niedziela, 11 września 2016

zoo





Mooniek grał z Młodą w jej ulubioną grę. 
- No to teraz wymień zwierzątko na H...
- Ha,...ha...- Młoda uwielbia zawieszać się udając, że nie we - ha...wiem! - krzyknęła po minucie -hipopotam!
- Rany, Młoda a wystarczyło popatrzeć na ojca - ach, ten mój sarkazm.
 - Śmieszne, a może na mamę trzeba było popatrzeć, co? - odezwał się ojciec moich dzieci.
- Nie! - odezwała się córka- mama to gepard!


- To co? zoo?
- Za gorąco?
- Znowu kanapa? po moim trupie!
- Ja chcę do domu- odezwał się Starszy.
- A ja chcę do zoo, chcę do zoo, chcę do zoo- Młoda wpadła w trans.
- Dziecko, wyłącz się, na litość. Jedziemy.
Pojechaliśmy. To nie był stracony dzień. Było cudnie. Zabawnie. Starszy też się rozkręcił.






Mega pancerniki, hahahaha














Małpy i ich zabawy - matka i dziecko

















I w dupie cały świat :P




Sroka biegała koło wydry, aż w końcu udziobała ją w ogon. Wydra uciekła w jedną stronę, a sroka odleciała. Pomimo starań, nie zabrała jej żarcia. Choć w misce i w trawie błyszczały się trupy rybek.







To zoo ma w sobie osobliwy urok. Pełno zieleni a niewielki teren daje poczucia małego parku safari










Super uszy. Ach, te obwódki. 




Na obiad przyszedł paw:
- Też bym coś zjadł ...









Patyczak, bardzo duży okaz









taki love :D








Oglądaliśmy pająki i robale w pomieszczeniu ciemnym, dusznym chodząc po korze, którą była wyłożona podłoga . Lekko głaskałam łydki dzieciaków , a one się drapały po nich,
- Nie macie dziwnego wrażenia, ze coś łazi po nogach? - pytałam się niewinnie.
P Nawet lekko wpadłam w panikę.
 - Auł, chyba coś mnie użarło!
Nie wytrzymały nerwowo. Wyleciały z krzykiem
Brawo Matka!









Wilk :D 
- Piesiu chodż do mnie, chodź ...




Wróble na dachu :P






Żaba na dupie renifera :D





Świnia to świnia - język potrafi nawet pokazać
!!



Zabawa musi być :D








- Mamo, ale napisane jest, że plac zabaw jest do lat 14-tu a ty masz o jakieś 30 więcej...
- Synu, nie dodawaj mi roku co? Bo pizdnę ....



Tango :P



Jakie uszy mega :D 






leżing i duping na maxa :D





Goście :)






Żyrafy powinny być symbolem miłości. Taka urocza, zakochana :)







uwielbiam surykatki, choć chciałbym mieć fretkę :)






Król Julian:)




Sowa a wygląda jak kurczak :)









A ta rechotała, dyszała, wentylowała się,:)))






Fanka ketchupu?:D :P




Ten to ma gardełko :P




lemury :)








coś ...:P










uwielbiam foki :)








zawsze w biegu :)



tunel do piesków, do światła ...:P





Drzewo, które wygląda jak facet rozłożony. Tu nohga, tam noga  a pośrodku ...
Mooniek kazał mi się leczyć
Ale czyż tak nie wygląda?




Oni:D





Jesiennie









------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------





Pytasz, czego szukam? Co jest moją kotwicą? Punktem, zaczepieniem, niebem, wiarą, wiatrem? Mam słowa zaplecione w warkocze. Szukam przystani, w której można odnaleźć miłość. Układać kolorowe szkła. Czynić witraże. Kochać. Całować. Rozpierdalać widmokrąg.
A Ty?
- Kaja Kowalewska / Play listy, czyli....

















Zakotwiczyłam choć fale emocji wciąż mną rzucają. Lina wciąż trzyma, ale jak długo wytrzyma ? Za dużo we mnie pragnień, marzeń, Więcej chcień niż kości.Goni mnie wciąż gdzieś.Tylko lina trzyma przy porcie życia. Tylko ona. Czymkolwiek ona jest. Trzyma mnie. Jeszcze trzyma




Śnię. Zasypiam. Śpię. Śnię. Śnię. W uśpieniu swym trwam, bo na przebudzenie to nie ten czas. Mam w sobie instynkt mordercy. Mam w sobie instynkt sadysty. Gdy kończy się miłość zaczyna się zło. Śpię, przesypiam wojny czas. Wojny w mojej głowie.

Kiedy byłam na uczelni zadzwonił brat. Zdziwiłam się, bo raczej na telefon nie dzwoni.
- Brachu zadzwoń za kwadrans, bo teraz nie mogę rozmawiać. Przepraszam
Pyk, wyłączyłam telefon. Akurat podpisywałam papiery w biurze rekrutacji.

