poniedziałek, 13 marca 2017

marchewka




Na­leży każde­go dnia posłuchać krótkiej pieśni, 
przeczy­tać dob­ry wier­sz,
 zo­baczyć wspa­niały ob­raz 
i jeśli byłoby to możli­we - wy­powie­dzieć kil­ka rozsądnych słów.








Stojąc w sklepie, w kolejce do kasy, dopadło mnie uczucie beznadziejności i zaczęłam dusić się. Ściana muzyki płynąca ze słuchawek nie schowała mnie szczelnie przed światem. Nie,  tym razem nic nie działało. Rozpięłam nerwowo kurtkę.  Tlum ludzi, który niby stał w miejscu, jakoś się ściaśniał. Byłam bliska omdlenia. Coraz bliżej jakos tak coraz bliżej. 
Poczułam przerażające przytłoczenie człowiekiem, ale dzielnie ściskałam w ręku pęczek szczypiorku i ogórek i marchewkę. Marchewka. Marchewka związana jest ze sztuką. Sztuką mięsa. Nikt jej nie namalował. Lady Punk tylko żaspiewał , a królik Bugs wcinał. Smutne. Ale w końcu marchew to nie jabłko, Kochajcie marchewki. Ten kszałt faliczny, ten kolor wolności i czupryna nadzei. Genialne połączenie. 
Tak, oskrobię ją i wrzucę do pudęłka plastikowego, a potem wsiądę na rower i pojadę przed siebie. Daleko gdzieś. Tak z 15 km daleko od domu. W las. Albo nie, bo tam są kleszcze. Nad rzekę. Nad brzegiem rzeki siądnę sobie i zjem tą marchewkę. Nie oddam tej marchewki, wiesz tłumie. Nie oddam! Za marchewkę nawet zginę!
Człowiek.
Człowiek.
Człowiek.
A do kasy wciąż tak daleko. Serce zamiera samo w sobie gdy ludzkie oddechy pompują lęk. Marchewka, rzeka, wolność. Oddychaj Arte, oddychaj,,,

- Wiesz,  nie oddam cię na nawet za 100 cukierków. Zreszta jakie sto. Nawet za milion. A w ogóle to ciukierki są niezdrowe. Za milion też cię nie oddam, bo w życiu to nie pieniądze się liczą, ale rodzina, miłość....
Spojrzałam na córkę. Kurczę, jakie to wygadane, i nawet tak głupio dziobem nie kłapie. 
- Dzięki Młoda, ale czasami ludzie odchodzą.
- Wiem, ale ty nie umrzesz.
- No nie umrę. Ale jakby co, to jak masz żyć?
- Z tatą i Starszym. 
- Tak, ale jak?
- Radośnie i żebyś była dumna ze mnie.
- Bingo Młoda!
- Ale ja się boję w nocy ...
- Ja też i dlatego śpię, wiesz? - zachichotałam, a Młoda zę mną.
- Nooo mamo....
- Nooo córcio....

Do domu wpadł syn.
- Mamo, a mi się marzy szarlotka na ciepło z bitą śmietaną...

Faceci....Chyba miał ciężki dzień. Albo mentalny okres. 

- Synu, mój drogi i kochany, jest  już cudem, ze robię obiad, a ty chcesz szarlotkę? Koniec świata. Albo zapraszam cię do cukierni, albo czekaj na babcię.
- Nie, ty mamo zrób, proszę...

Szlag, do czego zmuszają mnie te dzieci. Do życia, szlag jasny, do życia, 
A tak chciałam się na marchewce rozpieprzyć. Czyż ona nie przypomina statek kosmiczny?
 Apollo 13.
 Fiu,














Smutno mi, Boże! - Dla mnie na zachodzie
Rozlałeś tęczę blasków promienistą;
Przede mną gasisz w lazurowéj wodzie
Gwiazdę ognistą...
Choć mi tak niebo ty złocisz i morze,
Smutno mi, Boże!

Jak puste kłosy, z podniesioną głową
Stoję rozkoszy próżen i dosytu...
Dla obcych ludzi mam twarz jednakową,
Ciszę błękitu.
Ale przed tobą głąb serca otworzę,
Smutno mi, Boże!

(.........)
                                                                           Słowacki


---------------------------------------


aaaaaaaaaaaaaaaaaa nie tylko ja tam mam, nie tylko ja :P :D
a właśnie to chciałam powiedzieć:




"Duchowo jesteśmy w całkowitej dupie.
Życie wewnętrzne zastąpiły nam internet oraz zakupy."





* nieziemsko lubię ksiązki Stasiuka. Polecam :)

2 komentarze:

  1. Świetne masz te dzieciaki. A ich dyskusje z Tobą to czasami majstersztyk

    Az trudno uwierzyć ze to nasi:
    https://www.youtube.com/watch?v=aflmCuUfq-I

    OdpowiedzUsuń
  2. aż trudno, lubiłam Kaktusa, ale ten numer, wow, thx :)

    OdpowiedzUsuń