Sny są projekcją uśpionego rozumu. Nie mamy władzy nad swoimi snami, dlatego fundowane jest nam kino własnej podświadomości. Bywa to bogaty i zróżnicowany repertuar.
Nasze lęki, obawy, traumy, marzenia, pragnienia są scenariuszem dla nocnego filmu. Czasami budzimy się szczęśliwi, bo sen był fascynująco uroczy. Czasami budzimy się szczęśliwi, bo horror się skończył.
Tej nocy śniło mi się, ze byłam nad morzem. Kiedy wszyscy się kąpali siedziałam samotnie na brzegu. Przyszły fale i ludzie wyszli z wody. Fale były piękne. Mocne, dzikie, niespokojne. Odczułam potrzebę zmierzenia się z nimi. Czułam nieziemską moc w sobie. Wskoczyłam do wody, machnęłam dwa razy rękami, chciałam coś krzyknąć komuś na brzegu, komuś kto czekał na mnie, ale fala mnie zabrała. W tym momencie obudziłam się będąc na pograniczu orgazmu. To było coś niesamowitego. Taka mała śmierć. Podwójna rozkosz. Mogę umierać.
Przy kawie dostałam ataku śmiechu, myśląc sobie, ze :
primo: śmierci nie ma co się bać, w końcu jest to ostatni orgazm (zajebisty, tylko jak zwykle trzeba się, otworzyć, a nie bać się - stąd te uśmiechy zmarlaków w trumnie);
secudno - może ludzie boją się śmierci, bo nie wiedzą czy po tamtej stronie będzie ktoś na nas czekał (kochał).
Później, wiedziona babską ciekawością, wskoczyłam na sennik i przeczytałam:
Utonięcie - bezradność wobec uczuć które ogarnęły śniącego; tonięcie we śnie wskazuje na brak inicjatywy w kreowaniu własnej przyszłości; to także przestroga przed biernością, która może cię zgubić.
utonąć, utopić – sen taki oznacza zazwyczaj brak umiejętności poradzenia sobie z napływem uczuć, swojego rodzaju przeciążeniem emocjonalnym. Może zwiastować również brak stabilizacji życiowej, śniący zostanie sam w trudnej sytuacji, bez poczucia kontroli i z dramatycznym uczuciem braku oparcia.
Według innych interpretacji sen, w którym toniemy jest swoistą próbą odwagi, która apeluje o ostrożność w życiu.
Słowa klucze niczym jaskółki przefrunęły mi nad głową. Znudzona życiem zatraciłam radość istnienia.
Każdy dzień jest taki sam. I będzie wciąż taki sam. I choćby się nawet coś działo to i tak będzie taki sam dzień. Jak się jest trupem emocjonalnym to żadne wydarzenia nic nie zmienią. Bo one też są wciąż takie same. Powtarzalność pogłębia marazm.
Kochany mąż, kochane dzieci, szczęśliwy dom i moja pustka.
Zabawne jest jak będąc na postoju życia można się rozbić. Rozbić się w tym momencie, kiedy powinno się delektować każdą chwilą. Bo jest czas, by nacieszyć się tym co jest i docenić.
Powinno...
Ostatnie dni były pięknymi godzinami. Sama z dzieciaczkami ogarniałam codzienność zasypiając bez myśli. Lubię takie bezmyślne życie. Gonitwa nie pozwala na zaangażowanie się w siebie, we własne pragnienia, wyobrażenia, emocje. Ucieczka od siebie. Od pytania o sens życia. Bo najgorzej jest zacząć się pytać.
Mam poczucie życia w labiryncie. Pełno jest dróg, mogę iść gdzie chcę, ale wciąż poruszam się po tej samej płaszczyźnie idąc wciąż tymi samymi ścieżkami, nie widząc wyjścia.
Chcę wyskoczyć z życia, z siebie, z marazmu, z powtarzalności, z mechanicznych dni.
Zachłanność przynosi zagubienie. Więc pewnie utonę ....
Bywa.
Bywa, że człowiek nie docenia tego co ma, bo uważa, że gdzieś jest coś lepszego, fajniejszego, bo wciąż szuka wrażeń i wskrzeszenia własnej duszy. Wciąż poszukuje większych wrażeń. Bo może być intensywniej, mocniej. Bo nie chce trwać chcąc żyć. Tyle, że będąc ślepym nie odzyska się wzroku.
Ułuda znalezionych nowych, ekscytujących chwil daje inny smak. Na moment.
Odwieczni wędrowcy będą zawsze błądzić. A złoto w ich w rękach zawsze z czasem w nicość będzie się zamieniać. Choć wciąż jest złotem, to jednak ten blask już nie cieszy. Ludzie, chcąc się odnaleźć, gubią się we własnych zmysłach. Ale wędrówka jest lepsza od trwania. Nienasycenie wzmaga apetyt. Tyle, ze można pewne rzeczy przejeść. Bezpowrotnie. Tylko kto ma pewność, że akurat to jest to?
Niepewność jest niebem pod którym śpią wędrowcy.
Dlaczego wciąż się trzymać jednego koloru skoro jest tyle barw?
Dlaczego wciąż czuć jeden smak, gdy jest tyle smaków?
Dlaczego wciąż czytać jedną książkę, gdy jest tyle książek?
Musze siebie ogarnąć. Postawić do pionu. Ta wieczna huśtawka rozwala mnie. Raz sięgam nieba, a raz zaskakuję z chmur waląc twarzą w glebę. Ucieram sobie nosa.
Tyle, ze jakoś coraz mniej mi się chce żyć....
Tyle, że jakoś żyć mi się chce intensywniej...
Fale ...
Nasze lęki, obawy, traumy, marzenia, pragnienia są scenariuszem dla nocnego filmu. Czasami budzimy się szczęśliwi, bo sen był fascynująco uroczy. Czasami budzimy się szczęśliwi, bo horror się skończył.
Tej nocy śniło mi się, ze byłam nad morzem. Kiedy wszyscy się kąpali siedziałam samotnie na brzegu. Przyszły fale i ludzie wyszli z wody. Fale były piękne. Mocne, dzikie, niespokojne. Odczułam potrzebę zmierzenia się z nimi. Czułam nieziemską moc w sobie. Wskoczyłam do wody, machnęłam dwa razy rękami, chciałam coś krzyknąć komuś na brzegu, komuś kto czekał na mnie, ale fala mnie zabrała. W tym momencie obudziłam się będąc na pograniczu orgazmu. To było coś niesamowitego. Taka mała śmierć. Podwójna rozkosz. Mogę umierać.
Przy kawie dostałam ataku śmiechu, myśląc sobie, ze :
primo: śmierci nie ma co się bać, w końcu jest to ostatni orgazm (zajebisty, tylko jak zwykle trzeba się, otworzyć, a nie bać się - stąd te uśmiechy zmarlaków w trumnie);
secudno - może ludzie boją się śmierci, bo nie wiedzą czy po tamtej stronie będzie ktoś na nas czekał (kochał).
Później, wiedziona babską ciekawością, wskoczyłam na sennik i przeczytałam:
Utonięcie - bezradność wobec uczuć które ogarnęły śniącego; tonięcie we śnie wskazuje na brak inicjatywy w kreowaniu własnej przyszłości; to także przestroga przed biernością, która może cię zgubić.
utonąć, utopić – sen taki oznacza zazwyczaj brak umiejętności poradzenia sobie z napływem uczuć, swojego rodzaju przeciążeniem emocjonalnym. Może zwiastować również brak stabilizacji życiowej, śniący zostanie sam w trudnej sytuacji, bez poczucia kontroli i z dramatycznym uczuciem braku oparcia.
Według innych interpretacji sen, w którym toniemy jest swoistą próbą odwagi, która apeluje o ostrożność w życiu.
Słowa klucze niczym jaskółki przefrunęły mi nad głową. Znudzona życiem zatraciłam radość istnienia.
Każdy dzień jest taki sam. I będzie wciąż taki sam. I choćby się nawet coś działo to i tak będzie taki sam dzień. Jak się jest trupem emocjonalnym to żadne wydarzenia nic nie zmienią. Bo one też są wciąż takie same. Powtarzalność pogłębia marazm.
Kochany mąż, kochane dzieci, szczęśliwy dom i moja pustka.
Zabawne jest jak będąc na postoju życia można się rozbić. Rozbić się w tym momencie, kiedy powinno się delektować każdą chwilą. Bo jest czas, by nacieszyć się tym co jest i docenić.
Powinno...
Ostatnie dni były pięknymi godzinami. Sama z dzieciaczkami ogarniałam codzienność zasypiając bez myśli. Lubię takie bezmyślne życie. Gonitwa nie pozwala na zaangażowanie się w siebie, we własne pragnienia, wyobrażenia, emocje. Ucieczka od siebie. Od pytania o sens życia. Bo najgorzej jest zacząć się pytać.
Mam poczucie życia w labiryncie. Pełno jest dróg, mogę iść gdzie chcę, ale wciąż poruszam się po tej samej płaszczyźnie idąc wciąż tymi samymi ścieżkami, nie widząc wyjścia.
Chcę wyskoczyć z życia, z siebie, z marazmu, z powtarzalności, z mechanicznych dni.
Zachłanność przynosi zagubienie. Więc pewnie utonę ....
Bywa.
Bywa, że człowiek nie docenia tego co ma, bo uważa, że gdzieś jest coś lepszego, fajniejszego, bo wciąż szuka wrażeń i wskrzeszenia własnej duszy. Wciąż poszukuje większych wrażeń. Bo może być intensywniej, mocniej. Bo nie chce trwać chcąc żyć. Tyle, że będąc ślepym nie odzyska się wzroku.
Ułuda znalezionych nowych, ekscytujących chwil daje inny smak. Na moment.
Odwieczni wędrowcy będą zawsze błądzić. A złoto w ich w rękach zawsze z czasem w nicość będzie się zamieniać. Choć wciąż jest złotem, to jednak ten blask już nie cieszy. Ludzie, chcąc się odnaleźć, gubią się we własnych zmysłach. Ale wędrówka jest lepsza od trwania. Nienasycenie wzmaga apetyt. Tyle, ze można pewne rzeczy przejeść. Bezpowrotnie. Tylko kto ma pewność, że akurat to jest to?
Niepewność jest niebem pod którym śpią wędrowcy.
Dlaczego wciąż się trzymać jednego koloru skoro jest tyle barw?
Dlaczego wciąż czuć jeden smak, gdy jest tyle smaków?
Dlaczego wciąż czytać jedną książkę, gdy jest tyle książek?
Musze siebie ogarnąć. Postawić do pionu. Ta wieczna huśtawka rozwala mnie. Raz sięgam nieba, a raz zaskakuję z chmur waląc twarzą w glebę. Ucieram sobie nosa.
Tyle, ze jakoś coraz mniej mi się chce żyć....
Tyle, że jakoś żyć mi się chce intensywniej...
Fale ...
„Często najlepsze chwile w życiu to te, kiedy nic nie robisz, tylko zastanawiasz się nad swoim istnieniem, kontemplujesz różne sprawy. I tak kiedy na przykład mówisz, że wszystko nie ma sensu, to nie może do końca nie mieć sensu, bo przecież jesteś świadom, że nie ma sensu, a twoja świadomość braku sensu nadaje temu jakiś sens. Rozumiecie, o co mi chodzi? Optymistyczny pesymizm.”
Charles Bukowski "Szmira"
Tobie nie wolno utonąć. Nie Tobie....
OdpowiedzUsuńNic do Ciebie nie należy, tylko Twoje myśli, a one nie zabijają. Przynajmniej w teorii :)
Dasz radę, Kochanie. Ja w to wierzę, za Ciebie.
Pozdrawiam. Unikaj kąpieli, a szczególnie tej w wannie :) bo może Twoje sny są prorocze :)
Luz, piszę na przebudzenie, a słowa są jak młotek- :DDD
OdpowiedzUsuńPrzyjedź nad morze:) nie martw przypilnuję Ciebie :) i nie dam Ci utonąć:).
Usuńwow! dziękuję :)
UsuńCzyli, że co? Mam nie siwieć? Bo to bez sensu i w tym sens?
OdpowiedzUsuńWięc nie będę siwieć.
Nie, trzeba się ogolić, albo przefarbować :D:P
Usuń