"........Połowa moich książek pachnie masturbacją. Palce wyznaczają kierunek życia. Sięgają po pochwę, książkę, kieliszek. Trzymają pierś, penisa, papierosa. Piszą na klawiaturze. Łapią za kromkę. Ciało jest niczym rzeźba dla dłoni. Ręce, by nie wisiały samotnie w powietrzu zostały przytwierdzone do barków, zaś barki mają swój piedestał. Ecce homo......"
- Piszesz? - zapytała się wchodząc do pokoju. Oderwałam się od klawaitury.
- Yhy...przeczytać ci?
- Jeśli możesz...
Siadała koło mnie, na brzegu łóżka. Lubię patrzeć jak słucha. W tym akcie nadstawiania ucha śmiesznie przekręca głowę, tak lekko w lewą stronę, niczym mała ptaszyna zasłuchana w śpiew innych ptaków. Mam wrażenie jakby chciała z tego gwaru wyłowić ten jeden jedyny dźwięk, który ujmuje jej serce. Zawsze przy tym przymyka powieki, jakby tym samym zamykała wszystkie zmysły, by nie zaburzyły jej fal odbioru. Patrząc na nią nie mogę się powstrzymać, by nie pocałować ją w szyję. Jest taka piękna, kusząca, moja. Delikatnie odgarnęłam jej włosy ... ten zapach, chciałabym by stał się moja skórą. Oblekę się nią i będę chodzić dumna w tej nagości.
- Tylko nie zaczynaj ...- powiedziała z lekkim uśmiechem. Zapatrzyłam się w te dołki. Zawsze pojawiają się, gdy uśmiecha się w ten sposób. Lubię zatracać się w nich. Chciałabym tam zawiesić hamak, położyć się w nim i lekko bujać się, w takt jej kroków. Każdy ma swoją wizję raju.
- Przepraszam ...... - odparłam przygryzając dolną wargę. Ten odruch pojawił się przy niej. Hamulec dla spragnionych ust. Ciężko jest powstrzymać przed pochłonięciem tego pierwiastka, który jest częścią duszy.
Zaczęłam czytać. Położyła mi rękę na kolanie.. Moja skóra, jak zawsze, pod dotykiem jej palców, zapaliła się. Przeszedł mnie dreszczyk. Cudowne mrówki budziły zmysły. W sile odczuć zagubiła się treść. Czytane słowa stały mi się obce. Chłonęłam już tylko jej obecność.
- Stało się coś ? - zapytała się mrużąc oczy.
- Moja skóra wciąż reaguje rozpalaniem pod dotykiem twoich palców... - odparłam szeptem.
- Przecież dłonie mam zimne, zobacz - delikatnie musnęła mnie po ręce. Ciarki zamieniły się w eksplozję...
- Nie dla mnie - odparłam całując jej usta.
- Proszę czytaj, czy my zawsze musimy się bzykać?
- Zawsze, nawet po setce... - mówiąc to odłożyłam laptopa. Moje palce dotknęły jej twarzy. Spojrzałam głęboko w jej oczy......
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz