piątek, 11 listopada 2016

do poprawki





"Możesz odzyskać utracone kawałki siebie, jeżeli je odnajdziesz i rozpoznasz"

J. Carroll









Zaplątałam się między pokojami, zaplątałam się między biurkami. Kosmos. Po głowie przemknął mi Pamiętnik znaleziony w wannie..
- Powiedz, że to jest nieprawda, to nie dzieje się - szepnęłam koleżance.
- Dzieje się...
- Niee!
-Tak!



Opadłam za biurkiem. Z niemocy. Z niedowierzania. Podobno wiele rzeczy uległo unowocześnieniu, ale mam wrażenie, ze jednak są takie, które ząb czasu nie ruszy. Biurokracja jest nieznszczalna.
A tak unikałam papierów, wiedzy wszelakiej. Jest Jądro ciemności niech i będzie Jądro biurokracji. Byle do końca umowy. Nie, mnie to nie bawi. Chyba nie chcę już pracować...Zalałam kolejną kawę i udając, że zabijam się ustawami zabijałam się kolejnymi bzdurnymi artykułami z onetu. W sumie na jedno wychodzi, tyle, ze ustawy są mnie zabawne. Choć czasami:
- - O! rząd  wydał usstawę o sobie . Przeczytać?
Ustawa z dnia 5 września 2016 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z wystąpieniem afrykańskiego pomoru świń na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej

- Protestuję - zażartował szef cały jednak rozbawiony. Protest jako forma poprawności politycznej jeszcze bardziej nas rozbawiła. Odszczekałam
- Proszę pana proszę protest złożyć w formie pisemnej, zarejestruję w odpowiednej  teczce wg klasyfikacji JRWA, a potem odniosę się do pana prostestu z zachowaniem czasu wg obowiazującej ustawy.
Zrechotali.
Ale to wcale nie jest śmieszne.



Błogosławiona 15.15.

Ledwo otworzyłam drzwi w domu.
- Mamo, a Lenka. jedzie do Krakowa a ja jej powiedziałam, że jak chce by smok zionął ogniem to musi go złapać za jaja!
- Dziecko!!!! Ale....
- Nooo...ale sama tak zrobiłaś i zadziałało. Nie pamiętasz?
MATKO!!! Matka do poprawki.

- I wiesz szliśmy do szkoły a koledzy Starszego mówią mi, ze mam pocałować brata. 
-  Powiedz  im, ze to zrobisz ale najpierw sami musza się pocałować.
- I będzie seks?

CÓRKO!!! Córka do poprawki.

Ale kocham te nasze dialogi..

- Mamo,ale miałam sen!
I opowiada jak z braciszkiem i tatusiem przemierzali światy i jak gdzieś po drodze wpadli na strażnika.
- I wiesz co on powiedział? Młoda, a twoja mamę znam. Jest zawsze wesoła, taka śmieszna, i zawsze żartuje ......

- Mamo a mnie wszystko boli...
- A jest cos co cie nie boli?
- Milosc. Milosc do ciebie nie boli. Kocham cie, wiesz?

- Mamo ty siebie nie doceniasz a to bład. Trzeba siebie doceniać
- Dziękuję, synku.

Mam wspaniałe dzieci, ale czasami mam dość wszystkiego i potrzebuję wyrwać się. Gdziekolwiek. Byle daleko. Byle blisko, byle z dala od rodzinki. Zmiana klimatu. Zagubić się w obcym tłumie, na obcych ulicach. 
Czasami uciekam do toalety. I tak potrafia mnie dorwać.



Sms w formie papierowej. I tak o to  ściga mnie biiurokracja. Nie mogę.

Pewniego dnia nadeszło wybawienie. Zaskoczenie. 

- Jedziesz na Chylińską? 
Pytanie proste i treściwe, rzucone nuiczym surowe mięso dla psa.Tak o po prostu. Wow!
- Jasne!
Nie widizałyśmy się milion lat. Pomimo upłwu miliona lat widzimy się. Piękna sprawa.





Koncert wbił w ziemię, jak świadomość tego, że pierwsza płyta ONA wyszła, kiedy miałyśmy po  21 lat. Tyle samo co córka kumpeli, która była z nami. JI Jak tu się nie napić? Po koncercie poszłyśmy na szybkie piwo. Nie, nie chciało mi się włóczyć ani spać nie w swoim łóżku. Chciałam do domu. W końcu Mooniek miał urodziny.Wróciłam.

Ale duszę się. Coraz bardziej duszę się. A zmiana pogody rzuca się na moje pluca.
Zaczynam charczeć. A za plecami przedśmiewca szydzi, ze Słowacki też na płuca padł. I nie tylko on. Wrażlwiość zapiisana w zjebanym układzie oddechowym

Życie do poprawki.


















I będzie kolejny czas.. Koncert Peszek. I wizyta kumpeli, która zdzieli mie poduchą po łbie.Tylko jak to jest, gdy wszystko się ma, a jednak czegoś brak? Czas na śnieg, święta i narty.
Zdmuchnęłam świeczkę.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz