Rano wstaliśmy. Dzieciaki też o dziwo już po ósmej był na nogach. Polecieliśmy do sklepu, w końcu nie ma to jak świeże bułki. I mleko 3,8%. Z miejsca wypiłam pół kartonu. O tym, że to był błąd, poważny błąd przekonałam się nie co później. Ale było pyszne.....
Spakowaliśmy plecaki. Małe coś nie coś dla Puchatków. Płaszcze przeciwdeszczowe.
Buty na nogi, wychodzimy. Okazało się, ze T ma tylko sandały. Nie wziął innych butów. Zacnie!
- E, tam, przewietrzę nogi.... - i machnął ręką - Jak będzie nie do zniesienia zawsze można kupić jakieś buciory. to nie dawne czasy, kiedy był cud rzucony z Otmętu.
- Gdzie jesteście? - zadzwonił kumpel.
- Utknęliśmy na moście.
- Taki korek?
- No, też ludziska nie mają co robić! I do tego gliniarz, ale już jedziemy, odezwiemy się.
Korek masakryczny. Po drodze stali ludzie z tabliczkami - NOCLEG, WOLNE POKOJE. Mnóstwo tego było.
Stanęliśmy, gdzieś na skrzyżowaniu. Zresztą takie tempo jazdy było. Do naszego auta podszedł facet. Machnęłam mu ręką, że nie interesuje mnie, a on się drze, ze chciał pokazać skróty i że ludzie są nerwowi.
- Panie, masz tabliczkę nocleg a mnie to nie interesuje wiec co się dziwisz...
Zdziwieni byliśmy. Po co nam pokazuje skrót? Ale pojechaliśmy wg jego wskazówek. I faktycznie- zyskaliśmy czas.
Nauka: nie reaguj zanim cokolwiek nie zostanie powiedziane.
- Gdzie jesteście?!
- Czekamy na parkingu. Ten bliżej wejścia jest po dwie dychy a ten wcześniejszy dychę
- A na którym jesteście?
- Na tym droższym
- To my też dobijamy, czekajcie jeszcze na nas.
Generalnie przez Zakopane jechaliśmy ponad dobre pół godziny. A mi mleko zaczęło w brzuchu tańczyć .....
Oby tylko dojechać, bo ja już nie mogę. .....
- Co za spotkanie!
- Cześć
- Dzień dobry.
- Spotykamy się jak Wałęsa z Janem Pawłem.
-Ha, ha, ha ....
Dolina Chochołowska jest najdłuższą tatrzańską doliną. Bardzo łagodna. W sam raz na moje kolana.
Część trasy można pokonać w wagoniku ciągniętym przez traktor. Przejażdżka - 5 zł od osoby. Można też wypożyczyć rower. Rowery mają foteliki dla dzieci. Zresztą rowery dla dzieci też są.
Szkoda tylko, ze pogody zabrakło.
Wyruszaliśmy w trasę. A ja obłędnym wzrokiem poszukiwałam toy toya, bądź fajnych krzaczków. Tradycyjnie. Ze mną tak zawsze. Nie wiem tylko od czego tyję.
Fotki z netu
Widzę, ze nie tylko Wałęsa z papieżem byli tutaj, ale był też i Gracjan Roztocki. No, no no....hahaha
Ten koleś miał niesamowity pomysł na siebie. Wziął życie w swoje ręce. Mocny tekst- uwaga!:D
I facet zbiera kasę -ach ta ilość wyświetleń! :)
Szczyty chowały się w mgłach. Padało, kropiło, lało. Młoda zasnęła na rękach T. Chłopcy zamiast podziwiać piękno przyrody nawijali o angry birds. Za to my nawijaliśmy o wszystkim. I niczym.
Na końcu doliny znajduje się mały kościółek. Został zbudowany w 1960 roku specjalnie na potrzeby filmu Janosik. Sceny ze ślubu Harnasia z Maryną,
W lecie o godzinie 13.00 są tu odprawiane msze.
Tutaj też są udzielane śluby.
Schronisko - duże, fajne. Noclegi - 50 zł za pokój dwuosobowy. Podłoga - 20 zł.
Oj, kiedyś się spało na podłogach schroniskowych. Przeszłam Tatry wzdłuż i wszerz. A teraz człapię dolinami .....
W schronisku dzieciaki zjadły ryż z jagodami. Super danie. Jagody były i ryż pyszny.
Powrót.
Ze znajomymi umówiliśmy się na wyjazd pod namioty. Tym razem będziemy włóczyć się po zamkach. Ale to dopiero w sierpniu.
Wieczorem dzieciaki niezmordowane niczym hasały jak młode owieczki po podwórku, a my znowu wódka. Na te nogi w sandałach....Na odpędzenie deszczu. Bo taka tradycja jest. Tym razem była morelówka.
