Pamiętam trzecią randkę z moim mężem :) Miał bursztyn w kształcie serca, który, jak mówił, przynosił mu szczęście. Jak wyjmował go z kieszeni, by mi go pokazać, wyślizgnął mu się z ręki i spadając na beton potłukł się w drobny mak. Nie miał jak już posklejać szczęścia :( Twój wisiorek ładny. Szkoda by było go nie naprawić :) Miłego dnia!
Pamiętam trzecią randkę z moim mężem :) Miał bursztyn w kształcie serca, który, jak mówił, przynosił mu szczęście. Jak wyjmował go z kieszeni, by mi go pokazać, wyślizgnął mu się z ręki i spadając na beton potłukł się w drobny mak. Nie miał jak już posklejać szczęścia :(
OdpowiedzUsuńTwój wisiorek ładny. Szkoda by było go nie naprawić :) Miłego dnia!
Ale Twój mąż nie stracił szczęścia - zyskał je w "nowej formie" :DDDD
OdpowiedzUsuńChoć bursztynu szkoda ...
Wsiorek zostawiłam T - niech skleja co się da :)
Pozdrawiam :)