo, tak luźno, tak sobie.
Macewy- macie cheba?

Zeszłam z chichotu, choć to nie jest śmieszne. Moja przestrzeń pod powiekami stała się kirkutem. Szcżęką ludzkości, pelną zębów, ktore są jak macewy, a pomiędzy nimi resztki. Resztki skonsumowanego życia. Rozkładające sie mięso

Nagrobki też maja tauaże. Ornamentyka jest przebogata. Zatrzymałam się przy jednorożcu. Żyd i bajka? "Gwiezdny pył".Star Wars?  Znowu kącik ust podniósł się jak czułko u owada. 

Jednorożec to symbol człowieka sprawiedliwego. Nic dziwnego, że wymarł. Jeden z psalmów mówi: "I połamię cały róg niegodziwych, a róg sprawiedlwiego się wzniesie". Zerknęłam na Moonka. Jego róg chyba już sie nie wzniesie. Przestał być jednorożcem. Stał się starym capem.
Przy mnie.
Nie przeze mnie.


Jestem zmęczona. Zmurszała. Taka właśnie jestem. Pokryta ornamentyką znudzonych, zatraconych chwil. Nie widzę już nic. Czy muszę?


Chcę umrzeć. Chce żyć. Nie chcę nic. Chcę wszystko. Chcę zostać. Chcę wyjechać. Chcę spać. Chcę biegać. Dychotomia uczuć rozwala moje rurociągi. Jestem na granicy obłedu.
Zjadłam rosół. Rozbolał mnie brzuch.
No do dupy jest wszystko.
Do dupy.

A przydałby się inny cel, bo jeansy zaczynają trzeszczeć w szwach. A może nuda przychodzi, gdy wszystko się ma? A smoków, kurwa, nie ma. Nie ma smoków..

- Jedźmy do Afanistanu czy Peru. My, aparaty i skrzynia wódki.
- Zimnej?
- Kurewsko!



Sen. Tam włóczę się. We śnie włóczę się. Idę, biegnę, nie śpię. We śnie nie śpi się. A ja chcę spać. Spać chcę. Zatrzymać się chcę. Bez zmurszałości na skórze. To nie czas na ornamentykę. Choć czas rzeżbi, rzeżbi mnie.
Nas.
Macewy. 
Na kirkucie. 
My.



Zdarza się 
K. Vonnegut




foto: Arte
.









Jest na świecie taki rodzaj smutku, 
którego nie można wyrazić łzami. 
Niemożna go nikomu wytłumaczyć. 
Nie mogąc przybrać żadnego kształtu, 
osiada cicho na dnie serca...
Haruki Murakami -






:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz