- Yhy - odpowiedziałam synowi otwierając lodówkę. Jeść? Bleeee...
- No, mamo nie mów tak ...
- Ale jak? - wyciagnęłam wodę i trzasnęłam drzwiczkami. Przy takich temperaturach to tylko płyny wchodzą. I internet.
- Zawsze jak mówisz "yyyyhyyy" to nigdy nie słuchasz. Co powiedziałem?
No i złapał mnie, mój detektyw uczuć, na odjeździe. Faktycznie nie słuchalam. Za to zdziwiłam się poczynionymi przez syna obserwacjami. Chyba rodzic musi pamiętać, że jest na celowniku dziecka. Dzieci to radary, a nie ludzka tkanka.
- No dobra, nie słuchałam, przepraszam. Możesz powtórzyć?
Syn zaczął nawijkę oTytusie, gormitach i grach. Ostatnio czyta i bawi się. Jaka miła odmiana. Zajmuje sie sobą. Chyba przy takich upałach nie zdzierżyłabym cienia mruczącego: "nudzi mi się ..." bo nawet trudno znieść mi bluzkę na sobie. Zreszta jakos tak ostatnio wszystko mnie uwiera.
Zebrałam towarzystwo na wypad nad wodę. Jest to nie lada sukces skoro każde rozłazi się w swoją stronę, a małzonek przykleja się do kompa. Kiedyś te gry wsadzę mu nie powiem gdzie, albo sobie pójdę w pizdu. Ciekawe czy zauważy ...
- I dopiero po tygodniu zgłaszą pan zaginięcie żony?
- Wie pan, gralam w Wiedzmina 3 i jakos tak wyszło ...
- A to rozumiem, to super gra, pokonałeś ten etap......?
Bla, bla bla...a żona? a kij z nią. Przy załozeniu,że jak żyje to jeszcze pożyje skoro przez tydzień żyła, a jak nie żyje to co tam, ten stan jest przecież niezmienny, więc jakby nie patrzeć to za tydzień też żyć nie będzie...
Nad wodą dzieciaki zajęły się sobą. O dziwo zaczęły skakać do wody. Wow, jaki postęp, bo zazwyczaj zachowywały sie jak francuskie pieski, byle tylko kropla wody nie wpadła do oka. Czasami odmiana tej złej części krwi, teściów krwi, powoduje takie anomalie, ale transfuzji robić nie będę. Trudno...
Więc dzieciaki skakły do wody, a ja tradycyjnie zajęłam się piwem, bo jeśli można fruwać to czemu nie polatać?
Mooniek wyciągnął telefon. Syndrom naszych czasów - glowa wsadzona w klawiaturę.
- A gdzie twoja? - zapytał z sarkazmem.
- A w dupie. Chcesz poszukać?
Spojrzał na mnie i zamilkł. Nie wierzę -zrozumiał, dotarło coś do niego w końcu. Spokój i cisza niezamąconych słowem myśli pozwoliła cieszyć chwilą. Lekki wiatr przynosił orzeżwiajacy chłód i liście, które lekko wirując opadały na koc. Piękny widok zmierzchu lata. Cudownie ...
- Mamo, chcę siku .....
Poszłam z Młodą.
- Mamo, a ta warga tutaj na dole - Młoda wskazała palcem majtki - to ona jest połączona z wargami tymi tutaj? - i dotknęła usta.
- Tak, obie maja wspólne wibracje.
- Aha - i poleciała do basenu.
Jak ona na to wpadła? "Mam 6 lat i wiem wszystko?" Czy ...? Zresztą wolę nie wiedzieć. Zdałam relację malzonkowi.
- I ty wiesz, jaka ona może być zmysłowa? -zakończyłam prowokacyjnym pytaniem.
- Zmyslowa? ja jej tą zmysłowość wybiję z głowy, no chyba, że lesbijką zostanie.
- Hahahaha, to by było, a syn pedziem, urocza rodzinka, jedyna w swoim rodzaju ...
Jednak nie drążyłam tematu: w końcu jak facet pomyśli, ze to, co on robi ze swoją żonką to moze robić jakiś gach z jego córką i plan mordertwa ze szczególnym okrucieństwem jest gotowy. Bycie rodzicem nie jest łatwe. A jednak rozwijajacego sie seksualizmu tudzież ciekawości dziecka nie mozna zabijać żadnym banałem.
