Z początkiem jesieni, znowu popadam w histeryczny dół niewiary w siebie. Zatracam chęć wstawania, a zakładanie butów boli jak cholera. Oddech boli. Staram się płytko oddychać, ale nie skutkuje. Czuję siebie.
Strach zaczął oplatać mnie niczym angielska mgła opadająca na łąki. Paraliż zdominował moje komórki. Gaszę siebie słowem. Zamykam powieki chcąc odgrodzić się od świata. Skoro ja nikogo nie widzę, może nikt nie widzi mnie? Zasypiam w miękkim fotelu histerii.
Oddech gubi mnie.
Mieszane zbyt długo oddechy zniechęcają, nudzą. Śmierdzą kłamstwem.
Czasami lepiej samemu dmuchać i kreślić na szybie hieroglify przyszłości..
Uciekam.
Odechodzę od okna, by nie patrzeć. Fotel znowu pochłonął mnie.
Lubię wędrować w labiryntach absurdu. W taki wieczór, gdy wiatr krzyczy za oknem, zamykam się w lampce wina. Pochałaniam płyn i ksiązki. Mieszkam w stronach. Pijanych skrawkach.
- Proszę, nie rozmawiaj ze mną, teraz, teraz mam w sobie tylko ciemną stronę księzyca. Ze mną, kochanie, rozmawia się na wiosnę.
Odcinam się, chowam za papierosem. Patrzę jak żarzy się w ciemnościach. Słońce wszechświata.
- Zakochałaś się? -córka wyrwała mnie ze stanu nie istnienia.
- Tak w Tobie! hehehe - zażartowałam.
- Ale ja nie chcę być lesbijką,..
Zachichotałam. Córka potrafi odpowiedzieć, co za dziecko.
- Bo co? -zapytałam się grzecznie i z ciekawości.
- Bo chcę mieć dzieci.
Zdziwona popatrzyłam na swoją 9-latkę
- Dzieci chcesz mieć?!, a weż, po co ci to draństwo?
Młoda roześmiała się i klepiąc mnie w nogę odparowała:
- Ha! a z ciebie, mamo, babcię zrobię !
- A kysz cholero!, ja żadną babcią nie będę, będe jezdzić na motorze i na koncerty! - będę robić milion rzeczy, pomyślałam
- No mamo, pokolenie trzeba przedłużyć!
- A weź dziecko, mało idiotów na świecie?
Młoda spojrzała na mnie ubawiona doszczętnie.
- Ale jesteś nieznośna - parsknęła.
- Nooo własńie, kochanie, a ty chcesz ze mnie zrobić babcię! Koniec świata...
Strach zaczął oplatać mnie niczym angielska mgła opadająca na łąki. Paraliż zdominował moje komórki. Gaszę siebie słowem. Zamykam powieki chcąc odgrodzić się od świata. Skoro ja nikogo nie widzę, może nikt nie widzi mnie? Zasypiam w miękkim fotelu histerii.
Oddech gubi mnie.
Mieszane zbyt długo oddechy zniechęcają, nudzą. Śmierdzą kłamstwem.
Czasami lepiej samemu dmuchać i kreślić na szybie hieroglify przyszłości..
Uciekam.
Odechodzę od okna, by nie patrzeć. Fotel znowu pochłonął mnie.
Lubię wędrować w labiryntach absurdu. W taki wieczór, gdy wiatr krzyczy za oknem, zamykam się w lampce wina. Pochałaniam płyn i ksiązki. Mieszkam w stronach. Pijanych skrawkach.
- Proszę, nie rozmawiaj ze mną, teraz, teraz mam w sobie tylko ciemną stronę księzyca. Ze mną, kochanie, rozmawia się na wiosnę.
Odcinam się, chowam za papierosem. Patrzę jak żarzy się w ciemnościach. Słońce wszechświata.
- Zakochałaś się? -córka wyrwała mnie ze stanu nie istnienia.
- Tak w Tobie! hehehe - zażartowałam.
- Ale ja nie chcę być lesbijką,..
Zachichotałam. Córka potrafi odpowiedzieć, co za dziecko.
- Bo co? -zapytałam się grzecznie i z ciekawości.
- Bo chcę mieć dzieci.
Zdziwona popatrzyłam na swoją 9-latkę
- Dzieci chcesz mieć?!, a weż, po co ci to draństwo?
Młoda roześmiała się i klepiąc mnie w nogę odparowała:
- Ha! a z ciebie, mamo, babcię zrobię !
- A kysz cholero!, ja żadną babcią nie będę, będe jezdzić na motorze i na koncerty! - będę robić milion rzeczy, pomyślałam
- No mamo, pokolenie trzeba przedłużyć!
- A weź dziecko, mało idiotów na świecie?
Młoda spojrzała na mnie ubawiona doszczętnie.
- Ale jesteś nieznośna - parsknęła.
- Nooo własńie, kochanie, a ty chcesz ze mnie zrobić babcię! Koniec świata...



