niedziela, 4 września 2016

cięzarkowo



"....bo ja mogę pozwolić sobie na ten luksus, żeby być opuszczony, choć ja nigdy opuszczony nie jestem, ja jestem tylko sam, by móc żyć w zaludnionej myślami samotności, bo ja po trosze jestem entuzjastą nieskończoności i wieczności, a Nieskończoność i Wieczność chyba gustują w takich ludziach jak ja." ~ Bohumi Hrabal









- Mooniek, patrz, jaką mam wagę.
Rzucił okiem na telefon, gdzie było zdjęcie moich kilogramów.
- Cała ty, wcielony diabeł.
- Ja???? No weź....
- Szatan, babcia same zło, hahaha
- Noooo, z tą babcią to już pojechałeś ...



A potem ja pojechałam. Na rowerku. Stacjonarnym. Pół godziny pedałowania.
- Chyba się spedalę... - wysapałam.

Program naprawczy duszy i ciała. Póki nie jest za późno. Bieg nie do zatrzymania.
Basen raz w tygodniu. Rower. I łażenie do pracy na piechotę. Weider. A potem zeskrobywanie z prześcieradła, bo nie wstanę. A wstać muszę. Bo nie znoszę leżeć.

Oblicze starości chuchnęło mi w twarz tym nadmiarem kilogramów. Waga poszła w górę. Jak bomba na Służewcu. I poszły kilogramy po betonie. No nie, konie tam po betonie nie biegają. ale kilogramy poszły.

- Mamo , ty wiesz, że są pary on i on  i ona i ona i mają dzieci
Spojrzałam na syna znad talerza. Ten żurek był przeterminowany czy co, bo o czym to dziecko do mnie rozmawia.
- Ale gdzie są takie pary? - zapytałam się zdziwiona.
- No w grze.
- W jakiej grze?
- W minecrafcie.
- I oni  się całują. Tak głęboko - wparowała córka do rozmowy.
- Proszę? - odparłam zdumiona.
- No mamo, no geje to są i gejki!
- Synu, nie gejki a lesbijki. No i co?
- No nic.
- No.

To była krótka rozmowa o tolerancji. No. No są.  No i już. Nie ma o czym dyskutować. Bo i co mam powiedzieć? O hetero w końcu też się nie rozmawia.

Człowiek dzieli człowieka pojęciami i określeniami. W strukturach tych człowiek zanika. Co zostaje? Pojęcia nie mam i  nie chcę określać, Wolałabym napisać wiersz, ale słowa wymykają mi się cichcem gdzieś w stronę Saturna.

Tylko ta waga dręczy mnie. Matematyczny zajob podkręcany ćwiczeniami.Nie, nie chcę się starzeć, zatłuszczać. Jak to Starszy rzekł:
- Mamo, jestem logikiem, a logicy są chudzi.

Logiczne?

Logiczne Mózg w końcu kalorie spala, a jeśli myślimy intensywnie to spalamy więcej. Więc cóż Arte, zacznij myśleć,

Więc zaczynam myśleć. A niedługo nawet uczyć się.

Tylko skąd to Starszy wie? Wie, bo jest logikiem. Ta dam. A Amerykańcy naukowcy musieli badania przeprowadzić. Ech... Nie mogłi zadzwonić do mojego syna, który najwidoczniej jest nosicielem aksjomatów. A może diabelskich genów.





2 komentarze:

  1. Mnie od razu mój logik z czasów studenckich się przypomniał. Był chudy, to prawda. Chodził zawsze w podartym swetrze i w butach z odpadającymi podeszwami. :) :) Oby jednak młody nie szedł w tym kierunku. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na razie ja mam miszcza w gubieniu podeszw, ale wiesz co, obawiam się, ze tak być może- rzeczy dla niego nie istnieją :D (oprócz tableta!!!!:D :P )

      Usuń