I bajanie w gwarze.
Szkoda, że tam nie mogę mieszkać.
Inaczej czas płynie.
Spakowaliśmy plecaki. Małe coś nie coś dla Puchatków. Płaszcze przeciwdeszczowe.
Buty na nogi, wychodzimy. Okazało się, ze T ma tylko sandały. Nie wziął innych butów. Zacnie!
- E, tam, przewietrzę nogi.... - i machnął ręką - Jak będzie nie do zniesienia zawsze można kupić jakieś buciory. to nie dawne czasy, kiedy był cud rzucony z Otmętu.
- Gdzie jesteście? - zadzwonił kumpel.
- Utknęliśmy na moście.
- Taki korek?
- No, też ludziska nie mają co robić! I do tego gliniarz, ale już jedziemy, odezwiemy się.
Korek masakryczny. Po drodze stali ludzie z tabliczkami - NOCLEG, WOLNE POKOJE. Mnóstwo tego było.
Stanęliśmy, gdzieś na skrzyżowaniu. Zresztą takie tempo jazdy było. Do naszego auta podszedł facet. Machnęłam mu ręką, że nie interesuje mnie, a on się drze, ze chciał pokazać skróty i że ludzie są nerwowi.
- Panie, masz tabliczkę nocleg a mnie to nie interesuje wiec co się dziwisz...
Zdziwieni byliśmy. Po co nam pokazuje skrót? Ale pojechaliśmy wg jego wskazówek. I faktycznie- zyskaliśmy czas.
Nauka: nie reaguj zanim cokolwiek nie zostanie powiedziane.
- Gdzie jesteście?!
- Czekamy na parkingu. Ten bliżej wejścia jest po dwie dychy a ten wcześniejszy dychę
- A na którym jesteście?
- Na tym droższym
- To my też dobijamy, czekajcie jeszcze na nas.
Generalnie przez Zakopane jechaliśmy ponad dobre pół godziny. A mi mleko zaczęło w brzuchu tańczyć .....
Oby tylko dojechać, bo ja już nie mogę. .....
- Co za spotkanie!
- Cześć
- Dzień dobry.
- Spotykamy się jak Wałęsa z Janem Pawłem.
-Ha, ha, ha ....
Dolina Chochołowska jest najdłuższą tatrzańską doliną. Bardzo łagodna. W sam raz na moje kolana.
Część trasy można pokonać w wagoniku ciągniętym przez traktor. Przejażdżka - 5 zł od osoby. Można też wypożyczyć rower. Rowery mają foteliki dla dzieci. Zresztą rowery dla dzieci też są.
Szkoda tylko, ze pogody zabrakło.
Wyruszaliśmy w trasę. A ja obłędnym wzrokiem poszukiwałam toy toya, bądź fajnych krzaczków. Tradycyjnie. Ze mną tak zawsze. Nie wiem tylko od czego tyję.
| sandały "szondzom" :) |
Fotki z netu
Widzę, ze nie tylko Wałęsa z papieżem byli tutaj, ale był też i Gracjan Roztocki. No, no no....hahaha
Ten koleś miał niesamowity pomysł na siebie. Wziął życie w swoje ręce. Mocny tekst- uwaga!:D
Szczyty chowały się w mgłach. Padało, kropiło, lało. Młoda zasnęła na rękach T. Chłopcy zamiast podziwiać piękno przyrody nawijali o angry birds. Za to my nawijaliśmy o wszystkim. I niczym.
![]() |
| uśmiechnięty pachołek :) |
Na końcu doliny znajduje się mały kościółek. Został zbudowany w 1960 roku specjalnie na potrzeby filmu Janosik. Sceny ze ślubu Harnasia z Maryną,
W lecie o godzinie 13.00 są tu odprawiane msze.
Tutaj też są udzielane śluby.
![]() |
| z netu |
Oj, kiedyś się spało na podłogach schroniskowych. Przeszłam Tatry wzdłuż i wszerz. A teraz człapię dolinami .....
W schronisku dzieciaki zjadły ryż z jagodami. Super danie. Jagody były i ryż pyszny.
Powrót.
Ze znajomymi umówiliśmy się na wyjazd pod namioty. Tym razem będziemy włóczyć się po zamkach. Ale to dopiero w sierpniu.
Wieczorem dzieciaki niezmordowane niczym hasały jak młode owieczki po podwórku, a my znowu wódka. Na te nogi w sandałach....Na odpędzenie deszczu. Bo taka tradycja jest. Tym razem była morelówka.
I bajanie w gwarze.
Szkoda, że tam nie mogę mieszkać.
Inaczej czas płynie.




























