środa, 16 kwietnia 2014

Wbrew logice tak...



Gdyby ci co tworzą, kierowali się czystą logiką nie byłoby dzieł, bo np. gdzie w tym wszystkim miałaby się odnaleźć abstrakcja, surrealizm, gdzie w tym logika?
Albo Dziady?
Gdy popatrzymy na piramidy, to te dzieło powstało wbrew logice, no bo jak? 
Choć przecież trzeba było użyć rozumu, by jednak powstało.
Na wszystko można spojrzeć tak: czasami logika, choć czystym rozumem jest, to trzyma nas w układach stricto przyziemnych, matematyczne wykresy określonych ról.
Czasami myśl trzeba wypuść z rąk logiki, niech frunie i nakreśla na nowo świat. Barwny, inny, pociągający, który porywa, inspiruje, pozwala na bezgraniczny uśmiech.
Żyjemy w galaktykach: galaktyka rodziny, galaktyka pracy, galaktyka sąsiedzka etc
nie mniej jednak każdy człowiek choć jest planetą co wędruje po swojej orbicie to ma jednak własne życie. 
I choć życie wpisuje nas w określone pola, rotacje to nie mniej jednak gdzieś to JA funkcjonuje samodzielnie, ma własne marzenia, myśli, pragnienia. 
Wbrew logice tak, coś co karmi dusze, a czymże bez duszy byłby świat?
A uczucia jakiekolwiek co mają do logiki?
Choć bez rozumu nie ma nic....
Umysł i dusza to architektura Gaudiego.
Zatem nie można zapominać o swoich marzeniach, uczuciach. Role społeczne to jedna rzecz, a "ja" to druga.
Bycie matką, żoną, partnerką nie zwalnia od bycia sobą. Nie można podporządkowywać się. Trzeba pamiętać, że własny świat też jest ważny.
Synchronizacja, a nie rezygnacja. 
Synchronizacja, a nie poświęcenie.
Szaleństwo jest niezłą strawą dla duszy.
Czasami trzeba oderwać się od reala. 
Przecież nic nie musi być, tak jak jest.
Sztywność łamie kręgosłup.

Czysta logika jest ruiną ducha -rzekł Antoine de Saint- Exupery.
A Albert Einstein co rzekł?
Jeśli „a” oznacza szczęście, to a=x+y+z; x – to praca, y – rozrywki, z – umiejętność trzymania języka za zębami.

Logiczne zatem jest, że trzeba duszę wzbogacać, bo bez niej to nic, nic, nic. :)




Występ Młodej.



I nastąpił ten dzień. Całą rodzinką pojechaliśmy do przedszkola. Weszłam i pierwsze co, rozjechanie kul. Stanęłam na niedyspozycyjną nogą. Normalnie czerepem zapukałam do bram piekieł. Ból taki, że nawet nie wyszło ze mnie nic. Może i dobrze Bo miałabym wejście niczym wejście chłopa do domu publicznego: "kurwa!" A tak. W ciszy rozbłysłam oczami. Zapowietrzenie bywa czasami wybawieniem.
-Oj -poszło zewsząd.
Bo wychowawczynie, bo rodzice, bo moja drużyna ...
- Nie nic, żyję, nie wiem, dziękuje.

wtorek, 15 kwietnia 2014

Płacz....




Córa niedługo skończy pięć lat i w związku z tym chyba rozkleiła się na dobre. Płacze z każdego powodu i o wszystko. Rozdrażnienie egzystencjalne. A mnie szlag trafia. Melisa dożylnie to za mało. No niestety. Na boazerii zębami wydrapane szaleństwo. By nie zabić. Choć kusi, oj kusi ...

sobota, 12 kwietnia 2014

bałagan








Jak i u dzieciaków w pokoju,
tak i w mojej głowie.



Nie mam sił. Nie przeskoczyłam progu łazienki. Upadłam ciągnąc ciężar upadku na zdrową nogę.
Ale sztuką jest wstać, a nie płakać, prawda? 

:))))






------------------------------------


- Jak nie zejdziesz z tej huśtawki to pójdę po starszego chłopaka i ci wpierdzieli !!!!
- Jak pójdziesz po kogoś to ja polecę bo mamę i wam wszystkim wpierdzieli swoimi kulami - odparł syn chłopakowi.
I co?
Chłopak odpuścił, zostawił syna w spokoju:))))) Ha! Kurde znowu rządzę na podwórku!!! Jak dawniej! Ha, ha, ha

+++++


- Widzisz synek, ty stłukłeś talerz, a ja się zraniłam, hahaha, kurde, patrz jak krew mi leci.
- A bo ty to nie możesz istnieć bez ran - skwitował Starszy.

Natomiast Młoda zdała relację babci, która przyszła ich pilnować, przestrzegając ją, że teraz do kuchni w tylko kapciach wchodzić wolno.







--------------------------------------------------------------------------------




Ale życie ma wiele wymiarów
i przestrzeni
 i wszechświatów.
Nie jestem mamuśka co zapie..ala la la la z siatami.
Przykro mi dzieciaki :)






– Tak więc zostaliście bez pociechy duchowej?

– Jest wódka.


















Kurde, a ja nie mogę
i dusza płonie
płonie,
płonie jak stodoła



:DDDDDDDDDDDDDDD










Trzeba mieć odwagę by żyć, być, czuć
i szaleć
i kochać :))))))))




------------------------------------------------------







chłonięcie ochłonięcia 
co rozpala mocą swą
i trzeba moknąc tak
by nie ześwirować
i te krople co ukojeniem swym 
pieszczą ciało
stoję tak
w kabinie
wpatrzona gdzieś
 na przestrzał
i moknę
a myśli dryfują 
gdzieś
muzyka pieści zmysły me
wiem, kochanie
jeszcze musimy poczekać
i wtedy ja będę tą kroplą co 
przemierza nasz wszechświat






piątek, 11 kwietnia 2014

zabawy podwórkowe


Rano syn wleciał mi do łózka
- Cześć mamo, co dzisiaj jest?
- Cześć kochanie, piątek, a co?
- Myślałem, że sobota - i zaczyna chichrać, a ja już wiem co chce powiedzieć.
- W sobotę nawet nie waż budzić mnie tak wcześnie, bo będziesz miał po tablecie, rozumiesz?
- Hahahaha, nie chce tableta, chce byś mnie dręczyła i się wściekała hahahahah....
No i było odgryzienie pięty.
A kiedyś odgryzę ci kiedyś wszystko, normalnie. Co to znaczy wściekanie się? Czuję się głodna lwica.
Tak poza tym syn zapowiedział, że zrezygnuje z karate jak zdobędzie czarny pas, chce być najlepszy w klasie, a poza tym chwalenie się wszystkim jest złe.
Tylko potakiwałam, bo co miałam powiedzieć. Uśmiechnęłam się tylko.

czwartek, 10 kwietnia 2014

Mistrz słowa :)




Poranne show -czas zacząć. Ja skacząca na jednej nodze, bo jest to szybszy środek trnsportu niż chodzenie o kulach, pędzę między pokojami zbierając dzieciaki, kompletując ich ubranie, puszczając muzę.
Minęło prawie  dwa miesiące od zabiegu. Dwa miesiące tak skaczę na jednej nodze- hop, hop.
Dzieciaki jedzą śniadanie. Młoda jak zwykle się guzdrze. Mleko z  łyżki wylewa się na nią, na podłogę. Lepiej wyjść niż zabić.
- Młoda, kończ już to zanim mnie trafi, choć się ubierać.
Wyskoczyłam do pokoju dzieci. Prosto na plastikowego dinozaura czającego się w dywanie.
- KUUURWA! KURWAAA! JA NIE MOGĘ!
Dzieciaki momentalnie stanęły w progu pokoju patrząc na oszalałą matkę co ryczy jak ranne zwierzę. Nie, no zwierzę jest bardziej kulturalne. Jak potwór.
- Przepraszam, wpadłam na waszą zabawkę, ten bałagan mnie zabije normalnie!
- No to możesz klnąc - odezwał się synek.
- Nie, nie mogę klnąc, bo to brzydko -ale szeptem i tak wyrwało mi się -kurwa, moja noga...
Siadłam na łóżku by wymasować stopę. Jeszcze tego brakuje bym straciła drugą nogę. I wtedy co? Dupna sprawa, po prostu.

środa, 9 kwietnia 2014

Proza życia w kadrach

Matka czytała synowi o potworach.
-Cerber -pilnował świata zmarłych
- Ale był odważny! - wykrzyknął synek.

- Chimera to.... -czytała dalej matka, gdy syn zaczął rżeć
- Ty zachowujesz się chimerycznie! Ty, chimero!
- No zabawne ....doprawdy synu:
- Ahahahahahahahahahahaha jesteś chimerą

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Hop


Lubię sobie poczytać horoskopy. Są lepsze od dowcipów.

Tarot?

No proszę, wyskoczył MAG

W Twoim życiu zaczyna się coś nowego. Jeśli tak nie jest, to zbliża się odpowiednia chwila na rozpoczęcie nowego projektu lub związku. Mag pomaga Ci odnaleźć Twoją młodość i spontaniczność, dlatego wszystko, co robisz przyniesie Ci mnóstwo satysfakcji i pasji, bez cienia zmęczenia. Nie przegap swojej szansy, żyj odważniej i nie oglądaj się za siebie!

No dobra. Pasi.

z podwórka



Syn bawi się z kolegą na podwórku. Młoda huśta się na huśtawce. Popołudnie w słońcu na ławeczce.
Przyszedł chłopak, który chciał się z nimi bawić.
- Nie będę się z tobą bawić, bo nie jesteś moim najlepszym kumplem. Starszy to mój najlepszy kolega.
Chłopak nie poddawał się, ale kolega syna wciąż uparcie mówił: - nie.
W końcu determinacja zamieniała się w lekką agresję i chłopak machając rękoma chciał bić kolegę Starszego.
- No przestań, zostaw mnie - krzyknął kolega
- Zostaw go, słyszysz co ci powiedział, zostaw go - krzyknął syn podbiegając do nich- nie wolno bić. Zostaw go.
- Słyszysz zostaw mnie, uważaj to mój najlepszy przyjaciel i ma niebieski pas z karate.

niedziela, 6 kwietnia 2014

sms




Tradycyjnie telefon rozładował mi się, więc po północy postanowiłam go jednak naładować. A nuż widelec, jakiś sms na mnie czeka.
I faktycznie -pi pi.
- Włącz polsat
Po północy?!
Włączyłam.
Ona i on jada autem. Niby rozmawiają, a czuć jak atmosfera gęstnieje. Ona bierze lód wodząc nim po swoich wargach, Potem schodzi nim w dół...
Ale jak złapała się za waginę tak ja złapałam się za tela.
SMS- Czrmu mam ogladać erotyka? -
SMS - O czym ty piszesz dziecko? - odpisała miło mamusia.
SMS - Pisałaś włącz polsat to włączyłam.
SMS Ale parę godzin temu, ty cipko, dobranoc.

No cóż telewizor wyłączyłam, a historię dokończyłam z mężusiem.

Dziękuję mamusiu.

:DDDD