"Dlaczego mnie właśnie przyszło brnąć przez to życie w tej uporczywej udręce?
Ileż ja kroków uczynić muszę, aby dotoczyć się do wieczora i pochylić głowę ku litościwej poduszce?"
Ileż ja kroków uczynić muszę, aby dotoczyć się do wieczora i pochylić głowę ku litościwej poduszce?"
A.Osiecka "Neponset"
Znowu budzik wydarł się. Zawsze się drze. W każdy dzień tygodnia drze się tak. W każdy dzień tygodnia nie chce mi się wstawać. Zanurzać się w społeczeństwie. Dotykać ich spraw i problemów. Ocierać się o kanciaste słowa.
Wstaję. Kawa, jakiś serek ( o jeszcze bez pleśni...) i mycie zębów. Rytuał poranka kończący się założeniem maski na twarz. Tylko jeszcze wystarczy usta pomalować i już wychodzę.
Idę.
Człapię bawiąc się powietrzem wydmuchiwanym przez usta. Ja wódz indiański puszczam dymki na dymanie. Dymaj się mijany człowieku.
Społeczeństwo - zbiór ludzi zamieszkujących na danych obszarze. Przypadkowe mieszanie się na ulicach. Sałatka bez reklamacji, choć zgaga piecze nieustannie.
Gdyby ode mnie zależało to wolę ocierać się o społeczeństwo po przez dotyk kartek książek. Ale za czytanie nie płacą. Czytanie w dzisiejszych czasach nie jest w ogóle opłacalne. Komercja zabija wolną myśl. Przetwarzamy tylko kasę na swoje materialne potrzeby.
Tej ułudzie poddałam się i ja. Wyprzedaże wypełniały moja duszę. Szata nie zdobi człowieka, ale jak fajnie popatrzeć.
Lepiej patrzeć na większość ludzi, niż słuchać.choć ich wygląd jest nieestetyczny, tłusty, to i tak lepiej patrzeć niż słuchać. Lepiej tak, tak lepiej.
Boję się ich. Tych ludzi. Ich słów. Ich gestów. Wyciągniętych ku mnie rąk. Ileż to czasu musi minąć niż rany się zagoją?
Wieki.
Może jak narodzę się na nowo, i narodzę i narodzę to tak już nic nie będę czuć, ze pójdę do tych wyciągniętych rąk, otulę się słowem, zasnę w cieniu człowieka.
Ale dzisiaj mijam bezdomnych, Romów, pijaków, emerytów, potrącana przez biegnąca młodzież. Klasa średnia jeździe autami do pracy, gdy wyższa jeszcze śpi lub ziewa przy porannej kawie z ciśnieniowego ekspresu, zaś ta niższa kasta już zapierdala przy taśmach, albo odsypia nocki w swoim barłogu.
Miasto po siódmej rano ma już swój rytm. Nieustanny. Trzeba wypić, zakręcić się, wyprowadzić psa, iść do szkoły, do pracy.
Poturlać się w misjach obowiązków i konieczności, by mieć powód na narzekań popołudniowych.
I picia.
Ależ ...zatrzymaj się, popatrz,powąchaj , nawet jeśli nozdrza dostaną odrobinę przemoczonego trudem ubrania zapach.Nie wzdrygaj się nie udawaj lepszej. Chodź za rękę za mną boso po kałużach pobiegamy. Chodź, bose pośpiewamy bylejakie piosenki. Chodź zatańczymy a wiatr nam zagra do taktu że stadami ptaków..Chodź, popatrz raz jeszcze. Pięknie , prawda ? Nie widzisz? Patrz aż dostrzeżesz ...jak miłość co jej nie widać a uskrzydla, leczy pomaga i od bólu uwalnia nawet jeśli stygmatami dłonie przebite.
OdpowiedzUsuńSpotkać wariata, szaleńca, ..czekam na wiosnę, będę brodzić, leżeć w trawie i patrzeć na zadki mrówek...
UsuńTy bądź wariatką szaloną za was dwoje. Potrafisz, umiesz,chcesz i zrób to nim będzie wstyd bo to czy tamto. Za was dwoje lub za samą siebie wariatką bądź szaloną.
OdpowiedzUsuńPrzypomniałaś mi że mam czeremchę pod którą latem poleguję i nagie ciało słonecznymi namaszczam witaminami by pięknie zasychało a nie gniło. Wybacz że na Ty pozwalam sobie ale dziś dzień piękny i wspaniały i kocham wszystkich a jak kochance na pani mówić. Uśmiecham się i w tym kryję wątpliwości.
cały czas jestem nieokiełznaną siłą, motorem działań......ale nie mam już sił....ale mówisz, lepiej uśmiechać się.zatrzeć wszystko gestem ust:)
UsuńMoże czasami trzeba pozwolić sobie na wariactwa, żeby nie zwariować? Zaszaleć, by nie oszaleć?
OdpowiedzUsuńdokładnie, i wiesz, toż to robię,ale chyba się zapędzam.. w jeszcze większą nicość, nie wiem....
Usuń