Dryn, dryń ...
-  Czym byłaś zajęta?
- A byłam na uczelni podpisać aneks. Zmieniam kierunek studiów. Nie otworzyli tego kierunku, którego chciałam to pozostanę przy jednym.
- Wzruszające ... - wtrącił się Mooniek.
Szlag trafił mnie na miejscu. Co to za tekst?
- Kurwa, rozmawiam z bracholem i gówno ci do tego co mówię, a ten sarkazm wsadź sobie w dupę! Sorki brachu, ale ten palant mnie już tak wkurwia, że nie mogę. Ty też jesteś taki dla swojej żonki?
- Ale on to słyszał?
- A do kogo to mówiłam?
- Arte weż się uspokój...
- Co mam się uspokoić, wiecznie chore komentarze, mam dość, ty też tak masz?
- Pewnie, i uważam to nawet za zabawne 0- i zarechotał. Jego śmiech rozbawił mnie.
- To nie rób tak, bo czasami za dużo to nie zdrowo. Lepiej zamknijcie paszczę, albo tulcie i tyle. Czy to tak ciężko być czułym?
- Tak, tak a wy marzycie o jeździe konnej wzdłuż morza o zachodzie słońca..
- Marzyć to może marzymy, ale o dzikim seksie gdziekolwiek...
- Arte!!!!
- No co? ja już nie mogę być sarkastyczna?





Zasypiam. Śnię. Nie chcę się budzić. Nie chcę. A sny mają swój wymiar. Ostatnio śniło mi się, że dostałam numerek. numerek do kolejki.
- A to co?-  zapytałam zdziwiona.
-  Z czasem zobaczysz..
- Pfff.... - odburknęłam. Też mi coś. Numerologia. Dostosowanie. Nie dla mnie Sorry.


- Co to jest!!!???
- Rak. Masz nowotwór.
- Że co proszę???
- No to. Popatrz.
Popatrzyłam na rękę. Dziwactwo zagościło na moim ramieniu. Ohyda. To nie tatuaż w 3D tylko narośl nowotworowa.
Za chwilę spojrzałam na drugą rękę. Przerzut. Fuj. Rozrastał się na moim ramieniu.

Pobiegłam. Pobiegłam co sił przed siebie.

I stanęłam w kolejce nie pytając się dlaczego, po co. Po prostu stanęłam. Popatrzyłam na swoje ramię. Jedno, potem drugie.
Kolejka do utylizacji posuwała się w żółwim tempie.


- A bo głowa mnie boli jak nigdy. Wstałam psychicznofizycznie wymiętolona. Miałam tak głupi sen, ze szok. Nowotwór, przerzuty i kolejka do utylizacji. Bleh.
- I co? patrzyłaś do sennika?
- No pewnie. Zabawne. Przerzuty oznaczają, że albo zostanę głową państwa albo wystąpię na scenie.
- Arte!!! I teraz nam to mówisz!!!  W połowie dnia? I my tak bezsensu pracujemy od rana, kiedy szykuje się fucha przy Twoim boku? Teraz to nawet nie mam zamiaru długopisu podnieść, o nie...
- Hahahaha, przepraszam. Przepraszam cię moja prawa ręko, przepraszam cię moja lewa ręko.

Zasypiam. Śnię. Prześpię moją małą wojnę w głowie.







3 komentarze:

  1. świetny post ;-)

    Rozbroilaś mnie akcja w pomieszczeniu z robactwem, też tak wkręcam córkę piszczy jak oszalała,i pomyśleć, że na wsi mieszkam hahaha, a moje dziecko wszelkiego robactwa oprócz motyli i biedronek się boi ;-)

    Piękne zdjęcia, ja uwielbiam sowy, te uszy rozbrajają mnie i te wielkie oczka, a foki...hmm...żywiołowe zwierzaczki, nie dziwię się, że też je lubisz bo sam żywioł z Ciebie ;-) choć czasem uśpiony, ale jak już wejdziesz na obroty ;-)))))))))))))

    Sny, ja Cię doskonale rozumiem bo sama mam niesamowicie pokręcne i po kilka snów w ciągu jednej nocy ;-) Dziś np. śniło mi się, że uciekalam przed bombami puszczanymi jak torpedy z okrętów wojennych, przelatywały mi nad głową, słyszałam potworny świst i krzyczałam padnijjjj...biegłam dalej miedzy jakimiś budynkami ze złota i unikałam bomb.....słyszałam jak je odpalano i zastanawiałam się w którym kierunku pójdzie kolejne uderzenie....nikt nie ginął, ale ludzie przewracali sie od fali uderzeniowej ;-)a po chwili jestem na jakimś placu zabaw i huśtam sie na huśtawce....taki zwrot akcji....chore sny hahahha

    Pozdrawiam i czekam na kolejne posty ;- )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapomniałam dodać...torpedy szły z samolotów myśliwskich....totalny zawijas, typowy mój sen ;-))))))))))

      Usuń
  2. czekaj to z samolotów czy okrętów wojennych ? chyba zewsząd :D niezły nalot i huśtawka ....hmmm:D nie mniej jednak Twoje sny odzwierciedlają bogate wnętrze :)

    Lubię wkręcać dzieciaki. Potem one wkręcają mnie. Z żartem żyje się lżej :D :P





    OdpowiedzUsuń