czwartek, 30 maja 2013

Wczoraj w poszukiwaniu prezentów dla dzieciaków (oprócz wymarzonych gier komputerowych i książek chcieliśmy coś "dorzucić") wpadliśmy w sklepie na takie "cuś":

Zabłyszczały nam oczy i przed zakupem chcieliśmy poczytać w necie coś o tym. Jak taka hodowla wygląda etc.
Informacje znaleźliśmy na stronie

http://www.mamadomowa.pl/2012/08/mrowcze-zycie-cz-1.html?showComment=1369907065073#c4484315370770537253

Upewniło nas, że warto. Tak więc Zygmunt, nasz chomiś, będzie miał towarzystwo.


T. "wyrzuca"  mnie z kompa:

- Ty żyj kobieto a nie pisz o życiu!



Więc jak wygląda życie kobiety? Idę zatem  do kuchni zrobić po raz drugi makaron.

http://www.uwielbiamgotowac.com/2013/05/makaron-z-kurczakiem-i-suszonymi.html?showComment=1369388734382#.UacIKdvRN4T

Polecam.


4 komentarze:

  1. Brrr... Takie coś w domu... Aż się boję, że jak moja młoda podrośnie zażąda właśnie takich prezentów. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale one nie uciekają, a jak wyjdą to wracają . Zamiast mrówek można hodować dżdżownice :P

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marne pocieszenie z tymi dżdżownicami jak dla mnie :P

      Usuń
  3. hahahahaha .....ale nie są takie szybkie jak mrówki :)

    OdpowiedzUsuń