Na peronie stał tłum. Uciekłam w bok. Nie chcę czuć zapachu mokrych ubrań, nie chcę czuć zapachu człowieka. Odgrodziłam się książką. Dymem nie mogłam, niestety. Massive zabrał ludzki szum z mych uszów. Oto mój ogródek domowy ogrodzony tujami. Wyprostowałam się jakbym leżała na leżaku.
Ryknęłam śmiechem (o jej jednak mam coś z cżłowieka) czytając jak Bakuła będąca jeszcze siedmioletnią Hanią, narysowała wychowawczynię jako zwierzę, ale skoro pani była podobna do konia to nie mogło być inaczej. "Portret artysty w końcu jest jego widzeniem świata, a nie odbiciem lustrzanym'. Ciekawe jakby mnie postrzegała. Twarz kameleona. Ludzka, ale nie uczłowieczona. Z ryjem przy barze, uparana czekoladą, z fajką w pazurach. Chyba sama siebie namaluję.
Bo chciałabym malować. Ale świata nie dostrzegam. Jest on dla mnie jak jedna wielka ciemna plama. Zero szczegółów. Nic. Żadna kreska. Zadna emocja. Ale Zdzisław B. to jechał kreską. W liniach zawarł swój świat. Z lini powstał mrok. Utkał ludzką duszę. Tą prawdziwą, która chowa się za parawanem..
Człowiek lubi oszukiwać się. A na drugie jest mu WYBIELACZ. Nie, nie jesteśmy wspaniali. Jesteśmy robotami stąpającymi po drogach schematów. Taśma monotonii ciągnie nas.po spacerniaku życia. Praca, dom, Pozorna wolność z milionem uzależnień.
Kreska, linia. Horyzont jest, nie jak koniec, ale jak obietnica. A za nim co jest, co? Ziemia obiecana?. Kto przekroczy horyzont? Kto przekroczy tą pozorną linię. Bo świat jest właśnie taki, jest zbudowany z pozornych linii. Linii, które są łapane przez pędzle mistrzów.
Van Gogh chciał sobie nawet odciąć uszy, by nie słyszeć tego ironicznego śmiechu zgrzytających kresek. Uciął, ale tylko kawałek malzowiny i przeszło mu. Po prostu postanowił nie bawić się w pozroność. Poszedł na całość i zabił się. Wrażliwe jednostki wysiadają wcześniej z pociagu.Pociąg... Cholera pociag! Czekam przecież na niego. Czekam na tej cholernej stacji pełnej ludzi.
Van Gogh chciał sobie nawet odciąć uszy, by nie słyszeć tego ironicznego śmiechu zgrzytających kresek. Uciął, ale tylko kawałek malzowiny i przeszło mu. Po prostu postanowił nie bawić się w pozroność. Poszedł na całość i zabił się. Wrażliwe jednostki wysiadają wcześniej z pociagu.Pociąg... Cholera pociag! Czekam przecież na niego. Czekam na tej cholernej stacji pełnej ludzi.
Znowu zagubiłam treść czytanej ksiązki.Ponosła mnie. Nie moge siebie wyłączyć. Nie mogę. Jestem jak twór wypchany durracelkami utopionymi w energetych. Robot wrzucony w ludzkość. Uśpiona misja. Za chwilę tarcza zegarka odsunie się i zostanie wydany rozkaz, że ... Rozejrzałam się. Nie, nikt nie czyta myśłi.
Za to kątem oka zauważyłam, ze nie tylko ja odseparowałam sie od masy. Niedaleko mnie, ze słuchawkami na uszach, skakał chłopak. Jego widok nie pozwolił opaść moim kącikom ust. Chciąłam zapytać go czego słucha, bo cudownie go nosiło, ale nie w tłum, nie w tłum, na moim ogórku nosiło go, lecz oto nadjechał pociąg. Tak nagle. Zawsze tak nagle wjeżdżają, odjeżdżają. Spózniają się. Na jedną myśl tak.
Wepchałam się,do środka i stanęlam niedaleko toalety. Jak za dawnych czasów podróży, kiedy w przeładowanych wagonach spało sie gdzieś na podłodze lub stało się koło wc.
Powróciłam do czytania. Zniknęlam pomiędzy literami. Schowałam się za ogonkem a. Nie ma mnie, nie ma.
Spojrzałam znad książki. Zamiast ludzi zobaczyłam punkt i ruch. Niesamowite uczucie: widziałam to, widziałam to jak świat z prędkością światła pognał do przodu, gdy ja stałam w miejscu. Wszystko zamieniło się w jedną kreskę. Widziałam ją napędzaną mijającym czasem. Widziałam jak łatwo jest zostać wariatem. Telefon wybił mnie z zachwytu:
- Gdzie jesteś?
- Nie wiem. Jest ciemno.
- To wyjade i poczekam po ciebie.
-Zawsze będziesz na mnie czekał, prawda?
A Van Gogh już gdzieś widział mnie, gdzieś w załamaniach kresek porozrzucanych po przestrzeni. Powtarzalność świata jest taka smutna, ze w nawet przeciągach uniesień wieje nudą. To stąd jest właśnie tak jak jest. Nudaaa
Ale z powrtarzalonosći pozabierać kreski i coś z nich utkać to trzeba mieć geniusza. Oto nadzieja dla ludzkości. Słońce przemian.
Ale z powrtarzalonosći pozabierać kreski i coś z nich utkać to trzeba mieć geniusza. Oto nadzieja dla ludzkości. Słońce przemian.
Van Gogh

Kocham pociągi. Kocham ludzi w pociągach. Arte, chodź sobie kiedyś tak pojeździmy ze dwa dni :) Ty wiesz ile by się zebrało do napisania na blogach? :D
OdpowiedzUsuńkurde, to byłaby moc ::D sa takie bilety, jezdzisz jakim inter chcesz :D hmmmm,,,,,,kuszące :D i wpisy na bieżąco :D hahahaha dialogi :D aaaa rejs :P :D
Usuń