Poleję troszeczkę ...
Menszunio twierdząc, że nie jest koniem, by pić wodę, co rusz kupuje dziwne napoje nie omieszkując mnie przy tym E- gównem częstować.
- Tfu, co to jest? - oddałam mu szklankę z zielonym bełtem - Smakuje jak mieszanka domestosu z elmexem!
- Hm.....ale powiedz, nie czujesz leciutkiej nuty pronto?
Rano nie wiedząc jak dzieciaki ubrać, czy lżej czy cieplej, pytam się Moonka, jak człowieka, grzecznie tak pytam się:
- Ile jest stopni?
- Po dziewięć na każdym piętrze..
Jechałam samochodem, jak zwykle spieszyło mi się. Skręciłam w bramę i zonk, Za przeproszeniem, pizdeczka młoda idzie nie idzie, normalnie tańczy mi przed maską. I tak oto ona stoi niezdecydowana w tym co robi, podczas gdy mój grat stoi na ulicy wstrzymując ruch. Niewiele myśląc, co mam ostatnio w zwyczaju, rzuciłam magicznym zaklęciem :
- Spierd*laj!!
Dziewczę ruszyło biegiem jak młoda łania, a syn, o którym zapomniałam, dostał ataku śmiechu , aż w końcu wykrztusił z siebie:
- To działa!!!To działa!!! Wiesz mamo, wszyscy się ciebie boja tylko nie ja!
Nie muszę dodawać jakim wzrokiem na niego spojrzałam, wzrokiem przy którym wszyscy odpadają. I było kabum: odpadł syn i kafelki w Tokio.
A propos przekleństw: dzieciaki niestety uwielbiają takie chwile uniesień.
Przy kolacji niesfornie wdarł mi się kawałek muzyczny z "soczystym mięsem".Starszy z Młodą wpadli w śmiech, krzycząc na przemian, że to kochają i mam im puszczać.
- Przepraszam za niewstrzelenie się w nutę. Ale tego nie będziecie słuchać, po moim trupie!
Za entuzjazm wobec hip hopu karnie puściłam im Mozarta, co córa skwitowała:
-To jest nuda. Kompletna nuda!
Syn zaczął pisać swoją książkę.
A matka zastanawia się co też uczyniła synowi swemu ...
Pewnej niedzieli o siódmej rano obudziła mnie córka. Nie dość, że wstała tak wcześnie to na dodatek była już ubrana w ciuchy. Byłam w szoku, a ta, mnie w tym stanie oszołomienia, wyciąga z wyrka, mówiąc:
- Gramy w szachy?
Gdy ja przecierałam oczy, ona ustawiała figury na szachownicy.
To nie był sen .....To była faza wysokiego napięcia! :)
Instruktaż obsługi drzwi, czyli jak przeszłam szkolenie ekspresowe.
Dzwonię do biura domofonem:
- Trrrrrr,
- Piiiiiii......
A ja co? A ja nico. Stoję wpatrzona w drzwi zastanawiając się dlaczego nie otwierają się. Zepsuły się czy co?
Nagle drzwi się uchyliły.A! Super! Głowa która się pojawiła, rzekła:
- Wie pani, trzeba popchać drzwi, gdy jest sygnał ...
- Tak? Yyyyy No tak, zapomniałam, dziękuje.
:
Nagle drzwi się uchyliły.A! Super! Głowa która się pojawiła, rzekła:
- Wie pani, trzeba popchać drzwi, gdy jest sygnał ...
- Tak? Yyyyy No tak, zapomniałam, dziękuje.
:
Qrfa .
Pewnego wieczoru Młoda, pewnie przez to, ze za dużo zjadła płatków z mlekiem, zbuntowała się.
- Nie chce spać w łóżku. Będę spać w trumnie ...
Jak powiedziała tak uczyniła po czym weszła do pojemnika ikeowskiego na pościel.
Rano pokazałam zdjęcia synowi,
- Patrz co twoja siora wyprawia!
- Hahaha, nieźle! Młoda! Poszłaś spać w kokonie, a obudziłaś się jako motyl.
A potem i mnie uskrzydlił słowem.
- Mamo, kto by cię nie lubił ...
Syn podczas śniadania.
- Przepraszam, że muszę odejść od stołu, ale i po idę skarpetki....
Po posiłku, jak zwykle, naczynia wstawił do zlewu, zalał wodą, przy czym pouczył Młodą, ze tez ma tak robić a nie, ze mama będzie wiecznie sprzątać.
Dzisiejszego poranka byłam psem Młodej. Warczałam, szczekałam, dałam się drapać za uszkami.
- Ale mam fajnego pieska. Żartobliwy jesteś piesku, wiesz?
- Hau, hau....
A potem byłam kotkiem.
To lepsza fucha niż być osłem wśród ludzi.
Ha, ha :) Fajne te Twoje dzieciaki. I tylko czekać, aż syn autorem fantasy zostanie. :) :)
OdpowiedzUsuńhahahaha, dzięki:)
UsuńWpadłam na chwilkę w przedświątecznej krzątaninie, by życzyć całej Waszej Rodzinie radosnych, słonecznych, prawdziwie wiosennych Świąt.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Dzięlkuję.
UsuńZamotałam się ostatnio,...za to życzę pogody ducha zawsze i wiary, i nadziei i miłości :)))
pozdrawiam cieplutko :)