Nie potrafię sobie miejsca znaleźć. Jest zimno. We mnie jest zimno. Wciąż czuję, ze jest zimno. Wymiotuję. Tracę równowagę. Strach okrywa mnie kocem. Zwijam się w embriona. Płaczę...Tak zimno, tak niedobrze.......
Zabrzmiało jak zapisek ze statku płynącego do Bombaju. Oto rozszalała się burza. Fale coraz bardziej dziksze, narwane kołyszą statkiem. Dookoła wali deszczem i piorunami. Jest ciemno, zimno i strasznie. Słychać głosy paniki. Załoga biega rozbudzona bardziej niż po tonie kawy. Szalejąca burza podnosi adrenalinę. Krzyki gubią się w nawałnicy. Ktoś biegnie korytarzem krzycząc:
- Umrzemy!!!,
ktoś woła:
- Nie wychodzić z kajut!!! Spokojnie!!!! Nie wychodzić!!!!
Odgłos trzaskających drzwi gubił się pośród wyjącego wiatru. Wszystko gubiło się przy tak upiornej kołysance.
- Umrzemy!!!,
ktoś woła:
- Nie wychodzić z kajut!!! Spokojnie!!!! Nie wychodzić!!!!
Odgłos trzaskających drzwi gubił się pośród wyjącego wiatru. Wszystko gubiło się przy tak upiornej kołysance.




