Należy każdego dnia posłuchać krótkiej pieśni,
przeczytać dobry wiersz,
zobaczyć wspaniały obraz
i jeśli byłoby to możliwe - wypowiedzieć kilka rozsądnych słów.
Stojąc w sklepie, w kolejce do kasy, dopadło mnie uczucie beznadziejności i zaczęłam dusić się. Ściana muzyki płynąca ze słuchawek nie schowała mnie szczelnie przed światem. Nie, tym razem nic nie działało. Rozpięłam nerwowo kurtkę. Tlum ludzi, który niby stał w miejscu, jakoś się ściaśniał. Byłam bliska omdlenia. Coraz bliżej jakos tak coraz bliżej.
Poczułam przerażające przytłoczenie człowiekiem, ale dzielnie ściskałam w ręku pęczek szczypiorku i ogórek i marchewkę. Marchewka. Marchewka związana jest ze sztuką. Sztuką mięsa. Nikt jej nie namalował. Lady Punk tylko żaspiewał , a królik Bugs wcinał. Smutne. Ale w końcu marchew to nie jabłko, Kochajcie marchewki. Ten kszałt faliczny, ten kolor wolności i czupryna nadzei. Genialne połączenie.
Tak, oskrobię ją i wrzucę do pudęłka plastikowego, a potem wsiądę na rower i pojadę przed siebie. Daleko gdzieś. Tak z 15 km daleko od domu. W las. Albo nie, bo tam są kleszcze. Nad rzekę. Nad brzegiem rzeki siądnę sobie i zjem tą marchewkę. Nie oddam tej marchewki, wiesz tłumie. Nie oddam! Za marchewkę nawet zginę!
Człowiek.
Człowiek.
Człowiek.
A do kasy wciąż tak daleko. Serce zamiera samo w sobie gdy ludzkie oddechy pompują lęk. Marchewka, rzeka, wolność. Oddychaj Arte, oddychaj,,,
- Wiesz, nie oddam cię na nawet za 100 cukierków. Zreszta jakie sto. Nawet za milion. A w ogóle to ciukierki są niezdrowe. Za milion też cię nie oddam, bo w życiu to nie pieniądze się liczą, ale rodzina, miłość....
Spojrzałam na córkę. Kurczę, jakie to wygadane, i nawet tak głupio dziobem nie kłapie.
- Dzięki Młoda, ale czasami ludzie odchodzą.
- Wiem, ale ty nie umrzesz.
- No nie umrę. Ale jakby co, to jak masz żyć?
- Z tatą i Starszym.
- Tak, ale jak?
- Radośnie i żebyś była dumna ze mnie.
- Bingo Młoda!
- Ale ja się boję w nocy ...
- Ja też i dlatego śpię, wiesz? - zachichotałam, a Młoda zę mną.
- Nooo mamo....
- Nooo córcio....
Do domu wpadł syn.
- Mamo, a mi się marzy szarlotka na ciepło z bitą śmietaną...
Faceci....Chyba miał ciężki dzień. Albo mentalny okres.
- Synu, mój drogi i kochany, jest już cudem, ze robię obiad, a ty chcesz szarlotkę? Koniec świata. Albo zapraszam cię do cukierni, albo czekaj na babcię.
- Nie, ty mamo zrób, proszę...
Szlag, do czego zmuszają mnie te dzieci. Do życia, szlag jasny, do życia,
A tak chciałam się na marchewce rozpieprzyć. Czyż ona nie przypomina statek kosmiczny?
Apollo 13.
Fiu,
Smutno mi, Boże! - Dla mnie na zachodzie
Rozlałeś tęczę blasków promienistą;
Przede mną gasisz w lazurowéj wodzie
Gwiazdę ognistą...
Choć mi tak niebo ty złocisz i morze,
Smutno mi, Boże!
Jak puste kłosy, z podniesioną głową
Stoję rozkoszy próżen i dosytu...
Dla obcych ludzi mam twarz jednakową,
Ciszę błękitu.
Ale przed tobą głąb serca otworzę,
Smutno mi, Boże!
(.........)
Słowacki
---------------------------------------
aaaaaaaaaaaaaaaaaa nie tylko ja tam mam, nie tylko ja :P :D
a właśnie to chciałam powiedzieć:
"Duchowo jesteśmy w całkowitej dupie.
Życie wewnętrzne zastąpiły nam internet oraz zakupy."
Świetne masz te dzieciaki. A ich dyskusje z Tobą to czasami majstersztyk
OdpowiedzUsuńAz trudno uwierzyć ze to nasi:
https://www.youtube.com/watch?v=aflmCuUfq-I
aż trudno, lubiłam Kaktusa, ale ten numer, wow, thx :)
OdpowiedzUsuń