Młoda wyleciała z wody i poszła pod zraszacz do trawy. Za nią wyleciał chłopak. Rozmawiali sobie, powygłupiali się po czym wpadli do basenu.
- Masz swoja les - zachichotałam.
Młoda szybko nawiazuje kontakty, jeśli chce, bo jeśli nie chce to jest zamknięta w sobie i tylko łypie okiem udajac jakby była z obcej planety. Nie nadążam za nią. Błyskotliwośc zmieszana z mułem. Abstrakcja totalna.
Do raju wdarły sie pierwsze krople deszczu, przemieszane z brzęczeniem nieba.
- U, ła, burza idzie. Czas zwijać się, zresztą synu, chyba ustawiłeś się z kumplem, prawda?
Do Starszego wpadł kumpel. Przyniósł mu kolejne części Tytusa.
- Wiesz ta piętnasta część jest ponadnormalna. Inna niz dotąd wszystkie ...
Wdali się w rozmowę. W krótką rozmowę. Literatura przegrała z gierkami. Kazdy zasiadł przy swoim tablecie i zaczęli grać w jakieś zombiaki.
- Dobrze, ze przeszedłeś mi ten piaty etap. Nie wiem, jak to zrobiłeś, ale umysłowy jesteś..
- On był łatwy, no wiesz ... - odrzekł Starszy - pomyślałem ...
Popatrzylam na chłopaków i poszłam sobie. Młoda zaległa przy nich wpatrzona jak nie w grę to w chłopaków. Domowy raj. Chyba umarłam. Otworzyłam piwo. Chwilo trwaj. I zaszyłam się w "Szeptach dzieciństwa" ....
- No, mamo nie mów tak ...
- Ale jak? - wyciagnęłam wodę i trzasnęłam drzwiczkami. Przy takich temperaturach to tylko płyny wchodzą. I internet.
- Zawsze jak mówisz "yyyyhyyy" to nigdy nie słuchasz. Co powiedziałem?
No i złapał mnie, mój detektyw uczuć, na odjeździe. Faktycznie nie słuchalam. Za to zdziwiłam się poczynionymi przez syna obserwacjami. Chyba rodzic musi pamiętać, że jest na celowniku dziecka. Dzieci to radary, a nie ludzka tkanka.
- No dobra, nie słuchałam, przepraszam. Możesz powtórzyć?
Syn zaczął nawijkę oTytusie, gormitach i grach. Ostatnio czyta i bawi się. Jaka miła odmiana. Zajmuje sie sobą. Chyba przy takich upałach nie zdzierżyłabym cienia mruczącego: "nudzi mi się ..." bo nawet trudno znieść mi bluzkę na sobie. Zreszta jakos tak ostatnio wszystko mnie uwiera.
Zebrałam towarzystwo na wypad nad wodę. Jest to nie lada sukces skoro każde rozłazi się w swoją stronę, a małzonek przykleja się do kompa. Kiedyś te gry wsadzę mu nie powiem gdzie, albo sobie pójdę w pizdu. Ciekawe czy zauważy ...
- I dopiero po tygodniu zgłaszą pan zaginięcie żony?
- Wie pan, gralam w Wiedzmina 3 i jakos tak wyszło ...
- A to rozumiem, to super gra, pokonałeś ten etap......?
Bla, bla bla...a żona? a kij z nią. Przy załozeniu,że jak żyje to jeszcze pożyje skoro przez tydzień żyła, a jak nie żyje to co tam, ten stan jest przecież niezmienny, więc jakby nie patrzeć to za tydzień też żyć nie będzie...
Nad wodą dzieciaki zajęły się sobą. O dziwo zaczęły skakać do wody. Wow, jaki postęp, bo zazwyczaj zachowywały sie jak francuskie pieski, byle tylko kropla wody nie wpadła do oka. Czasami odmiana tej złej części krwi, teściów krwi, powoduje takie anomalie, ale transfuzji robić nie będę. Trudno...
Więc dzieciaki skakły do wody, a ja tradycyjnie zajęłam się piwem, bo jeśli można fruwać to czemu nie polatać?
Mooniek wyciągnął telefon. Syndrom naszych czasów - glowa wsadzona w klawiaturę.
- A gdzie twoja? - zapytał z sarkazmem.
- A w dupie. Chcesz poszukać?
Spojrzał na mnie i zamilkł. Nie wierzę -zrozumiał, dotarło coś do niego w końcu. Spokój i cisza niezamąconych słowem myśli pozwoliła cieszyć chwilą. Lekki wiatr przynosił orzeżwiajacy chłód i liście, które lekko wirując opadały na koc. Piękny widok zmierzchu lata. Cudownie ...
- Mamo, chcę siku .....
Poszłam z Młodą.
- Mamo, a ta warga tutaj na dole - Młoda wskazała palcem majtki - to ona jest połączona z wargami tymi tutaj? - i dotknęła usta.
- Tak, obie maja wspólne wibracje.
- Aha - i poleciała do basenu.
Jak ona na to wpadła? "Mam 6 lat i wiem wszystko?" Czy ...? Zresztą wolę nie wiedzieć. Zdałam relację malzonkowi.
- I ty wiesz, jaka ona może być zmysłowa? -zakończyłam prowokacyjnym pytaniem.
- Zmyslowa? ja jej tą zmysłowość wybiję z głowy, no chyba, że lesbijką zostanie.
- Hahahaha, to by było, a syn pedziem, urocza rodzinka, jedyna w swoim rodzaju ...
Jednak nie drążyłam tematu: w końcu jak facet pomyśli, ze to, co on robi ze swoją żonką to moze robić jakiś gach z jego córką i plan mordertwa ze szczególnym okrucieństwem jest gotowy. Bycie rodzicem nie jest łatwe. A jednak rozwijajacego sie seksualizmu tudzież ciekawości dziecka nie mozna zabijać żadnym banałem.
Młoda wyleciała z wody i poszła pod zraszacz do trawy. Za nią wyleciał chłopak. Rozmawiali sobie, powygłupiali się po czym wpadli do basenu.
- Masz swoja les - zachichotałam.
Młoda szybko nawiazuje kontakty, jeśli chce, bo jeśli nie chce to jest zamknięta w sobie i tylko łypie okiem udajac jakby była z obcej planety. Nie nadążam za nią. Błyskotliwośc zmieszana z mułem. Abstrakcja totalna.
Do raju wdarły sie pierwsze krople deszczu, przemieszane z brzęczeniem nieba.
- U, ła, burza idzie. Czas zwijać się, zresztą synu, chyba ustawiłeś się z kumplem, prawda?
Do Starszego wpadł kumpel. Przyniósł mu kolejne części Tytusa.
- Wiesz ta piętnasta część jest ponadnormalna. Inna niz dotąd wszystkie ...
Wdali się w rozmowę. W krótką rozmowę. Literatura przegrała z gierkami. Kazdy zasiadł przy swoim tablecie i zaczęli grać w jakieś zombiaki.
- Dobrze, ze przeszedłeś mi ten piaty etap. Nie wiem, jak to zrobiłeś, ale umysłowy jesteś..
- On był łatwy, no wiesz ... - odrzekł Starszy - pomyślałem ...
Popatrzylam na chłopaków i poszłam sobie. Młoda zaległa przy nich wpatrzona jak nie w grę to w chłopaków. Domowy raj. Chyba umarłam. Otworzyłam piwo. Chwilo trwaj. I zaszyłam się w "Szeptach dzieciństwa" ....
Fantastyczna, nierzeczywista Rzeczywistość... Baśniowe dzieciaki :)
OdpowiedzUsuńdziękuję :)
UsuńTak a propos gier:
OdpowiedzUsuńOjciec gra zapamiętale (niech będzie, że w Wiedźmina 3). Do pokoju wchodzi syn, klepie go po ramieniu i mówi:
- Tato, wróciłem.
- To dobrze synku, a gdzie byłeś?
- W wojsku, tato...
Pozdrawiam :-))))
hahaha, dokładnie tak :DDDd
Usuńpozdrawiam :)
Zatęskniłam za Twoją rodzinką. Widzę, że dużo podrożujecie po okolicy. Pięknie :-)
OdpowiedzUsuńi znowu wypad robimy, na parę dni :)
Usuńwitaj i bywaj tutaj zatem :DDDD