Jechałam autem. Żar budzącego się dnia przebijał przez szyby a ja przebijałam się przez dźwięki. Ten synchronizował się z kawą kasztanową. Przestała być taka słodka, a dzień przestał być taki lepki. Progresywny rock pozwolił mi oddychać.W nocy znowu atak przygwoździł mnie do podłogi. Dwie godziny intensywnego umierania. Bez skutku. Nie mam wprawy w zdobywaniu śmierci.Otóż kiedy Ibsen leżał nieprzytomny na łożu śmierci w otoczeniu najbliższej rodziny, pielęgniarka, która czuwała przy nim, wypowiedziała znamienne słowa: "Doktor Ibsen czuje się dzisiaj lepiej". Wówczas Ibsen podniósł się raptownie i powiedział: - Wręcz przeciwnie. I umarł
wtorek, 24 lipca 2018
wręcz przeciwnie
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz