Byłam u lekarza. Dostałam zastrzyk w kolano. Nie wiem co, bo nie zapytałam się. Lekarz też zauważył obniżenie mego nastroju i w ogóle. Polecił wyjazd, gdziekolwiek. A potem wizytę u specjalisty. Mówię, że się odgrzebię. Zawsze stawałam na nogi. Tyle, ze czasami człowiek ma dość i pęka. Tak po ludzku. Bo ile możną trwać w zawieszeniu, w bólu? Ale wyjdę z tej czarnej dupy. Ogarnę się. Tyle, że nie wiem kiedy......
Znajomi zadzwonili.
- Jedziemy gdzieś na weekend? Dawno razem nigdzie nie byliśmy.
Wyczucie.
Zobaczymy.
Cholera, naprawdę przymuliłam się życiowo. Normalnie dawno byłabym "spakowana". A tak..........hm, nie chce mi się myśleć.
I ta pogoda.
Można naprawdę zatonąć .....
Choć, jak wracałam od lekarza, moknąc w lekkim deszczyku w końcu ujrzałam super tęczę.
Jeden motylek siadł mi na duszy.
Wieczorem Młoda radosna nie chciała iść spać.
- Idź, zobacz, czy nie ma cię w łóżku.
- Tutaj jestem, nie widzisz ,a tam to pewnie ciocia pelasia jest.
Syn, też cwaniaczek, zaczął mówić do Młodej - dzidzia rogata. Córka nie daje się. Zaczynają się kłócić.
- Synu, jak nie przestaniesz tak mówić to zapomnij o kompie!
Skutkuje. Na godzinę.
Ale jedno bez drugiego żyć nie może. Muszą mieć na siebie oko. Oko Saurona :p
T wyciągnął mnie na kurs po sklepach. Kupiłam farbę kupić do włosów. Bluzkę. Mierzę w przymierzalni.
-No, no ,no masz prawie kratę - powiedział patrząc na mój brzuch.
- Ehe -mruknęłam czując podstęp.
- No masz kratę! Kratę piwa! - hahahahaha
- Hłe, hłe hłe. -śmieszne.
Piwo też kupił, bo stwierdził, ze jak dalej będę takim mułem to nie wytrzyma.
"Alkohol szkodzi tylko ludziom przeciętnym, natomiast wybitnym - pomaga."
WPAiE, [I.Ż.]
Wpadła mama, Codziennie coś ostatnio do nas przychodzi.
- Wnusiu, a ty pójdziesz z babcią do kościoła?
- Nie będę szedł do żadnego kościoła. Można modlić się wszędzie a tam to oni tylko kasę zbierają.
-Arte!!! Słyszysz co on mówi?!
- Prawdę?!
Poranek. Siedzę przy kompie. Dzieci wpadły. Oblazły, wycałowały. Pogadaliśmy. Córka chce Scooby Doo i meksykański potwór, syn - grać na kompie. No piękne nałogi zaiste.
- Budźcie tatę.
Syn na to :
- Eeee tata to leniuch.
Ale poleciał do sypialni krzycząc ze śmiechem:
- T. wstawaj i rób swojej żonie śniadanie i kawę.
Znajomi zadzwonili.
- Jedziemy gdzieś na weekend? Dawno razem nigdzie nie byliśmy.
Wyczucie.
Zobaczymy.
Cholera, naprawdę przymuliłam się życiowo. Normalnie dawno byłabym "spakowana". A tak..........hm, nie chce mi się myśleć.
I ta pogoda.
Można naprawdę zatonąć .....
Choć, jak wracałam od lekarza, moknąc w lekkim deszczyku w końcu ujrzałam super tęczę.
Jeden motylek siadł mi na duszy.
Wieczorem Młoda radosna nie chciała iść spać.
- Idź, zobacz, czy nie ma cię w łóżku.
- Tutaj jestem, nie widzisz ,a tam to pewnie ciocia pelasia jest.
Syn, też cwaniaczek, zaczął mówić do Młodej - dzidzia rogata. Córka nie daje się. Zaczynają się kłócić.
- Synu, jak nie przestaniesz tak mówić to zapomnij o kompie!
Skutkuje. Na godzinę.
Ale jedno bez drugiego żyć nie może. Muszą mieć na siebie oko. Oko Saurona :p
T wyciągnął mnie na kurs po sklepach. Kupiłam farbę kupić do włosów. Bluzkę. Mierzę w przymierzalni.
-No, no ,no masz prawie kratę - powiedział patrząc na mój brzuch.
- Ehe -mruknęłam czując podstęp.
- No masz kratę! Kratę piwa! - hahahahaha
- Hłe, hłe hłe. -śmieszne.
Piwo też kupił, bo stwierdził, ze jak dalej będę takim mułem to nie wytrzyma.
"Alkohol szkodzi tylko ludziom przeciętnym, natomiast wybitnym - pomaga."
WPAiE, [I.Ż.]
Wpadła mama, Codziennie coś ostatnio do nas przychodzi.
- Wnusiu, a ty pójdziesz z babcią do kościoła?
- Nie będę szedł do żadnego kościoła. Można modlić się wszędzie a tam to oni tylko kasę zbierają.
-Arte!!! Słyszysz co on mówi?!
- Prawdę?!
Poranek. Siedzę przy kompie. Dzieci wpadły. Oblazły, wycałowały. Pogadaliśmy. Córka chce Scooby Doo i meksykański potwór, syn - grać na kompie. No piękne nałogi zaiste.
- Budźcie tatę.
Syn na to :
- Eeee tata to leniuch.
Ale poleciał do sypialni krzycząc ze śmiechem:
- T. wstawaj i rób swojej żonie śniadanie i kawę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz