piątek, 31 maja 2013
Podróże mają magiczną moc uzdrawiania duszy i zdecydowanie pomagają zdystansować się do problemów dnia codziennego. Nie rozwiązują ich bezpośrednio, jednak pomagają przewartościować i spojrzeć na nie jakby z drugiego brzegu rzeki
Autor: Martyna Wojciechowska
Podróże za każdym razem dają mi coś nowego, zarówno w spojrzeniu na świat, jak i w ocenie ludzi. Pod kątem obserwacyjnym zupełnie zmieniają perspektywę.
Autor: Martyna Wojciechowska
Autor: Martyna Wojciechowska
Podróże za każdym razem dają mi coś nowego, zarówno w spojrzeniu na świat, jak i w ocenie ludzi. Pod kątem obserwacyjnym zupełnie zmieniają perspektywę.
Autor: Martyna Wojciechowska
czwartek, 30 maja 2013
Wczoraj w poszukiwaniu prezentów dla dzieciaków (oprócz wymarzonych gier komputerowych i książek chcieliśmy coś "dorzucić") wpadliśmy w sklepie na takie "cuś":
Zabłyszczały nam oczy i przed zakupem chcieliśmy poczytać w necie coś o tym. Jak taka hodowla wygląda etc.
Informacje znaleźliśmy na stronie
http://www.mamadomowa.pl/2012/08/mrowcze-zycie-cz-1.html?showComment=1369907065073#c4484315370770537253
Upewniło nas, że warto. Tak więc Zygmunt, nasz chomiś, będzie miał towarzystwo.
T. "wyrzuca" mnie z kompa:
- Ty żyj kobieto a nie pisz o życiu!
Więc jak wygląda życie kobiety? Idę zatem do kuchni zrobić po raz drugi makaron.
http://www.uwielbiamgotowac.com/2013/05/makaron-z-kurczakiem-i-suszonymi.html?showComment=1369388734382#.UacIKdvRN4T
Polecam.
Zabłyszczały nam oczy i przed zakupem chcieliśmy poczytać w necie coś o tym. Jak taka hodowla wygląda etc.
Informacje znaleźliśmy na stronie
http://www.mamadomowa.pl/2012/08/mrowcze-zycie-cz-1.html?showComment=1369907065073#c4484315370770537253
Upewniło nas, że warto. Tak więc Zygmunt, nasz chomiś, będzie miał towarzystwo.
T. "wyrzuca" mnie z kompa:
- Ty żyj kobieto a nie pisz o życiu!
Więc jak wygląda życie kobiety? Idę zatem do kuchni zrobić po raz drugi makaron.
http://www.uwielbiamgotowac.com/2013/05/makaron-z-kurczakiem-i-suszonymi.html?showComment=1369388734382#.UacIKdvRN4T
Polecam.
Byłam u lekarza. Dostałam zastrzyk w kolano. Nie wiem co, bo nie zapytałam się. Lekarz też zauważył obniżenie mego nastroju i w ogóle. Polecił wyjazd, gdziekolwiek. A potem wizytę u specjalisty. Mówię, że się odgrzebię. Zawsze stawałam na nogi. Tyle, ze czasami człowiek ma dość i pęka. Tak po ludzku. Bo ile możną trwać w zawieszeniu, w bólu? Ale wyjdę z tej czarnej dupy. Ogarnę się. Tyle, że nie wiem kiedy......
Znajomi zadzwonili.
- Jedziemy gdzieś na weekend? Dawno razem nigdzie nie byliśmy.
Wyczucie.
Zobaczymy.
Cholera, naprawdę przymuliłam się życiowo. Normalnie dawno byłabym "spakowana". A tak..........hm, nie chce mi się myśleć.
I ta pogoda.
Można naprawdę zatonąć .....
Choć, jak wracałam od lekarza, moknąc w lekkim deszczyku w końcu ujrzałam super tęczę.
Jeden motylek siadł mi na duszy.
Wieczorem Młoda radosna nie chciała iść spać.
- Idź, zobacz, czy nie ma cię w łóżku.
- Tutaj jestem, nie widzisz ,a tam to pewnie ciocia pelasia jest.
Syn, też cwaniaczek, zaczął mówić do Młodej - dzidzia rogata. Córka nie daje się. Zaczynają się kłócić.
- Synu, jak nie przestaniesz tak mówić to zapomnij o kompie!
Skutkuje. Na godzinę.
Ale jedno bez drugiego żyć nie może. Muszą mieć na siebie oko. Oko Saurona :p
T wyciągnął mnie na kurs po sklepach. Kupiłam farbę kupić do włosów. Bluzkę. Mierzę w przymierzalni.
-No, no ,no masz prawie kratę - powiedział patrząc na mój brzuch.
- Ehe -mruknęłam czując podstęp.
- No masz kratę! Kratę piwa! - hahahahaha
- Hłe, hłe hłe. -śmieszne.
Piwo też kupił, bo stwierdził, ze jak dalej będę takim mułem to nie wytrzyma.
"Alkohol szkodzi tylko ludziom przeciętnym, natomiast wybitnym - pomaga."
WPAiE, [I.Ż.]
Wpadła mama, Codziennie coś ostatnio do nas przychodzi.
- Wnusiu, a ty pójdziesz z babcią do kościoła?
- Nie będę szedł do żadnego kościoła. Można modlić się wszędzie a tam to oni tylko kasę zbierają.
-Arte!!! Słyszysz co on mówi?!
- Prawdę?!
Poranek. Siedzę przy kompie. Dzieci wpadły. Oblazły, wycałowały. Pogadaliśmy. Córka chce Scooby Doo i meksykański potwór, syn - grać na kompie. No piękne nałogi zaiste.
- Budźcie tatę.
Syn na to :
- Eeee tata to leniuch.
Ale poleciał do sypialni krzycząc ze śmiechem:
- T. wstawaj i rób swojej żonie śniadanie i kawę.
Znajomi zadzwonili.
- Jedziemy gdzieś na weekend? Dawno razem nigdzie nie byliśmy.
Wyczucie.
Zobaczymy.
Cholera, naprawdę przymuliłam się życiowo. Normalnie dawno byłabym "spakowana". A tak..........hm, nie chce mi się myśleć.
I ta pogoda.
Można naprawdę zatonąć .....
Choć, jak wracałam od lekarza, moknąc w lekkim deszczyku w końcu ujrzałam super tęczę.
Jeden motylek siadł mi na duszy.
Wieczorem Młoda radosna nie chciała iść spać.
- Idź, zobacz, czy nie ma cię w łóżku.
- Tutaj jestem, nie widzisz ,a tam to pewnie ciocia pelasia jest.
Syn, też cwaniaczek, zaczął mówić do Młodej - dzidzia rogata. Córka nie daje się. Zaczynają się kłócić.
- Synu, jak nie przestaniesz tak mówić to zapomnij o kompie!
Skutkuje. Na godzinę.
Ale jedno bez drugiego żyć nie może. Muszą mieć na siebie oko. Oko Saurona :p
T wyciągnął mnie na kurs po sklepach. Kupiłam farbę kupić do włosów. Bluzkę. Mierzę w przymierzalni.
-No, no ,no masz prawie kratę - powiedział patrząc na mój brzuch.
- Ehe -mruknęłam czując podstęp.
- No masz kratę! Kratę piwa! - hahahahaha
- Hłe, hłe hłe. -śmieszne.
Piwo też kupił, bo stwierdził, ze jak dalej będę takim mułem to nie wytrzyma.
"Alkohol szkodzi tylko ludziom przeciętnym, natomiast wybitnym - pomaga."
WPAiE, [I.Ż.]
Wpadła mama, Codziennie coś ostatnio do nas przychodzi.
- Wnusiu, a ty pójdziesz z babcią do kościoła?
- Nie będę szedł do żadnego kościoła. Można modlić się wszędzie a tam to oni tylko kasę zbierają.
-Arte!!! Słyszysz co on mówi?!
- Prawdę?!
Poranek. Siedzę przy kompie. Dzieci wpadły. Oblazły, wycałowały. Pogadaliśmy. Córka chce Scooby Doo i meksykański potwór, syn - grać na kompie. No piękne nałogi zaiste.
- Budźcie tatę.
Syn na to :
- Eeee tata to leniuch.
Ale poleciał do sypialni krzycząc ze śmiechem:
- T. wstawaj i rób swojej żonie śniadanie i kawę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
